Nie powiodła się próba odwołania prezydenta Wojciecha Lubawskiego w referendum. Frekwencja wyniosła niewiele ponad 17%. Żeby referendum okazało się wiążące do urn musiało iść blisko 40 tysięcy mieszkańców, a frekwencja powinna wynieść prawie 25%. - To sygnał, że jest pewna grupa ludzi, która tworzy zwarty negatywny elektorat. Myślę, że prezydent wyciągnie z tego odpowiednie wnioski - mówi doktor prawa Bartłomiej Dorywalski, radny Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego (PiS).