W piątek, 1 maja, Korona Kielce podejmie na Exbud Arenie Piasta Gliwice w spotkaniu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Dla Złocisto-Krwistych może to być najważniejsze starcie w kontekście utrzymania się w piłkarskiej elicie.
W poprzedniej serii gier kielczanie zremisowali 1:1 z GKS-em Katowice pomimo wyraźnych fragmentów dominacji nad rywalem. Taki wynik sprawił, iż Koroniarze mają zaledwie dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Trener Jacek Zieliński podkreślił, że ewentualne zwycięstwo w meczu z Piastem pozwoli drużynie spokojnie patrzeć na swój ekstraklasowy byt:
- To zwycięstwo da nam zdecydowanie większy komfort. Podchodzimy do tego meczu bardzo poważnie, bo zdajemy sobie sprawę z jego rangi, ale praca jest podporządkowana jednemu celowi – zwycięstwu. Wszystkie ręce na pokład, głowy do góry, wierzymy w zespół, nie ma żadnego opuszczania głów czy szukania alibi. Mamy za soba publikę oraz swój stadion – wierzę, że w piątek wszystko pójdzie po naszej myśli. Przede wszystkim musimy postawić swoje warunki i wtedy będzie dobrze.
Dodał także, że nie rozumie powszechnie panującej narracji, która sugerowała, iż w tym sezonie Korona nie będzie zaplątana w walkę o utrzymanie:
- W teorii ten sezon miał być łatwiejszy, bo szczerze nie rozumiem, dlaczego miał być łatwiejszy. Jego przebieg oraz ligowa tabela pokazują, że on nie jest taki łatwy i nietakie firmy jak Korona obecnie obgryzają paznokcie ze stresu – trzeba się do tego dostosować. Oczywiście, mieliśmy większe ambicje i marzenia. Co więcej, one dalej mogą być zrealizowanie, jednakże do tego potrzebne są punkty, a co za tym idzie zwycięstwa. Obecnie musimy się skupić na piątkowym meczu, bo on będzie najważniejszy. Natomiast nie ukrywam i myślę, że wielu mówi to, że takiego sezonu Ekstraklasy nie było od wielu, wielu lat.
Skrzydłowy Wiktor Długosz określił nadchodzące spotkania mianem “finałów”, jednocześnie zaznaczając, że tegoroczna rywalizacja w Ekstraklasie jest bardzo wyrównana:
- Mamy świadomość, że przed nami cztery finały i pierwszy z nich jest z Piastem. Wiemy, jak ciężkie spotkanie nas czeka, ale szczęściem w nieszczęściu jest to, iż tabela jest na tyle płaska, że możemy powalczyć o coś więcej. Oczywiście, najpierw trzeba wygrać piątkowy mecz i dopiero potem możemy o tym myśleć, ale jesteśmy dobrze przygotowani do tego starcia.
Wychowanek Korony nie ukrywał, że on i jego koledzy z szatni odczuwają presję związaną z niepewną przyszłością w piłkarskiej elicie:
- Odczuwamy pewne ciśnienie w szatni. Skłamałbym, gdybym nie powiedział, że nie ma presji, ale nasz zawód jest taki, że musimy sobie z nią umieć poradzić. Pokazywaliśmy w tym sezonie, że potrafimy grać starcia z nożem na gardle i jestem pełen nadziei, że tak też będzie w piątek.
Do kadry meczowej wrócą dwaj piłkarze, których zabrakło w potyczce z GKS-em – Tamar Svetlin i Antonin. Zieliński wyjaśnił, że nieobecność Hiszpana w tamtym meczu była spowodowana problemami zdrowotnymi jego żony:
- Antonina zatrzymały sprawy osobiste. Jego żona jest w ciąży i miała duże problemy ze zdrowiem. Wydarzyło się to w wieczór poprzedzający spotkanie z GKS-em, więc zachowaliśmy się przyzwoicie, po ludzku. Jest tutaj sam, trzeba chłopakowi pomóc. Pozwoliliśmy mu pozostać z żoną w szpitalu. Dodatkowo ma jeszcze małą córkę, którą trzeba było się zaopiekować, więc sądzę, że jego myśli były skupione wokół innych spraw.
Szkoleniowiec z Tarnobrzegu nie chciał dokonywać większej oceny rywala, nie czując się kompetentnym w tej kwestii:
- Nie jestem trenerem Piasta, aby go teraz oceniać, szczególnie przed takim meczem. Natomiast mogę powiedzieć, że jest to solidny zespół potrafiący grać w piłkę. Zdecydowanie pokonali Arkę. Jednakże my też mamy swój plan na to spotkanie – chcemy zagrać po swojemu, bo muszę powiedzieć, że w ostatnich potyczkach przez dłuższe okresy czasu to my dyktowaliśmy warunki gry, lecz zabrakło nam skutecznej finalizacji. Musimy to poprawić i efekty przyjdą.
65-latek powiedział, że chciałby, aby jego zespół zagrał w ładnym stylu, lecz podkreślił, że celem numer jeden jest zwycięstwo i zdobycie trzech punktów:
- Nie powiem, że ten mecz może być brzydki, bo chcielibyśmy zagrać ładnie, ale dla nas najważniejsze będą trzy punkty i tego się trzymamy.
Natomiast Wiktor Długosz zapewnił, że pomimo ostatniej, bardzo dobrej potyczki w wykonaniu Piastunków “żółto-czerwoni” nadal będą prezentować swój własny styl:
- Dalej będziemy grać swoją piłkę. To, że ta otoczka wokół tego spotkania jest trochę większa, nie sprawi, że nagle stracimy rozum i będziemy kopać na oślep. Oglądałem mecz Piasta z Arką – oddawali dużo strzałów. Mają trochę niekonwencjonalny styl gry, bo grają bez nominalnego napastnika. Jesteśmy już po analizie wideo oraz kilku treningach, dzięki którym wiemy, jak się przed tym bronić.
Na niekorzyść kielczan w tym meczu mogą przemawiać twarde statystyki. W rundzie wiosennej podopieczni Jacka Zielińskiego wygrali tylko dwa z sześciu domowych spotkań i były to pojedynki z czerwonymi latarniami ligowej tabeli, jakimi są Bruk-Bet Termalica Nieciecza oraz Arka Gdynia. Dodatkowo, już od listopada 2018 roku Złocisto-Krwiści nie pokonali gliwiczan na własnym stadionie. Wówczas drużyna prowadzona przez Gino Lettierego wygrała 1:0 po trafieniu Elii Soriano.
Korona Kielce zajmuje obecnie dwunaste miejsce w ligowej tabeli, a Piast Gliwice plasuje się dwie pozycje wyżej, mając zaledwie oczko więcej.
Początek spotkania o godzinie 17:30. Transmisja w Radiu eM Kielce i na emkielce.pl.