W sobotę, 16 maja, juniorki młodsze Wodociągi Kieleckie Akademii Korony Handball Kielce przegrały 23:27 (11:15) z Agrykolą Warszawa w półfinale mistrzostw Polski.
Trener Tomasz Rosiński mówił przed turniejem, iż jest pełen nadziei, że przy dobrej dyspozycji uda się nawiązać walkę z drużyną ze stolicy Polski. Niestety, rzeczywistość okazała się inna.
Już od pierwszej syreny gospodynie kontrolowały przebieg gry i stopniowo zwiększały swoją zaliczkę. Przyczyniły się do tego duża nerwowość oraz nienajlepsza skuteczność kielczanek. Warto także zaznaczyć, że aż sześć bramek warszawianek zostało rzuconych z rzutów karnych, z czego cztery padły w pierwszych 11 minutach gry.
Od dziewiątej minuty Agrykola prowadziła trzema trafieniami i od tego momentu jej przewaga wahała się od trzech do pięciu trafień, przez co do przerwy na tablicy widniał rezultat 15:11.
W drugiej połowie gra była bardziej wyrównana. Co prawda, rywalki były w stanie odskakiwać na sześć-siedem bramek, natomiast podopieczne małżeństwa Rosińskich nadrabiały te straty, doprowadzając do statusu quo. Niestety, strat z pierwszej części nie udało się nadrobić, a mecz zakończył się wynikiem 27:23 dla drużyny z Warszawy.
W pierwszej z potyczek półfinałowych MONDI - Bukowsko Dopiewski KPR wygrał SPR Pogonią 1945 Zabrze dopiero po rzutach karnych. Po 60 minutach rywalizacji był remis po 27.
Tak starcie podsumował trener Akademii Korony Handball – Tomasz Rosiński:
- Mimo tej porażki, mimo tego, iż przez pryzmat przebiegu wydarzeń można było stwierdzić, że gra jest pod kontrolą Agrykoli, wydaję mi się, że i tak mieliśmy mnóstwo szans. Niestety, graliśmy zbyt nierówno. Przez dłuższy okres nie mogliśmy zdobyć bramki, aby potem trafić trzy-, czterokrotnie z rzędu. Znowu pojawiły się delikatne przestoje. Oczywiście, możemy mówić o pracy sędziów, bo kilka ich decyzji mogło być bardziej przychylnych dla nas, jednakże nie załamujemy się. Odnieśliśmy już bardzo duży sukces, będąc tutaj, ale wiadomo, że nasze ambicje są zdecydowanie większe i miejmy nadzieję, że damy się radę podnieść, aby zawalczyć o brąz w meczu z Pogonią Zabrze.
42-letni szkoleniowiec upatrywał przyczyn przeciętnej skuteczności w sile fizycznej oraz dobrej dyspozycji bramkarki przeciwniczek:
- Taka skuteczność po części wynikała z tego, że Agrykola ma bardzo dobre, a przede wszystkim silne zawodniczki. W naszej kategorii wiekowej rok-dwa lata różnicy jest bardzo widoczny. W niektórych sytuacjach można było zaobserwować, że moje szczypiornistki się po prostu od nich odbijały, bo są słabsze fizycznie, ale patrząc na to, ile serca włożyły dziewczyny, to tylko mogę być dumny, bo sytuacje były. Bramkarka warszawianek też wybroniła kilka okazji. Zagraliśmy rewelacyjnie w obronie, natomiast czegoś zabrakło. Na tym etapie to detale decydują o tym, czy awansujesz do finału, czy nie.
Były znakomity rozgrywający zaznaczył, że brązowy medal zdobędzie drużyna, która zachowa zimną głowę oraz będzie w lepszej dyspozycji w niedzielne przedpołudnie:
- Znamy zespół Pogoni, ponieważ mierzyliśmy się z nim w ćwierćfinałach i wówczas przegraliśmy dwoma bramkami, ale tamto spotkanie mogłoby się zakończyć na naszą korzyść, więc nie widzę większego sensu w tym, aby rozmawiać dzisiaj z dziewczynami o jutrzejszym meczu. Niech odpoczną po podróży i 60 minutach intensywnego wysiłku, a jutro z rana spotkamy się po śniadaniu i porozmawiamy o kilku istotnych aspektach. Nie sądzę, żeby jakikolwiek z obecnych tutaj zespołów był w stanie się w jakiś sposób zaskoczyć. Najważniejsze będą dyspozycja dnia oraz chłodna głowa, bo to te czynniki zadecydują, kto zdobędzie brązowy medal.
Mecz o brązowy medal rozpocznie się w niedzielę, 17 maja, o godzinie 11. Transmisja w serwisie YouTube.