Jeszcze do niedawna wyraz „brexit” nie funkcjonował w żadnym słowniku. Dziś, kiedy Wielka Brytania przygotowuje się do wyjścia z Unii Europejskiej, odmieniany jest przez wszystkie możliwe przypadki. Jakie są przyczyny opuszczenia wspólnoty przez Brytyjczyków? Jakie czekają nas z tego powodu konsekwencje? Warto przyjrzeć się bliżej temu, jednemu z najważniejszych od czasu II wojny światowej, procesowi geopolitycznemu w Europie.
– „Brexit” na dobre zagościł w UE. Wyrazu „brexituję” używają żartobliwie młodzi ludzie mówiąc np. o zamiarze wyjścia z imprezy. A mówią poważnie, przyczyn brexitu jest wiele – twierdzi Beata Gosiewska, posłanka Prawa i Sprawiedliwości do Parlamentu Europejskiego zasiadająca w grupie Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. – Obywatele Wielkiej Brytanii są niezadowoleni z kształtu jaki przybiera Unia Europejska. Jej wartości są tylko teoretyczne, a w praktyce coraz mocniej następuje dominacja niemiecko-francuska. My, Polacy, wiemy, jak byliśmy traktowani i oskarżani o wymyślony brak praworządności. Jest to forma zastraszania, pomawiania i upokarzania państw narodowych. Brytyjczycy, podobnie jak wszyscy posłowie grupy EKR, żądała reform i skutecznego rozwiązywania ważnych dla Unii problemów. Brak zrozumienia tych postulatów przez unijne elity rodziło coraz większe niezadowolenie wśród mieszkańców Wysp
Jaki kształt Unii?
Nie jest to z pewnością jedyna przyczyna brexitu. Kolejnym powodem może być coraz większy wpływ na sytuację we wspólnocie grup politycznych popierających koncepcję federacyjną Unii. – Federalizacja odbywa się wbrew woli unijnych obywateli oraz wbrew woli Brytyjczyków. Był to jeden z powodów, dla którego obywatele Wielkiej Brytanii zagłosowali za wyjściem z UE. Inny to podwójne standardy. Silnym państwom wolno wszystko, a inne oskarża się o m.in. wymyślone nieprzestrzeganie praworządności. We Francji „żółte kamizelki” brutalnie bije się na ulicach. Komisja Europejska jednak wtedy nie reagowała – zauważa europoseł Gosiewska.
Jedną z konsekwencji brexitu może być jeszcze silniejsza pozycja tych grup, które są przeciwne koncepcji tzw. Europy Ojczyzn. – Brytyjczycy byli jej zwolennikami. Dla Polski wyjście Wielkiej Brytanii z Unii, zarówno z przyczyn gospodarczych, jak i politycznych, jest niekorzystne i obawiam się, że straciliśmy sojusznika. Nadzieją są jednak majowe wybory do Europarlamentu. Jeżeli Europejczycy wybiorą polityków, którzy chcą powrotu do korzeni, czyli chrześcijańskiej Europy oraz faktycznej unii gospodarczej, wtedy federalistyczny, szkodliwy kierunek może zostać zatrzymany – uważa Beata Gosiewska.
Co z Polakami?
Termin brexitu ustalono na koniec marca. W dalszym ciągu jednak nie wiadomo na jakich zasadach Wielka Brytania opuści Unię Europejską. W grę wchodzą różne warianty, ale również opóźnienie brexitu. – Mam nadzieję, że nie będzie to gwałtowny, bezumowny proces, który którego ofiarami będą ludzie przemieszczający się pomiędzy Unią Europejską oraz przedsiębiorcy – zaznacza europosłanka grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.
Na Wyspach znajduje się obecnie ponad milion Polaków, którzy stanowią największą mniejszość narodową. Wielu z nich założyło tam rodziny i ułożyło sobie życie. Otwarte pozostaje pytanie co do ich przyszłości i sytuacji po brexicie. – Polacy mieszkający w Wielkiej Brytanii są cenionymi specjalistami, pracownikami bardzo potrzebnymi tamtejszej gospodarce. Relacje pomiędzy polskim i brytyjskim rządem są poprawne. Brytyjczycy nie wychodzą z Unii po to, żeby się od niej izolować i usuwać ze swojego terytorium obywateli unijnych. Wychodzą po to, by móc swobodnie decydować o sobie – uspokaja poseł Gosiewska.
Michał Łosiak