Czy Ryszard Tarasiewicz powinien pozostać trenerem Korony Kielce? Dyskusje wśród kibiców nie ustają, dlatego my też postanowiliśmy pochylić się nad tym tematem.
Mam dużo pytań
Co się dzieje z Koroną? To pytanie zadają sobie kibice, dziennikarze, władze klubu, piłkarze, a także trener. Ryszard Tarasiewicz już na starcie swojej współpracy ze „złocisto-krwistymi” przestrzegał przed optymizmem. W końcu trzeba wszystko poukładać na nowo.
Liczyliśmy, że posucha punktowa potrwa w Kielcach maksymalnie cztery mecze. Dziś jesteśmy po siedmiu. Stan konta równy ilości wody na pustyni. Bilans bramek 3-16. Gole tracimy po kardynalnych błędach indywidualnych. Po części za ten stan rzeczy odpowiedzialny jest szkoleniowiec, który układa skład.
Wciąż niezrozumiałe jest, dlaczego przez większość sezonu w środku defensywy grał Boliguibia Ouattara. Brak komunikacji z pozostałymi obrońcami, słaba postawa na boisku i tragedia gotowa. Całe szczęście, że z dalszej gry wykluczyły go kartki…
Czy konieczne było wystawienie na spotkanie z Jagiellonią Wojciecha Małeckiego, który zawalił na całej linii? Vytautas Cerniauskas to solidny bramkarz, który po ostatnich niepowodzeniach być może potrzebował kolejnego bodźca zaufania ze strony trenera pod postacią gry w pierwszym składzie. Sądzę, że nie sprezentowałby białostoczanom trzech punktów.
Pozostaje jeszcze pytanie, czy Paweł Golański, grający na lekach przeciwbólowych, to lepsze rozwiązanie niż jego brak w wyjściowej „jedenastce”. Mam nadzieję, że „Golo” w dwa tygodnie upora się z urazem i wróci na prawe skrzydło defensywy. Tam jest znacznie efektywniejszy.
Tarasiewicz to solidny szkoleniowiec o nowoczesnym podejściu do futbolu. Wdrożenie jego założeń taktycznych do Korony zdziała cuda. O ile w ogóle da się to zrobić…
Maciej Urban
On wie co robi
Bilans Ryszarda Tarasiewicza w Kielcach jest fatalny – co do tego nie ma wątpliwości. Przypadkiem ostatnio w ręce wpadła mi jednak książka dotycząca Jürgena Kloppa, tak dobrze znanego nam szkoleniowca niezwykłej Borussi Dortmund. Klubu, który z finansowej nędzy wspiął się na szczyt, szybko stał się najlepszym klubem Niemiec – dwa razy z rzędu sięgnął po mistrzostwo, grał także w finale Ligi Mistrzów.
O tym wszyscy wiemy. Ale niewielu pamięta, jak Kloppa chciano z Dortmundu usunąć. Na początku drużyna, mimo ciekawego składu, w którym był już wtedy Jakub Błaszczykowski, wcale nie błyszczała. Prezentowała naprawdę słabą formę, traciła punkty w niemal każdym meczu.
Kloppowi zaufano. Efekty widzimy gołym okiem. Takim samym zaufaniem należy obdarzyć trenera Tarasiewicza, bo jego koncepcja jest naprawdę ciekawa i mądra. Gdy drużyna realizuje ją rzetelnie, to w rezultacie jest poukładana w defensywie i dochodzi do dobrych okazji bramkowych.
Problemy są dwa: fatalna skuteczność oraz niewytłumaczalne, indywidualne wpadki w obronie. Ileż jednak można mieć pecha w sporcie? Ten limit został już przez Koronę wykorzystany z nawiązką.
Dostrzegam również ogrom pracy wykonanej w przygotowaniu fizycznym i motorycznym drużyny. Zespół biega teraz zdecydowanie żwawiej. Niestety, Korona od wakacji nadrabia zaległości, które zostały zrobione, gdy za żółto-czerwonych odpowiadał Jose Rojo Martin. Pacheta na grze w piłkę się znał doskonale, ale na kwestiach fizycznych już znacznie gorzej. Stąd – można przypuszczać – tyle kontuzji w zespole.
Za Tarasiewiczem stoją także piłkarze i dzisiaj wyjątkowo wierzę w ich szczerość. Oni sami czują, że do przełamania brakuje niewiele. Takie na pewno dałoby zwycięstwo w najbliższej kolejce, w szczególnym starciu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, gdzie Leszek Ojrzyński wraz z Maciejem Korzymem i Pavolem Stano tworzą nową „bandę świrów”. Czyż historia sportu nie lubi takich zwrotów akcji?
Tomasz Porębski
Uważasz inaczej, masz coś ciekawego do powiedzenia w sprawie Korony? Słuchaj w poniedziałek audycji Cały ten sport w Radiu eM o godz. 20. Wyraź swoje zdanie – komentuj na żywo na radiowym Facebooku, albo zadzwoń pod nr 41 349 50 51.
