Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
W oparach...
autor
Tomasz Natkaniec
6 godzin temu

Zastanawiacie sie Państwo, po ile jutro będzie benzyna? Też się zastanawiam. I nie tylko nad tym. Zwłaszcza, że w ciągu minionych dwóch lat sprawowania władzy ten rząd, czy szerzej: koalicja, jakoś mnie nie przekonali, iż dbają o Państwa i moje interesy, szczególnie gdy chodzi o  - nie za bardzo wiem, jak to nazwać: stabilnością energetyczną.

Zaczęło się od dramatycznej wpadki pani minister Henning-Kloski w kwestii programu „Czyste Powietrze”. Pamiętacie go Państwo? On sprowadzał się do tego: ktoś wymienił piec albo ocieplił dom, zapłacił wykonawcy z własnych środków lub kredytu pomostowego i czekał na zwrot pieniędzy ze wspomnianego programu. Ale nagle wypłaty stanęły w miejscu, bo pani Henning-Kloska zaczęłą szukać nieprawidłowości. Pewnie jakieś były, lecz czy to powód, żeby pieniądze dla tych, co nie oszukiwali nie przychodziły miesiącami? Dla beneficjentów oznaczało to jedno:  raty kredytu biegły, rosły odsetki, a w budżecie pojawiała się coraz większa dziura. Brak terminowych wypłat spowodował upadek - jak się szacuje - co najmniej kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu tysięcy małych firm. A jeśli nie upadek, to redukcję zatrudnienia pracowników i tym podobne. Pani minister nigdy nie poniosła odpowiedzialności za te ludzkie nieszczęścia, niekiedy wręcz tragedie, ale jeszcze nic straconego.

Teraz weźmy pod lupę ceny energii elektrycznej. Do pewnego momentu rząd Donalda Tuska utrzymywał tarcze ochronne wprowadzone przez PiS i było w miarę tanio. Ale z początkiem tego roku  zlikwidował tarcze. By zapobiec drożyźnie, prezydent Nawrocki  jeszcze 25 sierpnia skierował do sejmu projekt ustawy o zamrożeniu cen energii. Propozycja utknęła w zamrażarce sejmowej. 7 listopada skierował więc drugi pod nazwą „Tani prąd - 33 procent”. I tu wkroczył do gry nieustraszony marszałek Czarzasty.

To właśnie on od kilku miesięcy mężnie blokuje procedowanie drugiego projektu, dającego Polakom możliwość płacenia niższych rachunków za prąd. Nie dziwi mnie to szczególnie: on po prostu dotrzymuje obietnic. Jeśli obiecał, że będzie walczył z Nawrockim, to walczy! Co prawda jest to jego prywatna wojenka za nasze pieniądze, ale on w ogóle się tym nie przejmuje. A że wszyscy  obrywamy rykoszetem po kieszeni… Fajnie byłoby, gdyby to on płacił za nas z własnej forsy zawyżone rachunki. Bo chyba tylko to jest go w stanie zmusić do odtrąbienia rozejmu w wojnie z prezydentem.

Zresztą, mówiąc nawiasem, pan Czarzasty naprawdę potrafi mnie jeszcze zaskoczyć: wrzasnąć w ukraińskim parlamencie „Sława Ukrainie”, wszak hasło banderowców, którzy wymordowali sto tysięcy Polaków na Wołyniu…  Rodziny ofiar (a są ich dziesiątki tysięcy) z pewnością były zachwycone jego empatią. Przyznacie Państwo, że w porównaniu z nim słoń w składzie porcelany porusza się z gracją solistki Teatru Bolszoj. I to w „Jeziorze łabędzim”.   

Wracając do cen benzyny: mijają dwa tygodnie od wybuchu wojny z Iranem, która je u nas rzekomo podniosła. Piszę „rzekomo”, bo oczywiście „Orlen” korzysta z zapasów kupionych kilka miesięcy temu. No, nieważne. Więc mijają dwa tygodnie, drożyzna na stacjach galopuje, rząd analizuje. Dwa tygodnie. Może gdyby zaczął wcześniej analizować, jeszcze przed wybuchem wojny - a dało się ją łatwo przewidzieć, dziś nie zastanwialibyśmy się, po ile będzie jutro paliwo. Bo o tym, że marszałek Czarzasty dopuści do procedowania projekt PiS obniżający podatki nałożone na benzynę, to nawet nie marzę. Przecież to projekt PiS.

CZYTAJ DALEJ