Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
fot. Paula Duda
Korono, co z Tobą?!
2014 września 05, 10:17

Mamy w Kielcach czerwoną latarnię T-Mobile Ekstraklasy. „Złocisto-krwiści” są w kryzysie, jakiego nie widzieliśmy od czasów, gdy zespół prowadził Marcin Sasal. Matematyka jest bezlitosna – siedem spotkań, zero zwycięstw, remis i aż sześć porażek. Na koncie tylko jeden punkt. Piłkarze rozkładają ręce, a kibice zaciskają pięści.

„Bójcie sie chamy, do pierwszej ligi wracamy” – tak pod koniec meczu z Jagiellonią Białystok grzmiano z trybuny przeznaczonej dla najzagorzalszych fanów Korony. A po ostatnim golu rywali, który ustalił wynik na 0:3, można było usłyszeć: „jeszcze jeden!”. W Kielcach powoli kończy się cierpliwość wobec słabej postawy drużyny Ryszarda Tarasiewicza. – Po siedmiu kolejkach nasza sytuacja w tabeli jest tragiczna. Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Teraz jest przerwa na kadrę i każdy będzie mógł sobie przeanalizować, jakie robi błędy, przemyśleć swoją postawę i zastanowić się nad przyszłością. Ja nie dopuszczam nawet takiej myśli, żeby w Kielcach nie było ekstraklasy. Teraz już każdy mecz będzie za sześć punktów – zaznacza ostro Paweł Golański, kapitan Koroniarzy.

We wtorek na stadionie przy ul. Ściegiennego doszło do indywidualnych spotkań zawodników z prezesem Markiem Paprockim. Niestety, włodarz klubu na ten temat z dziennikarzami rozmawiać nie chciał. Dużo bardziej rozmowny był prezydent Wojciech Lubawski, który zapowiada, że nie będzie zmiany na stanowisku szkoleniowca: – Dziennikarze, działacze i zawyrokowali od razu, że trzeba zamienić trenera. Tak nie będzie. Spotkałem się z prezesem Paprockim i trenerem Tarasiewiczem. Rozmawialiśmy długo. Myślę, że Bóg sprawdza naszą cierpliwość i my jesteśmy cierpliwi.

Ile to jeszcze potrwa? – Na pewno ta cierpliwość nie będzie trwała wiecznie – zauważa Tarasiewicz. – Po moim przyjściu zmieniliśmy charakter pracy i nie da się wszystkiego zrobić z dnia na dzień. Staram się sumiennie wykonywać swoje obowiązki. Obecnie przygotowujemy się do meczu z Podbeskidziem i myślę że wtedy ta karta się odwróci. Potrzebujemy około czterech spotkań bez porażki. To nam doda pewności oraz spokoju, którego wszyscy potrzebujemy. Teraz nadgorliwość i frustracja przy odrabianiu strat przeradzają się w proste błędy.

Tych nie brakuje w każdym meczu „złocisto-krwistych”. – Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co się dzieje. Od samego początku nam nie idzie, przez co przegrywamy mecz za meczem. Nie wykorzystujemy dogodnych sytuacji, robimy pierwszy błąd i tracimy bramkę. Potem robi się nerwowo – komentuje Vlastimir Jovanović, pomocnik zespołu.

Za słabe wyniki nie należy winić tylko piłkarzy. Prezydent miasta podkreśla, że w ciągu ostatnich miesięcy doszło do rewolucji w Koronie, dlatego na rezultaty trzeba poczekać. – Odszedł „Pacheta”, bardzo dobry trener, który zupełnie inaczej ustawiał drużynę. Zespół został przemodelowany, wymieniony właściwie w połowie, a do tego dochodzi zmiana prezesa. Teraz też, z różnych powodów, odszedł dyrektor Andrzej Jung, wcześniej dyrektor Kobylański, a więc całe kierownictwo zostało zmienione. Drużyna w dużej części została przemodelowana. Zresztą, to jeszcze nawet nie jest zespół, bo piłkarze grają indywidualnie. Analizując jednak te mecze widać, że z każdym kolejnym spotkaniem podnosimy poziom – podkreśla Lubawski.

Tak też broni się trener. – Stwarzamy sobie sytuacje, ale niestety nie jesteśmy w stanie zamienić ich na bramki – to nasza największa bolączka. Statystyki pokazują, że w większości meczów oddajemy więcej strzałów celnych od przeciwnika. Niestety, nie ma goli, a więc nie ma też punktów. Możemy jednak wyciągnąć pozytywy. W żadnym spotkaniu nie zostaliśmy zdominowani przez rywala. Ale przytrafiają nam się błędy indywidualne, za które płacimy – mówi Tarasiewicz.

Cena jest wysoka, bo „złocisto-krwiści” od początku sezonu nie wygrali żadnego spotkania, przez co znajdują się na ostatnim miejscu w tabeli ligowej. Gorącą sytuację ochładzają Zawisza Bydgoszcz, a także Cracovia. Oba zespoły w ciągu siedmiu kolejek nie zdołały wystarczająco daleko odskoczyć od strefy spadkowej. Kielczanom wystarczy kilka punktów, by wydostać się z miejsc obwarowanych opuszczeniem najwyższego szczebla rozgrywek.  

Być może w zwarciu szeregów pomoże dwutygodniowa przerwa na rozegranie meczów reprezentacji Polski. W tym czasie aż tydzień odpoczynku od treningów dostanie Golański, który od dłuższego czasu zmaga się z kontuzją. Trener zaznacza, że uraz rwy kulszowej nie pozwala piłkarzowi grać na skrzydle. – W środkowej strefie jest mniej dłuższych sprintów, a Paweł ze względu na swoje zaawansowanie techniczne i spokój, mógł nam dać kontrolę gry. Wszystko kończy się, kiedy przestają działać środki przeciwbólowe, czyli mniej więcej w 60. minucie – zdradza trener.

„Żółto-czerwoni” następny mecz zagrają 15 września z Podbeskidziem Bielsk-Biała, które kierowane jest przez Leszka Ojrzyńskiego. Nadzieją na poprawienie fatalnej sytuacji kieleckiej drużyny jest nie tylko powrót Golańskiego, ale również dojście do zdrowia kontuzjowanych Serhii Pylypchuka, Pawła Sobolewskiego, czy największej z dotychczasowych zagadek Korony – Oliviera Kapo.

Maciej Urban

CZYTAJ DALEJ