W piątek (10 kwietnia) Korona Kielce zremisowała 1:1 (1:1) z Jagiellonią Białystok w spotkaniu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Ważną informacją przed meczem była ta o gotowości wszystkich piłkarzy kieleckiej drużyny do gry.
Złocisto-Krwiści bardzo mocno rozpoczęli mecz. W kilku pierwszych minutach wyraźnie dominowali na murawie, co dwukrotnie próbował wykorzystać Stjepan Davidović. Za pierwszym razem uderzenie Chorwata zostało zgarnięte przez Bernardo Vitala. Wówczas doszło także do poważnej kontrowersji sędziowskiej. Wyskakujący do piłki uderzonej przez Davidovicia Sławomir Abramowicz wpadł w Wiktora Długosza, lecz gwizdek arbitra milczał. Kilkanaście sekund później chorwacki skrzydłowy wykorzystał dobre podanie od Dawida Błanika, lecz strzał został zablokowany przez Andy’ego Pelmarda.
Kolejne minuty przebiegały spokojniej, gdyż następna groźniejsza akcja miała miejsce w 20. minucie. Piłkę z autu na pole karne wrzucił Marcel Pięczek. Wybitą futbolówkę w szesnastkę ponownie wprowadził Martin Remacle. Odnalazł ją Pau Resta, lecz jego uderzenie poleciało ponad bramkę.
Chwilę później sędzia podyktował rzut wolny na lewej stronie boiska kilkadziesiąt metrów od bramki Jagi. Do piłki podszedł Dawid Błanik i zagrał ją na pole karne. Wspólnymi wysiłkami kilku piłkarzy udało się zagrać do lewej strony, do Konrada Matuszewskiego. Wychowanek Hetmana Włoszczowa przyjął futbolówkę, ściął do środka i oddał dobry strzał. Próbował go poprawić jeszcze Pięczek, co wyraźnie zaskoczyło Abramowicza, który pozwolił przelecieć piłce w kierunki bramki. Rzucili się na nią Remacle ze Stępińskim, lecz to Belg ostatecznie wepchnął ją do siatki, wyprowadzając Koronę na prowadzenie.
Niestety, kilka minut później szczęście się odwróciło. Długie zagranie Dumy Podlasia w kierunku pola karnego kielczan, podanie na prawą stronę do Pozo, wrzutka odbita przez Dziekońskiego i przy próbie przyjęcia wybicia Remacle dotyka piłki ręką, prokurując rzut karny. Do jedenastki podszedł Afimico Pululu i pewnie ją wykonał, uderzając w prawy dolny róg. Jednakże golkiper Złocisto-Krwistych był bliski obrony, bo doskonale wyczuł intencje reprezentanta DR Konga.
210 sekund później Koroniarze mogli odpowiedzieć w najlepszym możliwym stylu. Dośrodkowanie Błanika z rzutu wolnego namierzył Slobodan Rubezić i perfekcyjnie trafił główką do bramki Jagielloni, lecz trafienie nie mogło zostać uznane ze względu na pozycję spaloną.
Przed przerwą zarówno gospodarze, jak i goście mieli jeszcze jedną okazję na gola. W 42. minucie Jesus Imaz wyprowadził piłkę z własnej połowy. Bartosz Mazurek napędził akcję i rozciągnął akcję do lewej strony do Kajetana Szmyta. Skrzydłowy spróbował swoich sił uderzeniem z pierwszej piłki, lecz Dziekoński pewnie złapał piłkę.
Dwie minuty później po dośrodkowaniu Matuszewskiego uderzył Davidović, lecz i tutaj golkiper był górą.
Po przewie gra wyraźnie się uspokoiła, lecz nie brakowało gorących momentów. W 54. minucie w polu karnym upadł, lecz było to efektem czystego wejścia Nahuela Leivy.
Potem zrobiło się tłoczno w polu karnym Korony po wstrzeleniu w nie piłki przez Alexa Pozo. Przyjął ją Pululu, który został obtoczony przez kilku zawodników Złocisto-Krwistych, lecz zagrożenie udało się zażegnać.
Następnie gospodarze rozegrali koronkową akcję lewą stroną, natomiast obok bramki uderzył Błanik. Swoją próbę z prawej strony miał także Davidović, lecz nie zaskoczyła ona bramkarza Dumy Podlasia.
Ciekawym uderzeniem z dystansu chciał zaskoczyć Romanczuk, lecz Dziekoński czujnie sparował futbolówkę.
Końcówka meczu zdecydowanie należała do Koroniarzy, którzy intensywnie walczyli o drugie trafienie. W 84. minucie z autu na pole karne wrzucił Marcin Cebula, Stępiński zgrał do Długosza, a jego uderzenie sprawiło problemy Abramowiczowi, lecz odbił piłkę na rzut rożny.
W drugiej minucie doliczonego czasu gry na pole karne z lewej strony boiska centrował Matuszewski. Bardzo dobrze głową uderzył Cebula, lecz prosto w golkipera gości.
W przedostatniej akcji meczu Tamar Svetlin popisał się fantastycznym dośrodkowaniem progresywnym z okolic 25-30. metra. Do czystej pozycji wyskoczył Stępiński, lecz jego główka pofrunęła obok bramki, przez co spotkanie zakończyło się remisem.
