Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Grozi nam Europa?
2014 marca 18, 09:40

Choć kielecki Effector nie ma za sobą olśniewających wyników w rundzie zasadniczej, nie przeszkodziło mu to jednak w sięgnięciu po znaczący sukces. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza zrealizowali przedsezonowe założenia i dostali się do najlepszej ósemki PlusLigi. Kto wie, może nawet zagrają w lidze europejskiej?

Droga do sukcesu była kręta i bardzo długa. Kibice Effectora do dziś doskonale pamiętają kompromitujące porażki choćby z AZS Częstochową i Transferem Bydgoszcz, które mogły odebrać kielczanom szansę na dostanie się do fazy play-off. – Dobre starcia przeplataliśmy słabymi. Tym charakteryzuje się młody zespół, który stworzyliśmy tuż przed sezonem. Zdarzały nam się błędy juniorskie, wynikające z braku doświadczenia. Graliśmy w kratkę – ocenia Jacek Sęk, prezes Effectora.

Ale nie brakowało też i zwycięstw z najlepszymi. Zaksa Kędzierzyn-Koźle, która wystawiła przeciwko naszym siatkarzom optymalny skład, poległa w Kielcach 0:3. – Bardzo cieszyliśmy się z tej wygranej, ponieważ podniosła nasze morale. Poza tym dwukrotnie ograliśmy Cerrad Czarnych Radom. To były dramatyczne potyczki, ale potrafiliśmy je wygrać zdecydowanie. Szkoda, że w trakcie sezonu uciekło nam troszeczkę punktów, na szczęście finisz w naszym wykonaniu był bardzo udany – mówi prezes Sęk.

Przypomnijmy, że w ostatnim spotkaniu rozegranym w ramach rundy zasadniczej Effector pokonał na wyjeździe Skrę Bełchatów 3:2. Gdyby nie wygrana z niegdysiejszym hegemonem polskiej ligi, kielczanie nie dostaliby się do najlepszej ósemki rozgrywek. Równolegle o awans grały ze sobą Transfer Bydgoszcz i Lotos Trefl Gdańsk, zatem najmniejsze potknięcie siatkarzy z Kielc wykorzystałby zwycięzca tego meczu. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza jednak nie zawiedli i pewnie wygrali pierwszego tie-breaka w tym sezonie, co zapewniło im możliwość dalszej walki o tytuł Mistrza Polski.

– Niektórzy mówią, że zespół z Bełchatowa wystawił drugi skład. Ale w tej szóstce znalazł się Samuel Tuia, czyli zawodnik pierwszej drużyny i reprezentant Francji. Grali też Wojciech Włodarczyk, Paweł Zatorski oraz Karol Kłos – zawodnicy kadry narodowej. Było też dwóch młodych perspektywicznych graczy. Mecz z tym składem wcale nie musiał być dla nas łatwiejszy. Każdy z bełchatowian chciał udowodnić trenerowi, że jest w stanie zastąpić kogoś z pierwszej drużyny – podsumowuje szkoleniowiec Effectora.

Kielczanie nie cieszyli się długo z pierwszego w historii zwycięstwa nad Skrą Bełchatów, bo już kilka dni później przystąpili do walki w fazie play-off. Według jej regulaminu, ósma drużyna rundy zasadniczej mierzy się z pierwszą, dlatego Effector trafił na Asseco Resovię Rzeszów – sześciokrotnego mistrza Polski, który po ten tytuł będzie chciał sięgnąć trzeci raz z rzędu. Rywalizacja na tym szczeblu rozgrywana jest do trzech wygranych meczów. Rzeszowianie pokonali zespół Daszkiewicza już dwa razy. W obu starciach padł wynik 0:3. – Rywal obnażył nasze błędy. Obiecujemy jednak, że w następnym spotkaniu pokażemy się z jak najlepszej strony – mówi Sęk.

Najbliższa okazja już 23 marca. Tego dnia kielczanie rozegrają trzecią potyczkę z rzeszowianami. Co jeżeli również i tym razem siatkarze Effectora ulegną faworytowi? – Odpadamy z rywalizacji o mistrzostwo i przystępujemy do walki o miejsca 5-8. Przypomnę, że piąta lokata premiowana jest udziałem w rozgrywkach europejskich. W poprzednim roku także szósta AZS Politechnika Warszawska dostała szansę gry z najlepszymi ze Starego Kontynentu. Dlatego my również jesteśmy „zagrożeni” grą w europejskich pucharach. Walczymy więc o jak najwyższe miejsce w tabeli – mówi prezes Effectora Kielce.

Maciej Urban

CZYTAJ DALEJ