Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Malują nam świat
Dariusz Skrzyniarz
2015 października 24, 06:51

Kontynuujemy temat graffiti w Kielcach. Dziś rozmawiamy z Rafałem Kowerskim, założycielem inicjatywy Grupa „Pomaluj Mój Świat”. W ciągu czterech lat jej członkowie wykonali w Kielcach już ponad sto prac.

– Dlaczego młodzi ludzie nie szanują dobra wspólnego i wszystko dewastują?

– Moim zdaniem przede wszystkim dlatego, że jest mniej zajęć artystycznych w szkołach. Kiedyś młodzież mogła się bardziej wyżyć. Powodem jest też zalew kultury amerykańskiej: przecież „tagi” pochodzą z amerykańskich slumsów, znaczono tam nimi teren. Młodzież przejmuje te zachowania.

– Wy z tym walczycie. Skąd pomysł na upiększanie miasta?

– Przez pół roku jako mieszkaniec osiedla Świętokrzyskie przechodziłem obok bardzo niecenzuralnego napisu. Władze nie kwapiły się, by go usunąć, więc skrzyknąłem chłopaków i zrobiliśmy to sami. Mówiono o tym nawet w "Teleexpresie". To wszystko dało nam energię, żeby działać dalej.

– Jak wygląda schemat waszych działań?

– Bardzo spontanicznie. Gdy zauważę w mieście jakieś miejsce zniszczone przez pseudo–graffiti, dzwonię do chłopaków, umawiamy się, załatwiam farby i malujemy.

– Spotykacie się z pozytywnym odzewem?

– Jak najbardziej. Ludzie lubią kolorowe rzeczy. Pomagają nam administracje osiedla i instytucje podległe miastu.

– Ale każdy taki mural to spory koszt.

– To prawda, choć koszty zazwyczaj rozkładają się pół na pół. Zależą też od miejsca, ale przeważnie administratorzy zapewniają część środków, a my mamy już kilku sponsorów.

– Największy sukces grupy „Pomaluj Mój Świat”?

– Chyba najbardziej podoba mi się mural w przejściu pomiędzy ulicami Wspólną i Sienkiewicza. Od tylu lat tam jest, nienaruszony.

– Czyżby istniała niepisana zasada, że prace, które stworzycie, nie są niszczone?

– Chyba tak. Jeżeli coś zrobimy, to jest to szanowane. Nawet wandale mają widać jakąś wrażliwość na piękno.

– Kto się do was zgłasza?

– Przede wszystkim spółdzielnie mieszkaniowe, ale też Miejski Zarząd Dróg i Miejski Zarząd Budynków.

– Dużo jest pracy na kieleckich osiedlach?

– Ogromnie. Ostatnio udało nam się upiększyć ulicę Stanisława Kostki. Stworzyliśmy murale zachęcające do jedzenia warzyw i owoców. Takie działania chyba dają efekt, bo ludzie mówili nam, że dzięki nim kupują dwa razy więcej zdrowych produktów (śmiech).

– Które osiedle wymaga najwięcej pracy?

– Zdecydowanie Czarnów.

– Zdarza się, że jesteście krytykowani?

– Jak najbardziej. Gdy zaczynamy malować, spotykamy się czasem z oburzeniem, ale po zakończeniu pracy ludzie przeważnie dziękują nam za to, że zmieniliśmy ich okolicę. Często też mieszkańcy nie widzą sensu w upiększaniu, bo uważają, że nasze graffiti i tak ktoś zniszczy.

– Zmieniło się postrzeganie grafficiarzy?

– Tak, teraz jest kojarzone raczej z czymś wartościowym. Przynajmniej taka jest opinia moich kolegów.

– Jak bardzo macie zapełniony kalendarz?

– Malujemy mniej więcej raz na dwa–trzy tygodnie. W ciągu miesiąca dzwoni kilka osób. Część projektów dochodzi do skutku, część nie. Tak to wygląda.

– Jakie są Wasze najbliższe plany?

– Zaczynamy współpracę z PKP. Malujemy nie tylko tunel w Kielcach, ale także w Nowinach.

– Macie również pomysł na nowe przystanki.

– Zaproponowaliśmy MZD ich upiększenie, bo są trochę bez wyrazu. Widzimy na nich cienką pleksę z wzorem pawich piór. Bardzo prosta robota, a na pewno byłoby mniej aktów wandalizmu.

– Dziękuje za rozmowę

Piotr Natkaniec

CZYTAJ DALEJ

0.041 ms