Trener Jacek Zieliński rozpoczął pomeczową konferencję prasową od wspomnienia zmarłego w piątkowy poranek Jacka Magiery:
- W takim dniu nie wypada nie zacząć od tego, co wydarzyło się rano, bo prawdę powiedziawszy, to w obliczu takiej tragedii, jaką jest śmierć Jacka Magiery, futbol zszedł dzisiaj na dalszy plan. Do tej pory jestem jeszcze głęboko poruszony. Przykra sprawa - straciliśmy dobrego, porządnego człowieka i dobrego trenera.
Tak opiekun Złocisto-Krwistych podsumował spotkanie:
- Mam trochę mieszane uczucia, bo pojawił się niedosyt z naszej strony, ponieważ myślę, że różne mecze remisowe się przeżywało, ale daliśmy dzisiaj więcej powodów ku temu, żeby zainkasować trzy punkty. Skoro w meczu z Jagiellonią oddaję się 21 strzałów na bramkę, mimo tylko pięciu celnych, to sądzę, że pokazuje to, że byliśmy jednak stroną dominującą, pomimo że posiadanie piłki tego nie pokazywało.
- Uważam, że zagraliśmy dobre spotkanie. Myślę, że jedno z lepszych na wiosnę, o ile nie najlepsze. Dużo elementów funkcjonowało tak jak powinno - dobry pressing, odrzucenie Jagi od naszego pola karnego, zmuszenie ich do wybijania długich piłek, czego oni nie lubią i tak nie grają - to było pod nasze dyktando. Natomiast zabrakło nam jednak tej kropki nad “i”, czyli tego, co w piłce jest najważniejsze. Szkoda, ale myślę, że takie minuty niezłej gry są dobrym zaczynem na przyszłość. - dodał 65-latek
Szkoleniowiec kielczan pochwalił Konrada Matuszewskiego, który zajął miejsce w wyjściowej jedenastce pod nieobecność Konstantinosa Soteriou:
- Bardzo się cieszę, że Konrad już doszedł do pełni zdrowia, do pełni sił i myślę, że do końca tej rundy będzie mocnym punktem drużyny. Liczyłem na to, ale musiał dojść do siebie po urazie mięśnia dwugłowego uda. Dzisiaj potwierdził tylko to, że decyzja o jego wystawieniu była słuszna.
Trener Koroniarzy odniósł się także do niewykonania zmiany z Mariusza Stępińskiego na Vladimira Nikolova we wcześniejszym etapie spotkania:
- Odpowiem na to innym pytaniem - kto się odnalazł w polu karnym w sytuacji bramkowej tuż przed zmianą Stępińskiego? Stępiński. To nie jest fizyka kwantowa, to jest piłka nożna. Pozwolicie Państwo, ale będę polegał na tym, co widzę na treningach i na swoim doświadczeniu. Nie interesuje mnie teraz głos ludu, choć jest ważny.
Zieliński mocno skomentował pracę arbitra Pawła Malca w piątkowym starciu:
- Sędzia tłumaczył mi tylko tyle, że piłka odbiła się od nogi, ale ręka była poza obrysem ciała, dlatego był karny. Jednakże tydzień temu słyszałem wypowiedź Adama Lyczmańskiego w Lidze+ Extra, który przedstawił zupełnie inną interpretację. Powiedziałem arbitrowi, że my się w wszystkim gubimy, głupiejemy, a wy dalej robicie swoje i tyle. Za to dostałem pierwszą żółtą kartkę w tych decyzjach.
- Oczywiście, wejście Abramowicza w Długosza to jest rzut karny, a tłumaczenie, że Wiktor patrzył kątem oka na bramkarza i podchodził pod niego jest dla mnie śmieszne. - zwieńczył 65-latek.
Korona Kielce zajmuje obecnie dziesiąte miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 37 punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają swoje następne spotkanie w sobotę, 18 kwietnia, o godzinie 17:30. Ich rywalem na wyjeździe będzie Górnik Zabrze. W tym miejscu przypominamy o rekordowym wyjeździe, który jest przygotowywany przez Stowarzyszenie Kibiców “Zjednoczona Korona”, a przeczytają Państwo o nim tutaj.
Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 1:1 (1:1)
Bramki: Remacle 22’ - Pululu 29’ (rzut karny)
Żółte kartki: Zieliński (poza boiskiem) - Romanczuk 31’
Korona: Dziekoński - Rubezić, Resta, Pięczek - Długosz, Remacle (Gustafson 77’), Svetlin, Matuszewski - Davidović (Antonin 82’), Błanik (Cebula 82’) - Stępiński (Nikolov 90+3’)
Jagiellonia: Abramowicz - Pozo (Wojtuszek 79’), Vital, Pelmard, Montoia - Imaz (Zalewski 79’), Romanczuk, Mazurek (Lozano 85’) - Leiva, Szmyt (Drachal 74’) - Pululu (Bazdar 74’)
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Autorem zdjęć w galerii jest nasz redakcyjny kolega - Paweł Jańczyk