- Bardzo nam zależało na zwycięstwie. Od pierwszych minut chcieliśmy narzucić swój styl gry i tempo i wygrać ten mecz. Kluczowym i newralgicznym momentem był okres od 55. minuty. Wydawało się, że druga bramka była tylko kwestią czasu, bo mieliśmy bardzo dobre sytuacje. Prusak jednak wychodził z nich obronną ręką. Mieliśmy piłkę meczową w 88. minucie. Trzeba jednak pamiętać jedno. Liga trwa dalej. – powiedział po zremisowanym starciu z Górnikiem Łęczna trener Korony, Marcin Brosz.