Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Adrian Dróżdż/Wodociągi Kieleckie Akademia Korony Handball
Fot. Adrian Dróżdż/Wodociągi Kieleckie Akademia Korony Handball
Rwany i trudny mecz zakończony zwycięstwem. Juniorki młodsze Akademii Korony Handball pokonały UKS Banino
autor
Piotr Szczepanik
2 godzin temu

Zawodniczki Wodociągi Akademii Korony Handball wygrały 31:29 (13:15) UKS Banino w pierwszym meczu turnieju 1/8 finału mistrzostw Polski juniorek młodszych odbywającym się w hali przy ulicy Krakowskiej 72.

Pierwsze minuty spotkania obfitowały w dużą ilość błędów po obu stronach. Szczypiornistki często gubiły piłkę, a i także bramkarki pokazywały dobrą dyspozycję. Impas przyszedł w dziesiątej minucie, gdy gościnie wrzuciły wyższy bieg i zaczęły budować sobie przewagę. Pomiędzy 13. a 17. minutą nastąpił kolejna niemoc strzelecka, którą niestety przełamały rywalki, tworząc trzypunktową zaliczkę.

Kilka minut później kielczanki doprowadziły do remisu po 9, lecz ten stan rzeczy utrzymał się zaledwie przez trzy minuty, gdyż baninianki za wszelką cenę chciały zdobyć jak najwięcej goli przed przerwą. W ostatnich 180 sekundach pierwszej części Koroneczki ponownie doprowadziły do wyrównania, lecz po 30 minutach gry lepsze były zawodniczki UKS-u, prowadząc 13:15.

Po przerwie zobaczyliśmy zupełnie inne oblicze kieleckiego zespołu. Już w 35. minucie był remis po 17, a po kolejnych czterech minutach podopieczne Tomasza i Marty Rosińskich prowadziły już czterema trafieniami. Nie mniej jednak w tej sytuacji rywalki nie pozostały obojętne i w drugim kwadransie drugiej połowy wzięły się do pracy, dzięki czemu w 50. minucie wyrównały stan rywalizacji. Natomiast starcie pozostało pod kontrolą gospodyń, które były bliskie zamknięcia go kilka minut później, gdy prowadziły 29:26.

Jednakże podopieczne Kamila i Anny Ringwelskich spróbowały po raz ostatni rękawicę, co mogło się udać, gdyż na 60 sekund przed końcową syreną na tablicy widniał wynik 30:29, a piłkarki z Banina były w posiadaniu piłki. Pomimo to sztuka ta się nie udała, gdyż kielczanki dobrze przechwyciły długie podanie i mądrze przeciągnęły swoją akcję, po której zdobyły 31., ostatnią bramkę w tym meczu. Jej strzelczynią była Blanka Adamczyk.

Trener Tomasz Rosiński, podsumowując spotkanie, nie krył niezadowolenia z jego przebiegu:

- Jestem skonsternowany, bo pracowaliśmy przed dłuższy okres i dziewczyny zdobyły trochę doświadczenia w ubiegłym roku, ale widzę, że to wszystko możemy włożyć między bajki, bo przyszło nowe rozdanie i mimo że gramy młodszym rocznikiem, to miałem wrażenie, że moje zawodniczki nie dojechały na ten mecz. Były strasznie zestresowane, bały się brać odpowiedzialność na swoje barki. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie ma nic do stracenia, przede wszystkim trzeba zacząć biegać niezależnie od stopnia zmęczenia. Ono nie istnieje w tym momencie – grasz pełne 60 minut i teraz mamy odpoczynek.

Szkoleniowiec kielczanek podkreślił, że na nierówną gra jego podopiecznych w tym meczu złożyły się stres oraz brak automatyzmów wynikających z małego doświadczenia:

- Tak nierówny przebieg spotkania po części wynikał ze stresu, a po części z tego, że to są nadal bardzo młode osoby, więc cały czas się uczą jak grać ze sobą oraz indywidualnie, co jest bardzo ważne i to się składa w obraz, którego świadkami byliśmy w pierwszej połowie. Ważne, że druga połowa wyglądała zupełnie inaczej.

Doświadczony latami gry Rosiński powiedział, że uwierzył w zwycięstwo dopiero po końcowej syrenie:

- Uwierzyłem w wygraną w 60. minucie. Teraz patrzę i widzę na tablicy wynik 31:29. Nawet jeśli prowadzimy jedną czy dwoma bramkami, to nadal jest to piłka ręczna. Za chwilę może być -2, co oznacza rzuty karne, a to jest już loteria.

42-latek zaprzeczył, jakoby problemy jego drużyny wynikały ze zbyt skomplikowanej gry:

- Sądzę, że w drugiej części meczu zagraliśmy tak samo jak w pierwszej, tylko że dziewczyny były wówczas bardziej zdecydowane i szły w kierunku bramki, a nie rozgrywały na 12-13. metrze, bo tak nie da się zagrozić defensywnie przeciwnika. Powiedziałem tylko, żeby unikać gry do prawego skrzydła i podawać piłkę dalej, bo tam też będą okazje, co było skuteczne, bo Lena Kuca dorzuciła kilka trafień.

Opiekun Koroneczek docenił Blankę Adamczyk, która zdobyła w tym meczu aż 15 bramek, natomiast zaznaczył też bardzo dobry występ osamotnionej bramkarki – Kaliny Pietyry:

- Przez cały mecz Blanka bardzo mocno pracowała na nasze dzisiejsze zwycięstwo. Była świetna w defensywie i przede wszystkim w ofensywie. Kilka razy ładnie trafiła, ale grała przede wszystkim dla zespołu. Oczywiście, połowa nagrody MVP meczu jej się należy, ale zważywszy na to, że dzisiaj Kalina była sama w bramce, więc to jej wręczyliśmy to wyróżnienie, aby ją pochwalić, co, mam nadzieję, będzie motywacją w dniu jutrzejszym.

W sobotę (18 kwietnia) o godzinie 13 drużyna Wodociągi Kieleckie Akademii Korony Handball zmierzy się z KPR-em Gminy Kobierzyce, który przegrał 24:38 (12:20) z Agrykolą Warszawa w pierwszym z piątkowych spotkań. Rosiński powiedział, że przed tą potyczką konieczne będzie ostudzenie głów oraz emocji:

- Zdecydowanie musimy ostudzić nasze głowy oraz emocje. Teraz i wyłącznie skupiamy się na odpoczynku. Jutro będzie większa rotacja składu i miejmy nadzieję, że dowieziemy zwycięstwo, bo wiemy, o co gramy. Jeśli uda nam się wygrać, to awansujemy do ćwierćfinału. Nie widzę innej opcji. - zakończył 42-latek.

CZYTAJ DALEJ