Po poniedziałkowym, przegranym przez Koronę 4:2 meczu z Lechią Gdańsk na pytania dziennikarzy odpowiadali Dawid Błanik i Marcin Cebula.

Dawid Błanik:
- Bardzo dużo się działo w dzisiejszym meczu. Nie będę się odnosił do karnych, VAR-u czy czerwonej kartki - to nie jest moja robota. My się musimy skupić i wyłącznie na sobie. Popełniając takie błędy w tak dużej ilości, grając z drużyną, która zdobyła najwięcej bramek w tym sezonie, to trudno jest walczyć o cokolwiek. Jeśli chodzi o pozytywy, to możemy i musimy ich szukać jedynie w drugiej połowie.
- Powiedzieliśmy sobie w szatni, że tak naprawdę nie mamy nic do stracenia. Musimy wierzyć w to, że strzelimy jakąś bramkę i powalczymy o coś więcej. Myślę, że w jakimś stopniu to się udało, ale niestety wracamy do Kielc bez punktów i w smutnych nastrojach. Musimy sobie jakoś z tym poradzić.
- Teraz czeka nas szybka analiza tego meczu, wyciągamy wnioski z tego, co się działo i od jutra musimy myśleć o następnym spotkaniu, bo tak naprawdę już za chwilę podejmujemy Jagiellonię Białystok i myślę, że oczekiwania wobec nas w tym starciu będą bardzo duże. Mam nadzieję, że po prostu w piątek zdobędziemy trzy punkty.
- Nie mamy wpływu na obowiązujący terminarz. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby być jak najlepiej do tego meczu przygotowanym i tylko w taki sposób musimy się nastawić
Marcin Cebula:
- Szkoda tej pierwszej połowy. Wiadomo, Ameryki tutaj nie odkryję, jak to powiem, ale można powiedzieć, że pierwsza część meczu zakończyła go. Cieszy to, co wydarzyło się po przerwie, bo stworzyliśmy sobie parę okazji. Niestety, skuteczność była już trochę gorsza i muszę powiedzieć, że mogłem się lepiej zachować w tych sytuacjach i strzelić bramkę, ale niestety nie udało się. Teraz mamy kilka dni do meczu z Jagiellonią i trzeba zrobić wszystko, żeby przygotować się dobrze, odpocząć i w piątek powalczyć o to, żeby wygrać.
- W pierwszej połowie rozdaliśmy zdecydowanie za dużo prezentów Lechii. Mówiliśmy sobie przed meczem, że oni na takie okazje czekają. Niestety, nie ustrzegliśmy się to i to my napędzaliśmy rywala. W pierwszej części zabrakło uspokojenia gry, dłuższego rozegrania - gdyby te elementy się pojawiły, to może by to wyglądało inaczej, ale teraz jest jak jest i trzeba się przygotować do piątkowego meczu.
- Gdybyśmy byli bardziej skuteczni w pierwszej połowie, to ten mecz mógłby ułożyć się inaczej, ale niestety stało się, jak się stało. Można się tylko cieszyć z tego, jak drużyna zareagowała po przerwie. Było blisko, żeby powalczyć o remis, ale Lechia strzeliła na 4:2 i już nie było czego zbierać.
Korona Kielce zajmuje obecnie dziesiąte miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 36 punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie w piątek, 10 kwietnia, o godzinie 20:30. Ich rywalem będzie wicelider Ekstraklasy - Jagiellonia Białystok.