W sobotę, 5 września, Industria Kielce wygrała 37:31 (17:15) z Netland MKS-em Kalisz w meczu pierwszej serii gier Lotto Superligi.
Gospodarze rozpoczęli spotkanie w fenomenalny sposób. Po trzech minutach starcia prowadzili już trzema golami, wykorzystując słabe wejście Żółto-Biało-Niebieskich w mecz. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego nadrobili jednak szybko straty, a gra toczyła się na przewagi.
Przełom nadszedł w okresie pomiędzy 13. a 17. minutą, kiedy kaliszanie nie mogli trafić do bramki, a kielczanie zrobili to aż czterokrotnie, tworząc sobie przyzwoitą zaliczkę. Spory wkład w taki obrót spraw miał Theo Monar, który był autorem trzech z czterech bramek.
Od tego momentu przewaga kielczan wahała się między dwoma a czterema trafieniami, jednakże przebieg wydarzeń był pod kontrolą mistrzów Polski.
W końcówce pierwszej połowy podopieczni Rafała Kuptela ruszyli do kontrofensywy, próbując nadrobić swoje straty, jednakże ta sztuka im się nie udała, przez co do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 17:15 dla Industrii.
Początek drugiej połowy należał do drużyny z Kalisza, która nadrobiła straty z pierwszej części gry, a w 37. minucie wyszła na minimalne prowadzenie. Żółto-Biało-Niebiescy próbowali odpowiedzieć na ten atak, jednakże rywale kontrolowali sytuację, przez co gra toczyła się punkt za punkt.
W 43. minucie, przy remisie po 24, Iskra w końcu wrzuciła wyższy bieg i rozpoczęła marsz po zwycięstwo. Na każdą bramkę przeciwników przypadały dwie bramki kielczan, dzięki czemu w 50. minucie gry mistrzowie Polski prowadzili już 32:27.
W końcówce meczu goście dobiłi kaliszan, wygrywając go 37:31.
Tak spotkanie podsumował drugi trener Industrii – Kamil Siedlarz:
- Już od pierwszych minut zespół z Kalisza pokazał, że w tym sezonie będzie chciał co najmniej powtórzyć wynik, który osiągnął w poprzednim sezonie. Zaczęliśmy ten mecz bardzo nerwowo. Próbowaliśmy oddawać rzuty zbyt szybko, popełnialiśmy bardzo proste błędy, które były skrzętnie wykorzystywane przez rywali, dzięki czemu zobaczyli możliwość walki z nami. W pewnych momentach nasza gra wyglądała bardzo chaotycznie. Przez większość meczu szukaliśmy swojego rytmu i dopiero w ostatnich minutach udało nam się go złapać, przez co odskoczyliśmy gospodarzom. Niemniej jednak chcemy wygrywać takie spotkania jak to w inny sposób, dlatego w następnych starciach będziemy dążyli do budowania swojej tożsamości, z której jesteśmy znani. Musimy być natomiast świadomi, że zdobyte w ubiegłym sezonie mistrzostwo Polski będzie dodatkowym czynnikiem motywującym rywali.
Industria Kielce rozegra następne spotkanie w środę, 9 września, o godzinie 18:45. Wówczas Żółto-Biało-Niebiescy podejmą w Hali Legionów szwajcarskie HC Kriens-Luzern w meczu pierwszej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów EHF.
Netland MKS Kalisz – Industria Kielce 31:37 (15:17)
MKS: Burzawa, Szczecina, Wyszomirski 1 – Starcević 1, Moryń 2, Kucharzyk 3, Nodzak 2, Wróbel 2, Klimków 2, Kołodziejczyk 1, Molski 3, Poliszczuk 6, Chabior 3, Trzaskowski 2, Fedeńczak 3
Industria: Morawski, Milosavljev – Yusuf 2, Jędraszczyk 3, Klarica 4, Kounkoud 3, Bos 4, Latosiński 2, Karaliok, Rabczyński 2, Vlah 6, Monar 5, Jarosiewicz 4, Nahi 2
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A