Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
W hołdzie Wyklętym
autor
Katarzyna Bernat
2014 lutego 28, 10:23

Od trzech lat 1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Jest on dedykowany tym, którzy podjęli nierówną walkę przeciwko sowietyzacji Polski po 1945 roku. Według zamysłu oprawców ich imion miał nikt nie pamiętać, bo ośmielili się sprzeciwić komunistycznym władzom.

Odziały leśne

Trzon oddziałów, które podjęły nierówną walkę o pełną niepodległość Polski, stanowili żołnierze Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych oraz powstających organizacji niepodległościowych, jak na przykład Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Schronienie znajdowali w lasach stanowiących naturalną osłonę umożliwiającą przeprowadzenie akcji z zaskoczenia, a jednocześnie utrudniającą NKWD i UB pościg. – Do partyzantów przyłączali się dezerterzy z wojska, milicji, czasami nawet z UB. Jest znany taki przypadek na Kielecczyźnie. W maju 1945 roku w Śmiłowie po upozorowanym napadzie na jednostkę wojskową i rozbrojeniu, zaproponowano żołnierzom wstąpienie do oddziału partyzanckiego. Zgłosiło się 44 chętnych. Wchodzili oni w skład oddziału Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem Stanisława Sikorskiego „Jaremy” – opowiada dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki, historyk z kieleckiej delegatury IPN.

         Miejsca

Miejscem uświęconym krwią Żołnierzy Wyklętych jest Więzienie Kieleckie przy ul. Zamkowej. Polskich patriotów nękano tam i rozpracowywano za pomocą brutalnych śledztw oraz innych perfidnych metod. Jedną z nich była nieustanna inwigilacja. Wiemy, że sukcesem zakończyło się rozbicie więzienia w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 roku. Notowano jednak próby ucieczek, które nie powiodły się. – Powodem były doniesienia tak zwanych agentów celnych. Na przykład na podstawie donosu agenta „Sprytnego” aresztowano trzech wartowników, którzy mieli ułatwić ucieczkę grupie więźniów z trzech cel, w tym brata Antoniego Hedy. Kilkanaście miesięcy później, również z powodu zdrady, nie udało się uciec Franciszkowi Jaskulskiemu „Zagończykowi” (dowódcy „Związku Zbrojnej Konspiracji”, największej poakowskiej organizacji podziemia niepodległościowego działającej na Kielecczyźnie) z aresztu WUBP w Kielcach przy ulicy Paderewskiego – opowiada dr Śmietanka – Kruszelnicki.

Akcje i obławy na „leśnych”

W 1945 roku na obszarze województwa kieleckiego dochodziło do akcji, które organizowały oddziały z innych regionów. – Jedna z nich miała miejsce w sierpniu. Kilkudziesięcioosobowy oddział, prawdopodobnie wywodzący się ze zgrupowania partyzanckiego Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora” z Lubelszczyzny, przybył w rejon Gór Świętokrzyskich. Po rozbrojeniu posterunków milicji w Grzegorzewicach w powiecie opatowskim i Starej Słupi, oddział udał się do klasztoru na Świętym Krzyżu. Tam, w pobliżu zabudowań klasztornych, doszło do potyczki ze ścigającą partyzantów kompanią szturmową z WUBP w Kielcach. Zginęły 3 osoby, w tym 2 milicjantów. Partyzanci, pozostawiając zarekwirowany wcześniej sprzęt, broń i amunicję, wycofali się do lasu – opowiada dr Śmietanka-Kruszelnicki.

Dramatyczny przebieg miały wydarzenia w gajówce Jana Jopa w pobliżu miejscowości Rybnica w powiecie sandomierskim. – W nocy z 12 na 13 lipca 1945 roku nieznana bliżej grupa podziemia niepodległościowego, ukrywająca się w stodole i bunkrze, została otoczona i zaatakowana przez oddział sił bezpieczeństwa. Zginęło około 10 partyzantów, kilku dostało się do niewoli. Wśród nich między innymi Leopold Wróblewski ps. „Sokół”. Przed zdezerterowaniem z wojska służył on w osobistej ochronie marszałka Michała Roli-Żymierskiego – relacjonuje historyk IPN.

Jedną z grup dowodził także Henryk Rozkrót pseudonim „Alocha”, który na początku 1946 roku zdezerterował z jednostki wojskowej. – Członkowie grupy przygotowywali rozbicie więzienia w Radomiu i uwolnienie przetrzymywanych tam partyzantów i konspiratorów niepodległościowego podziemia. UB wykryło te plany i aresztowało „Alochę”. Osadzony został w areszcie Oddziału Informacji Wojskowej w Kielcach (prawdopodobnie przy ul. Kapitulnej). Jednak jego podkomendni nie zostawili go. 23 marca 1946 roku kilkunastoosobowa grupa dywersyjna pod dowództwem Stanisława Piwnickiego „Szczerbola” podczas brawurowo przeprowadzonej akcji w centrum Kielc, pod bokiem jednostek sił represji, uwolniła „Alochę”- opowiada dr Śmietanka-Kruszelnicki.

Dwukrotnie obławy na „leśnych” organizowano w rejonie Wąchocka. Pierwsza odbyła się w 1945 roku. Zatrzymano w niej około stu osób. Druga –pod koniec 1947 roku, miała m.in. na celu rozbicie oddziału partyzanckiego dowodzonego przez Tadeusza Zielińskiego ps. „Igła”. – W tej obławie uczestniczyło 300 żołnierzy z Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, 100 milicjantów i grupa funkcjonariuszy UB. Pomimo szczelnego obstawienia Wąchocka i skontrolowania wszystkich domów, akcja nie przyniosła żadnych rezultatów – mówi Śmietanka-Kruszelnicki.

Zdrada

W sierpniu 1950 roku kilkanaście kilometrów od Radomia, skrytobójczo zamordowani zostali trzej partyzanci: Aleksander Młyński „Drągal”, Zbigniew Einberg „Powstańczyk” i Zygmunt Chmielewski „Lew”. Wywodzili się z ostatniej grupy „leśnych” (o długim stażu partyzanckim), walczących z komunistyczną władzą na Kielecczyźnie. – Zabójcami byli funkcjonariusze z tzw. grupy pozorowanej (podszywającej się pod autentyczną partyzantkę niepodległościową), których uwiarygodnił były współpracownik „Drągala”. Zdrada eks- partyzanta zakończyła się śmiercią walczących z komuną i licznymi aresztowaniami wśród okolicznej ludności wspomagającej „Żołnierzy Wyklętych”. Dzisiaj, na skraju lasu między Kolonią Wawrzyszów a Laskową Wolą, kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym doszło do tego wydarzenia, stoi duży drewniany krzyż – mówi dr Ryszard Śmietanka-Kruszelnicki.

Katarzyna Bernat

 

 

 

CZYTAJ DALEJ

0.031 ms