Dzisiaj wskaźnik wieku naszego taboru to 7,8 lat, co jest bardzo dobrym wynikiem. To zresztą widać na ulicach. Coraz mniej kursuje starych Ikarusów. Zastępują je autobusy niskopodłogowe, również przegubowe. Oczywiście, jednym z naszych priorytetów jest dalsze unowocześnianie taboru - mówi Marian Sosnowski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach.
- Kielce mają najlepszą komunikację miejską w Polsce – tak nas ocenili analitycy w rankingu przygotowanym przez dwutygodnik samorządowy „Wspólnota”. Pod lupę wzięto 19 największych miast w kraju. Był pan zaskoczony tak dobrym wynikiem?
- Na pewno tak. Zdaję sobie sprawę z tego, że firmy z innych miast dysponują znacznie większymi środkami na komunikację zbiorową. Tymczasem to my okazaliśmy się najlepsi, co jest dla nas powodem do dumy. Zwłaszcza, że system oceny był bardzo ciekawy oraz sprawiedliwy. W badaniu wzięto pod uwagę wiele aspektów, tym samym kryteriom poddano wszystkie miasta.
- Wyróżniono nas między innymi za dobry stan taboru.
- To prawda. Tutaj mamy powody do satysfakcji. Siedem lat temu rozpisaliśmy dobry przetarg, którego jednym z punktów była sukcesywna poprawa jakości autobusów. Wygrała go spółka MPK i nasza współpraca układa się bez zarzutu. Bardzo wspomógł nas także projekt unijny, dzięki któremu mogliśmy zakupić 40 pojazdów. Dzisiaj wskaźnik wieku naszego taboru to 7,8 lat, co jest bardzo dobrym wynikiem. To zresztą widać na ulicach. Coraz mniej kursuje starych Ikarusów. Zastępują je autobusy niskopodłogowe, również przegubowe. Oczywiście, jednym z naszych priorytetów jest dalsze unowocześnianie taboru. Myślę, że już niebawem ostatnie stare pojazdy, do których osoby niepełnosprawne mają utrudnione wejście, zostaną zastąpione autobusami o wysokim standardzie.
- Analitycy docenili również ceny biletów. Nigdzie nie przejedziemy tak długiej trasy – na przykład z północy miasta na południe – taniej niż w Kielcach.
- Nasza taryfa nie jest wysoka. Cena biletu normalnego wynosi 3 złote, co w skali kraju jest niewielką kwotą. W dodatku podział biletów jest łatwy i zwięzły. Cieszę się również, że coraz większą popularnością cieszy się e-portmonetka. Pojawiają się wprawdzie zarzuty, że jest ona skomplikowana, bo cena biletu zależy od kwoty wpłaty i ilości przejechanych przystanków. Moim zdaniem jest wręcz odwrotnie – jest ona bardzo przyjazna dla pasażera. Część starszych mieszkańców do tego tematu wciąż podchodzi w sposób tradycyjny, ale wierzę, że niedługo przerzucą się na nowy system, bo zauważą korzyści. Bardzo dużą popularnością cieszą się też bilety 90-dniowe. Ich sprzedaż rośnie.
- Jak ocenia pan punktualność autobusów?
- Bardzo się poprawiła. Nie ma co ukrywać, że jeszcze do niedawna był z tym spory problem. W Kielcach realizowano jednak wiele inwestycji drogowych, dlatego było to całkowicie zrozumiałe. Teraz, po zakończeniu robót, po mieście jeździ się znacznie przyjemniej. Nie ma korków, oczywiście poza godzinami szczytu, dlatego zapewniam – kielczanie mogą ustawiać swoje zegarki według godzin przyjazdów autobusów.
- Czy możemy spodziewać się kolejnych inwestycji?
- Tak. Wykorzystując środki unijne, wybudujemy modułowe przystanki autobusowe. Zostaną stworzone według indywidualnego projektu i w zależności od potrzeb będą jedno-, dwu- lub trzymodułowe. Chcemy też stworzyć 80 peronów na trasie między dwoma mini-dworcami na osiedlach Ślichowice i Świętokrzyskie. To będzie połączenie szybkiej komunikacji, widziałem takie rozwiązanie w Holandii, gdzie w Eindhoven działa tak zwany system BRT. Chcemy przyśpieszyć podróżowanie na wspomnianej trasie, podniesiemy więc krawężniki peronów do wysokości wejścia do autobusu. Wtedy każdy będzie mógł szybko i komfortowo wejść do pojazdu. Obecnie prędkość przemieszczania się naszych autobusów wynosi 17 kilometrów na godzinę. Szacujemy, że na tym odcinku zwiększymy ją do 25 kilometrów.
Rozmawiał Tomasz Porębski