Gościem audycji "Historia na fali" w czwartek 23 kwietnia będzie Marek Jończyk, historyk z Delegatury IPN w Kielcach. Początek godz. 20.
Ponad 50 lat musiały czekać rodziny ofiar pomordowanych w Katyniu i innych miejscach na Wschodzie, aby mogli oficjalnie i godnie upamiętniać swoich bliskich.
Przez okres PRL Rodziny Katyńskie zabiegały o pamięć o swoich bliskich. Nie było to łatwe, a czasami było nawet niebezpieczne, ponieważ komuniści obawiali się prawdy o Katyniu. Dopiero przemiany społeczno-polityczne w 1989 roku umożliwiły oficjalne upamiętnienie pomordowanych. W 1990 roku w Kielcach powstało Koło Rodzin Katyńskich, przekształcone w Stowarzyszenie Kielecka Rodzina Katyńska, które rozpoczęło oficjalne upamiętnianie ofiar katyńskich.
Przypomnijmy dlaczego Stalin wydał rozkaz wymordowania polskich oficerów?
Do dziś nie mamy na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Zachował się pewien dokument z 5 marca 1940 roku, w którym Ławrentij Beria szef NKWD, zaproponował członkom Biura Politycznego Komunistycznej Partii Bolszewików na czele z Józefem Stalinem, rozwiązania problemu polskich oficerów przetrzymywanych w obozach specjalnych. Z tego dokumentu wynika, że nie rokowali oni na sowietyzację. Nasi rodacy, przetrzymywani w tych obozach, byli poddawani presji, próbom werbunku, inwigilacji, mieli założone akta ewidencji specjalnej, każdy z nich był sfotografowany, wielokrotnie przesłuchiwany, pobierane były odciski palców. Korespondencja z rodzinami, jaką mogli prowadzić przez cztery miesiące swego uwięzienia, była poddawana cenzurze. Wszystkie działania operacyjne sowietów były pogwałceniem konwencji genewskiej z 1927 roku, która zakazywała werbunku jeńców wojennych. Nasi rodacy, swoją niezłomną postawą, udowodnili swój patriotyzm i przywiązanie do polskości. Stalin zdecydował o ich zamordowaniu.
Okrutny los spotkał także rodziny pomordowanych, którzy mieszkali na Kresach Wschodnich II RP i znaleźli się pod okupacją sowiecką.
Rodziny te były deportowane w głąb ZSRR, głównie na Syberię i do Kazachstanu. W wyniku czterech wielkich deportacji wywiezionych było około 320 tysięcy, a niektóre szacunki podają nawet ponad milion osób. Były to najczęściej żony, dzieci katyńczyków oraz rodzice i rodzeństwo, jeśli zamieszkiwali wspólne gospodarstwo. Ludzi przewożono w strasznych warunkach, w bydlęcych wagonach. Wiezieni byli przez kilka tygodni. Wielu z nich tych transportów nie przeżyło.
W okresie PRL nie można było mówić o zbrodni katyńskiej. Obowiązywało tzw. kłamstwo katyńskie. Rodziny musiały czekać aż do 1990 roku, aby ZSRR potwierdziło swój udział w dokonaniu tej zbrodni. Dopiero od tego momentu zaczęły się oficjalne upamiętnienia pomordowanych.
Trzeba tu powiedzieć o Rodzinach Katyńskich. Oni, jako pierwsi zaczęli się zrzeszać i organizować. Rodziny zaczęły się ze sobą kontaktować jeszcze w okresie PRL. Po 1989 roku zaczęli się organizować formalnie. Na przykład wspominana Kielecka Rodzina Katyńska, jako pierwsza zaczęła zabiegać o godne upamiętnienie ofiar Zbrodni Katyńskiej. Chodziło tu o fundowanie pomników, tablic, organizowanie kolejnych rocznic. Dziś tych działań jest bardzo wiele. Podejmowane są m.in. przez Instytut Pamięci Narodowej.
Dziękuję za rozmowę.
Więcej powiemy w audycji: "Historia na fali" w czwartek 23 kwietnia o godz. 20 w Radiu eM Kielce.