Od początku roku w naszym kraju utopiło się już blisko 70 osób. Rokrocznie ginie w ten sposób ponad pół tysiąca Polaków. Najczęstszą przyczyną zatonięć jest brawura połączona z alkoholem. Jak zatem bezpiecznie spędzać czas nad wodą i jakie zbiorniki wybierać?
– W 2013 roku w naszym województwie odnotowaliśmy aż trzydzieści utonięć. W zeszłym roku było ich na szczęście o dziesięć mniej. To oczywiście jednak wciąż za dużo. Wraz z ratownikami Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zrobimy wszystko, by nie doszło nad wodą do żadnej tragedii – obiecuje sierżant Damian Janus z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Jeśli chodzi o bezpieczne spędzanie czasu nad wodą i w wodzie, dużo zależy od nas samych. Ratownicy nie są w stanie czuwać nad każdym. Dlatego przede wszystkim musimy zachować trzeźwość! To absolutna podstawa. Niestety, mimo ostrzeżeń i akcji informacyjnych, wiele osób – zwłaszcza młodzież – nie stosuje się do tego podstawowego warunku zachowania bezpieczeństwa.
– Każda ilość alkoholu spowalnia nasze reakcje, a często sprawia, że czujemy się bardziej pewni siebie niż na trzeźwo – wyjaśnia sierżant Janus. – To bardzo złudne uczucie, które zwykle powoduje, że wchodzimy do wody zbyt pewni siebie, przeceniamy nasze siły i możliwości.
Szczególną uwagę należy poświęcić dzieciom. – Trzeba mieć je cały czas na oku, nie puszczać samych do wody, wchodzić z nimi tylko w miejscach wyznaczonych i bezpiecznych. Chwila nieuwagi i może dojść do tragedii – dodaje policjant.
Zawsze powinniśmy wybierać akweny strzeżone przez ratowników WOPR. Tylko takie zapewnią nam względne bezpieczeństwo, o które – jak powiedzieliśmy – w dużej mierze powinniśmy zadbać sami. Unikajmy rzek. Są najbardziej zdradliwe, poza tym rzadko kiedy pracują nad nimi służby ratownicze. Ubiegłoroczne tragedie najlepiej pokazały, jak bardzo groźne mogą być rzeki.
Do nieszczęśliwych wypadków może dochodzić również w wyniku skoków do wody na tzw. główkę w nieznanych miejscach. Nie wbiegajmy też gwałtownie do akwenu, kiedy nasze ciała są rozgrzane. Pierwszy przypadek grozi kalectwem lub śmiercią, drugi zaś szokiem termicznym i, niestety, również śmiercią.
Zachowajmy ostrożność przy korzystaniu ze sprzętu wodnego. I tu obowiązuje nas absolutna trzeźwość. – Nie wszyscy są świadomi, że według przepisów prawa ktoś, kto pod wpływem alkoholu porusza się pojazdem w ruchu wodnym, powietrznym bądź lądowym, traci prawo jazdy. Sąd zadecyduje, na jak długo. Nieważne, czy to jest kajak, rower wodny czy motorówka. Przepis ten jest rygorystycznie przestrzegany. Wybierając się na taką wodną wycieczkę, pamiętajmy również o kapokach ochronnych, nie tylko dla nas, ale i wszystkich uczestników – przypomina sierżant Janus.
Znane powiedzenie mówi, że nie topią się ci, którzy nie wchodzą do wody. Tymczasem w czasie upałów każdy z nas chciałby ochłodzić się w basenie albo jeziorze. Ważne jednak, żeby robić to mądrze, w miejscach bezpiecznych i na trzeźwo.
Robert Majchrzyk