Po piątkowym, przegranym przez Koronę 0:2 meczu z Rakowem Częstochowa na pytania dziennikarzy odpowiadali Xavier Dziekoński i Konstantinos Soteriou.
Xavier Dziekoński:
- Jedyne, co mogę odnotować na gorąco, to fakt, że w kolejnym meczu zagraliśmy dwie różne połowy, bo w pierwszej części Raków nie miał nawet celnego strzału, pozytywnie się nastawiamy w przerwie, wychodzimy na drugie 45 minut i tracimy dwie bramki – przeciwko takiemu Rakowowi trudno jest odrobić straty. Teraz nie możemy też zwracać uwagi na to, co się dzieje wokół Korony, tylko musimy wziąć się w garść. Wiemy, z kim gramy za tydzień, ile to spotkanie będzie ważyć i od teraz myślimy tylko o tym.
- Co prawda, w drugiej połowie nie oddaliśmy ani jednego celnego strzału na bramkę rywala, jednakże Antonin miał stuprocentową sytuację, więc to by nam mogło dodać wiatru w żagle. Tak jak powiedziałem, po takich dwóch szybkich bramkach, po prostu gra się łatwiej. Raków zaczął kontrolować posiadanie piłki, miał więcej swobody i było to widoczne.
- Patrząc na naszą grę, myślę, że nie zasługujemy na miejsce, w którym obecnie się znajdujemy, bo w mojej opinii wygląda to nieźle. Wiadomo, cały czas się mówi o tej skuteczności, tego nam brakuje i mam nadzieję, że mecz z Widzewem będzie momentem przełamania.
- Jesteśmy świadomi, że wygraliśmy tylko cztery starcia w tym roku. Jeśli będziemy się skupiać na takich aspektach, to mecz z Widzewem potoczy się tak jak te ostatnie, czyli będzie remis lub porażka. Jeśli będziemy myśleć o remisie w następnej potyczce, to jestem pewien, że nie doprowadzi to do niczego dobrego.
- Przy drugiej bramce wytworzyło się całkiem spore zamieszanie i nie widziałem piłki. Było dwóch zawodników przede mną i zobaczyłem futbolówkę dopiero w połowie drogi do bramki. Siła strzału też była mocna, ale ciężko mi coś więcej powiedzieć, bo musiałbym zobaczyć tę sytuację na powtórce.
Konstantinos Soteriou:
- Nie jestem w stanie powiedzieć nic sensownego. Myślę, że w pierwszej połowie powinniśmy strzelić jedną bramkę, bo zagraliśmy w niej bardzo dobrze. Nie wiem, co się wydarzyło w drugiej części. Strzelili dwa gole w kilka minut. Pierwsze trafienie było fantastyczne, ale jesteśmy temu winni.
- Jesteśmy w katastrofalnej sytuacji, mamy tylko 3 punkty przewagi nad Widzewem, a grają jutro swoje spotkanie, jednakże problem leży po naszej stronie. Nie możemy notować serii sześciu meczów bez wygranej. Wina leży na nas jako piłkarzach, nie możemy tak grać – jesteśmy odpowiedzialni za obecny stan rzeczy. Co mogę jeszcze dodać? Jedynym rozwiązaniem jest zwycięstwo z Widzewem w następnym meczu. Mam nadzieję, że tak się stanie i rozwiążemy ten węzeł gordyjski.
- Nie wiem, co się stało w przerwie. Weszliśmy do szatni, widziałem zawodników, którzy są gotowi walczyć o trzy punkty, przez cały tydzień rozmawialiśmy o tym spotkaniu, wracamy na murawę, popełniamy głupi faul i ponownie tracimy bramkę po stałym fragmencie gry. Nie wiem, co się dzieje. Gdy Raków strzelił na 2:0, to powrót do meczu stał się bardzo trudny.
- Myślę, że głównym czynnikiem powodującym utraty bramek po stałych fragmentach gry jest brak koncentracji, to nie może być nic innego. Pracujemy nad tym na treningach i nie tracimy wówczas goli. Nie wiem, co się dzieje podczas spotkań. To jest niewiarygodne. Gdy wpadasz w taką serię, to pojawia się w Tobie pewna blokada psychiczna.
Korona Kielce zajmuje obecnie 14. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 39 punktów, mając zaledwie punkt przewagi nad strefą spadkową. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie w piątek, 15 maja, o godzinie 20:30. Ich rywalem na Exbud Arenie będzie walczący o utrzymanie i znajdujący się w strefie spadkowej Widzew Łódź. Transmisja w Radiu eM Kielce i na emkielce.pl.