Na najbliższej sesji Rady Miasta (11 czerwca) pojawi się projekt przekazania piętnastu wycofanych z użytkowania autobusów do ukraińskiej Winnicy – miasta partnerskiego Kielc. Zebraliśmy komentarze radnych.
Autobusy, które mają zostać przekazane, zostały zakupione w latach 2009–2010, a swoją „służbę” zakończyły w maju tego roku. Łącznie chodzi o czterdzieści pojazdów, z których 15 ma zostać przekazanych właśnie na Ukrainę.
Tylko… czy faktycznie do tego dojdzie?
Ponieważ pojazdy należą bezpośrednio do Gminy Kielce, decyzję o ich przekazaniu muszą podjąć radni – a wśród nich nastroje są wyraźnie podzielone.
– Miasto mogłoby je sprzedać. Ich szacunkowa wartość to kilkaset tysięcy złotych. Jeszcze niedawno jeździły po kieleckich ulicach. Dla mnie taka propozycja ze strony prezydent Miasta Kielce Agaty Wojdy jest niezwykle zaskakująca – również w kontekście tego, co dzieje się na linii Polska–Ukraina. Nie można o tym zapominać, bo po raz kolejny pomagamy państwu, którego rządzący upamiętniają brutalnych morderców naszych przodków. Ponadto przekazywanie autobusów w tak trudnej sytuacji finansowej miasta jest w mojej ocenie absolutnie nieakceptowalne – mówi Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta.
Z wymienionych powodów opozycja deklaruje, że nie poprze uchwały.
Innego zdania są przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej.
– Myślę, że to dobry pomysł. Z Winnicą współpracujemy od wielu lat. To autobusy, które nie nadają się już do eksploatacji w Kielcach. W ten sposób możemy pomóc Ukrainie, która nadal walczy z Rosją. Pewnie niektóre siły polityczne – szczególnie skrajnie prawicowe – wolałyby te autobusy oddać do Moskwy. Tymczasem Ukraina cały czas walczy o naszą wolność. Oczywiście nie zgadzam się z niektórymi wypowiedziami prezydenta Zełenskiego. Nie mieszajmy jednak współpracy między samorządami do wielkiej polityki – zaznacza Michał Piasecki, przewodniczący klubu KO w Radzie Miasta.
Aspekt pomocy docenia również Maciej Bursztein, jednak zwraca uwagę na kwestie finansowe i – jak deklaruje – nie poprze uchwały.
– Kielc nie stać na takie gesty. Miasto zaniedbuje podstawowe obowiązki wobec mieszkańców. Oczywiście trzeba pomagać, ale miasto ma inne priorytety. Zakładam, że te 15 autobusów – choć wysłużonych – nadal reprezentuje jakąś wartość. Może to być 150, 200 czy 300 tysięcy złotych. Spośród miast wojewódzkich jesteśmy w jednej z najtrudniejszych sytuacji finansowych. Zadbajmy najpierw o to, a później wróćmy do kwestii pomocy – komentuje były przewodniczący klubu Perspektywy.
Z kolei Maciej Jakubczyk, przewodniczący Rady Miasta, przyznaje, że o sprawie dowiedział się z mediów.
– Oczywiście trzeba wspierać Ukrainę, ale ten moment i wypowiedź prezydenta Zełenskiego są nieodpowiednie. Z Winnicą mamy dobre relacje i z pewnością taki gest zostałby doceniony. Można było jednak wykonać go za 2–3 miesiące, a nie w momencie jednego z największych kryzysów na linii Polska–Ukraina. Moim zdaniem to polityczna próba antagonizowania społeczeństwa. Jestem gotów poprzeć taki gest, ale nie w tym momencie – komentuje przewodniczący rady.
Okazuje się, że przeciwko projektowi swój głos zadeklarowało 11 radnych (klub PiS oraz Maciej Bursztein i Maciej Jakubczyk). Poparcie najprawdopodobniej wyrazi natomiast klub KO (10 radnych). Ostatecznie o losie uchwały zadecydują więc radni niezrzeszeni.