Minął ponad rok od momentu, gdy nad naszymi głowami zawisł smog, a Kielce znalazły się na niechlubnej, czerwonej mapie zagrożenia jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast Polski. Sprawdzamy, czy smog nadal wisi nad nami i co robią władze miasta, żeby mu zapobiec.
Nasza analiza opiera się na ostatnich dwunastu miesiącach, ponieważ mniej więcej rok temu rozpoczęły się znaczące działania samorządów i rządu w tym obszarze. Wprawdzie Najwyższa Izba Kontroli już w 2000 roku opublikowała raport, w którym informowała, że w naszym kraju jest duży problem z zanieczyszczeniem powietrza, jednak dopiero obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował się wprowadzić normy jakościowe na kotły i na paliwa. W bieżącym roku zaczął obowiązywać zakaz sprzedawania pieców niespełniających norm piątej klasy, a prawdopodobnie już od czerwca wejdzie taki sam zakaz dotyczący paliw słabej jakości. Kolejne rządy zaniedbywały te dwie sprawy, aż problem rozrósł się do olbrzymich rozmiarów. Władze miast nie mogą wprowadzać takiego prawa u siebie, ale mają szeroki wachlarz innych działań, którym się przyjrzeliśmy.
Strażnicy dyscyplinują
55 mandatów na 472 skontrolowane posesje wystawili strażnicy miejscy za palenie w piecach szkodliwymi odpadami. To zdecydowanie lepszy wynik w porównaniu z zeszłym rokiem. – Wtedy praktycznie każda nasza kontrola kończyła się mandatem – przypomina Bogusław Kmieć z Eko Patrolu kieleckiej Straży Miejskiej.
Niestety, kary finansowe nie zawsze przynoszą efekty, a każda dzielnica ma swojego „bohatera”, który nie przejmuje się jakością powietrza. Rekordzista otrzymał cztery mandaty. – To jeden z kieleckich przedsiębiorców. Na szczęście podczas ostatniej kontroli w końcu wszystko było w porządku – dodaje Jacek Zegadło, strażnik miejski.
Wprawdzie liczba ukaranych się zmniejsza, ale Straż Miejska nadal nie ma odpowiednich narzędzi do walki ze smogiem. W Katowicach i Toruniu strażnicy wykorzystują do tego na przykład drony, które umożliwiają analizę składu chemicznego dymu wydobywającego się z domów. Na takie rozwiązanie na razie nie mamy co liczyć, ale w planach jest zakup tak zwanego smogowozu. – Pojazd jest wyposażony w małe laboratorium. Dzięki temu będziemy mogli badać skład powietrza w dowolnym miejscu – tłumaczy Jacek Zegadło. Smogowóz ma kosztować ok. 250 tys. zł.
Drony i smogowóz są koniecznością, bo żeby walczyć, trzeba się najpierw uzbroić. Cieszy za to aktywność Straży Miejskiej, która oprócz dużej częstotliwości kontroli prowadzi także działania edukacyjne i pokazy, jak ekonomicznie i ekologicznie palić w piecu.
Będziemy wiedzieć
Jeśli chodzi o informacje na temat smogu, na razie nie jest idealnie. Inne miasta mogą być przykładem dla Kielc. W Krakowie o jakości powietrza informują specjalne tablice ustawione w kilku punktach miasta. Zostały wykonane z inicjatywy mieszkańców i sfinansowane z budżetu obywatelskiego, a ich koszt opiewał na 300 tysięcy złotych, więc nie jest to zawrotna suma. W niektórych miastach funkcjonują także komunikaty w urzędach, autobusach oraz na przystankach. U nas urzędnicy dopiero przygotowują się do wprowadzenia takiego rozwiązania. Alerty pokazywałyby się w momencie przekroczenia norm PM 10 i PM 2,5.
– Będą się pojawiały na 60 tablicach na przystankach. W tym roku zamontujemy kolejne 30 tablic, które również można w ten sposób wykorzystać. Informacje będą wyświetlane tylko w przypadku złego stanu powietrza – tłumaczy Marian Sosnowski, dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego, który wyklucza, że podobne informacje mogłyby się znaleźć w samych autobusach: – To niemożliwe ze względów technicznych.
W informowaniu o jakości stanu powietrza władze miasta próbuje wyręczać opozycja. Nieprzychylne Wojciechowi Lubawskiemu stowarzyszenie Przyjazne Kielce wraz z Kamilem Suchańskim, który najprawdopodobniej wystartuje w wyborach prezydenckich, otworzyło stronę internetową, na której można sprawdzić jakość powietrza. Tyle, że nie do końca wiadomo, czy można wierzyć ustawionym przez stowarzyszenie czujnikom, ponieważ obowiązują pewne reguły lokowania takich urządzeń, wytyczone przez Ministerstwo Środowiska. Na przykład nie mogą one stać zbyt blisko ani zbyt daleko ulic lub kominów. Powinny być także kompatybilne z systemem monitoringu państwowego. Cenę samych czujników też należy brać pod uwagę, bo kosztują od kilkudziesięciu do kilku tysięcy złotych. Im wyższa cena, tym oczywiście lepsza jakość.
Szkoda, że miasto nie chwali się spadkiem wskaźników pyłu PM 10 spadły w porównaniu z zeszłym rokiem. Pod koniec lutego 2017 roku odnotowano 32 dni przekroczeń, natomiast w tym roku jest to 19 dni. – Początek 2018 roku wskazuje na lepszą jakość powietrza niż podczas poprzedniego sezonu grzewczego – wyjaśnia Joanna Jędras z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Weź pieniądze
Gdy chcemy sami zadbać o ekologię i wymienić stary piec na taki nowej generacji, to istnieje duża szansa na dofinansowanie. Możliwości są dwie: program ZORZA, w którym w zależności od rodzaju źródła ciepła dotacja wynosi od 3 do 5 tysięcy złotych, albo program miejski: tu dotacja ma wynosić do 90 procent wartości nowego źródła ciepła.
– W tym roku nowością jest możliwość wymiany starego pieca na kotły opalane peletem – informuje Grzegorz Wnuk z kieleckiego ratusza. Duży minus należy się natomiast władzom województwa, które nie przyjęły uchwały antysmogowej, proponowanej przez prezydenta Wojciecha Lubawskiego. Dzięki niej nie trzeba by było czekać na decyzje władz centralnych i już pod koniec roku wprowadzić zakaz sprzedaży węgla najgorszej jakości. Taka uchwała obowiązuje w czterech województwach.
Piotr Natkaniec