Mam dużo pytań
Co się dzieje z Koroną? To pytanie zadają sobie kibice, dziennikarze, władze klubu, piłkarze, a także trener. Ryszard Tarasiewicz już na starcie swojej współpracy ze „złocisto-krwistymi” przestrzegał przed optymizmem. W końcu trzeba wszystko poukładać na nowo.
Liczyliśmy, że posucha punktowa potrwa w Kielcach maksymalnie cztery mecze. Dziś jesteśmy po siedmiu. Stan konta równy ilości wody na pustyni. Bilans bramek 3-16. Gole tracimy po kardynalnych błędach indywidualnych. Po części za ten stan rzeczy odpowiedzialny jest szkoleniowiec, który układa skład.
Wciąż niezrozumiałe jest, dlaczego przez większość sezonu w środku defensywy grał Boliguibia Ouattara. Brak komunikacji z pozostałymi obrońcami, słaba postawa na boisku i tragedia gotowa. Całe szczęście, że z dalszej gry wykluczyły go kartki…
Czy konieczne było wystawienie na spotkanie z Jagiellonią Wojciecha Małeckiego, który zawalił na całej linii? Vytautas Cerniauskas to solidny bramkarz, który po ostatnich niepowodzeniach być może potrzebował kolejnego bodźca zaufania ze strony trenera pod postacią gry w pierwszym składzie. Sądzę, że nie sprezentowałby białostoczanom trzech punktów.
Pozostaje jeszcze pytanie, czy Paweł Golański, grający na lekach przeciwbólowych, to lepsze rozwiązanie niż jego brak w wyjściowej „jedenastce”. Mam nadzieję, że „Golo” w dwa tygodnie upora się z urazem i wróci na prawe skrzydło defensywy. Tam jest znacznie efektywniejszy.
Tarasiewicz to solidny szkoleniowiec o nowoczesnym podejściu do futbolu. Wdrożenie jego założeń taktycznych do Korony zdziała cuda. O ile w ogóle da się to zrobić…
Maciej Urban
On wie co robi
Bilans Ryszarda Tarasiewicza w Kielcach jest fatalny – co do tego nie ma wątpliwości. Przypadkiem ostatnio w ręce wpadła mi jednak książka dotycząca Jürgena Kloppa, tak dobrze znanego nam szkoleniowca niezwykłej Borussi Dortmund. Klubu, który z finansowej nędzy wspiął się na szczyt, szybko stał się najlepszym klubem Niemiec – dwa razy z rzędu sięgnął po mistrzostwo, grał także w finale Ligi Mistrzów.
O tym wszyscy wiemy. Ale niewielu pamięta, jak Kloppa chciano z Dortmundu usunąć. Na początku drużyna, mimo ciekawego składu, w którym był już wtedy Jakub Błaszczykowski, wcale nie błyszczała. Prezentowała naprawdę słabą formę, traciła punkty w niemal każdym meczu.
Kloppowi zaufano. Efekty widzimy gołym okiem. Takim samym zaufaniem należy obdarzyć trenera Tarasiewicza, bo jego koncepcja jest naprawdę ciekawa i mądra. Gdy drużyna realizuje ją rzetelnie, to w rezultacie jest poukładana w defensywie i dochodzi do dobrych okazji bramkowych.
Problemy są dwa: fatalna skuteczność oraz niewytłumaczalne, indywidualne wpadki w obronie. Ileż jednak można mieć pecha w sporcie? Ten limit został już przez Koronę wykorzystany z nawiązką.
Dostrzegam również ogrom pracy wykonanej w przygotowaniu fizycznym i motorycznym drużyny. Zespół biega teraz zdecydowanie żwawiej. Niestety, Korona od wakacji nadrabia zaległości, które zostały zrobione, gdy za żółto-czerwonych odpowiadał Jose Rojo Martin. Pacheta na grze w piłkę się znał doskonale, ale na kwestiach fizycznych już znacznie gorzej. Stąd – można przypuszczać – tyle kontuzji w zespole.
Za Tarasiewiczem stoją także piłkarze i dzisiaj wyjątkowo wierzę w ich szczerość. Oni sami czują, że do przełamania brakuje niewiele. Takie na pewno dałoby zwycięstwo w najbliższej kolejce, w szczególnym starciu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, gdzie Leszek Ojrzyński wraz z Maciejem Korzymem i Pavolem Stano tworzą nową „bandę świrów”. Czyż historia sportu nie lubi takich zwrotów akcji?
Tomasz Porębski
Na apli:
Uważasz inaczej, masz coś ciekawego do powiedzenia w sprawie Korony? Słuchaj w poniedziałek audycji Cały ten sport w Radiu eM o godz. 20. Wyraź swoje zdanie – komentuj na żywo na radiowym Facebooku, albo zadzwoń pod nr 41 349 50 51.