Nowy Rok ma symboliczną moc oddzielania przeszłości, której zmienić już nie możemy, od przyszłości, na którą wpływ wciąż mamy. I dlatego w tym czasie szczególnie chętnie sobie coś obiecujemy. Ale czy potrafimy dotrzymywać postanowień noworocznych?
Jedno z najpopularniejszych jest postanowienie o odchudzaniu. Zwłaszcza że po świętach przybywa nam kilogramów. W styczniu kluby fitness są wręcz oblegane, ale już na początku lutego można w nich bez problemu znaleźć wolne terminy, a w marcu niemal pustoszeją... Zostają tylko ci, którzy ćwiczą regularnie. Kolejne częste postanowienie to pożegnanie z papierosami, ale często – niestety – nałóg wygrywa z nami już po kilku dniach. I takie przykłady można mnożyć.
Postanowienia przyjmujemy w styczniu, by po dwunastu miesiącach dokonać swoistego rachunku sumienia. Dlatego przepytaliśmy znanych kielczan, czy udało im się wytrzymać w zamiarach z początku roku.
Nie robię postanowień
Prezydent Kielc, Wojciech Lubawski nie pamięta, czy cokolwiek sobie obiecywał. Dla ojca miasta pierwszy dzień stycznia nie wiąże się z postanowieniami. Twierdzi, że na zmiany w życiu równie dobry jest na przykład 17 lutego albo 5 marca. Trudno mu więc rozliczać się z czegokolwiek u progu 2015 roku: – Mam 60 lat, ale to wcale nie oznacza, że niczego już od życia nie chcę i nie oczekuję. Jestem jednak realistą, Wydałem córkę za mąż i to było najważniejsze wydarzenie mijającego roku. Tyle że nie mogę go traktować w kategoriach postanowień i spełnionych obietnic, bo nie ja o tym decydowałem. Cieszę się jednak, że że sprawnie udało nam się wszystko zorganizować.
Te słodycze...
- Postanowienia noworoczne często dotyczą odstawienia jakichś używek, a ponieważ nie palę, to zaplanowałam ograniczyć jedzenie słodyczy. Nie udało mi się. Postanowiłam też, że zadbam o kondycję i w tym jestem konsekwentna. Rower, spacery, narty i ćwiczenia towarzyszyły mi przez cały rok. A słodycze oczywiście zamierzam ograniczyć w 2015 roku. Może tym razem się uda – mówi Małgorzata Pawelec, rzecznik prasowy kieleckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Pomimo wszystko, na ten rok pani Małgorzacie życzymy słodkiego, miłego życia!
Nie wywiązałem się z „projektu”
Jednym z postanowień Adama Jarubasa, marszałka województwa świętokrzyskiego, była reelekcja. Sukces osiągnął, choć oczywiście jego wpływ był niewielki. – Ale widać było zadowolenie ludzi z tego, co udało mi się zrobić. Jestem dumny, że nadal mogę pracować dla mieszkańców naszego województwa. Jeśli chodzi o prywatne postanowienia, to nie wywiązałem się z jednego „projektu”. Mam jeszcze pewne plany rodzinne, ale najpierw porozmawiam o nich z żoną... – mówi zagadkowo, ale domyślamy się, o co może chodzić. Tym bardziej życzymy wszystkiego najlepszego Adamowi Jarubasowi – marszałkowi, ale przede wszystkim mężowi i ojcu.
Rzuciłem palenie!
Jarosław Skrzydło, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach, podobno nie robi postanowień noworocznych, ale skuteczne rzucenie palenia uważa za sukces. – Jestem z tego dumny – mówi zadowolony.
Utrzymałem wagę!
Dla senatora Krzysztofa Słonia poprzedni rok był kolejnym etapem batalii z kilogramami. Cztery lata temu zrzucił ich nieco: – I nie ma efektu jojo. W dużej mierze przyczyniły się do tego kampanie wyborcze, w które mocno się angażowałem. Niestety, nie udało mi się zrealizować postanowienia związanego z rodziną. Chciałem poświęcać im więcej czasu. Trudno to jednak pogodzić z aktywnością polityczną. Ubolewam zwłaszcza nad zajętymi weekendami.
Rodzina, dystans i włoski język
Podobne postanowienia i zobowiązania rodzinne miała Elżbieta Szlufik-Pańtak, dyrektor Kieleckiego Teatru Tańca. Jej jednak udało się wygospodarować dla rodziny każdą środę i z tego jest dumna. – Jeśli chodzi o postanowienia, to ten rok uważam za udany. Nabrałam dystansu i nie przejmuję się już tak wszystkim, nawet niepochlebnymi ocenami. Udało mi się także rozpocząć naukę języka włoskiego. To wszystko będę konsekwentnie kontynuować w 2015 roku – zapowiada.
Robert Majchrzyk