W niedzielę (15 marca) Industria Kielce wygrała 37:25 (17:12) z KGHM Chrobrym Głogów w spotkaniu 23. serii gier Orlen Superligi.
Żółto-Biało-Niebiescy przystąpili do tego starcia bez Klemena Ferlina oraz Arkadiusza Moryty. Słoweniec odpoczywał po czwartkowym meczu z Kolstad, a Polak nadal odczuwa skutki podkręcenia lewego stawu skokowego, do którego doszło w tym samym spotkaniu. Nadal kontuzjowani są bracia Dujszebajew.
Już od pierwszej syreny spotkanie mocno zaskakiwało, gdyż przez pierwsze 20 minut gra była bardzo wyrównana, a przez większość czasu na tablicy wyników widniał remis. Co prawda gospodarze odskoczyli na dwa trafienia w okolicach 10. minuty dzięki dobrej dyspozycji Adama Morawskiego, lecz goście szybko nadrobili straty.
Przełom przyszedł w ostatnich ośmiu minutach pierwszej części, kiedy to kielczanie wzięli się do pracy i zaczęli wykorzystywać błędy rywali. W krótkim czasie stworzyli sobie pięciobramkową przewagę, która utrzymała się do przerwy.
W drugiej połowie Iskra kontrolowała przebieg spotkania, utrzymując swoją zaliczkę na poziomie pięciu-ośmiu trafień. Kluczowa okazała się końcówka, w której podopieczni Tałanta Dujszebajewa wrzucili piąty bieg i, dzięki rzuceniu pięciu bramek, mogli się końcowo cieszyć z 12-punktowej wygranej.
Złą informacją jest uraz palca lewej ręki Szymona Sićki, którego doznał on w drugiej części starcia. Według wstępnych informacji palec serdeczny wypadł ze stawu, co spowodowało uszkodzenie więzadła, lecz jest szansa, iż rozgrywający powróci na dwumecz z Pickiem Szeged.
Tak spotkanie podsumował drugi trener Industrii - Krzysztof Lijewski:
- Wygraliśmy mecz, w którym byliśmy zdecydowanym faworytem według ekspertów, natomiast trzeba było to spotkanie wyszarpać i tak naprawdę kwestię wywalczenia tych trzech punktów mieliśmy w swoich rękach. Na pewno to starcie nie było zbyt intensywne. W poprzednich meczach prezentowaliśmy się o wiele lepiej. Dzisiaj było widać już to zmęczenie w chłopakach po tych intensywnych kilku-kilkunastu tygodniach. Praktycznie nie przegraliśmy w tym okresie żadnego meczu i to pokazuje, ile energii nas to kosztowało. Jednakże nie przeszkodziło nam to w wykonaniu zadania.
- Mieliśmy w tym meczu lepsze i gorsze momenty. Na pewno druga połowa była lepsza niż ta pierwsza. Zagraliśmy wówczas bardziej dynamicznie w obronie, udało nam się przechwycić kilka piłek oraz wykorzystać kilka kontrataków, co pozwoliło na kontrolowanie przebiegu gry. Z kolei w pierwszej połowie brakowało nam trochę agresywności z tyłu. Głogowianie dochodzili do sytuacji rzutowych, a jak je mieli, to zamieniali je na bramki. To, co nam się udało w dzisiejszym spotkaniu, to ograniczyć kontrataki przeciwnika, bo dzisiaj zdobyli chyba tylko jedną bramkę z tego elementu, a wiemy, że Chrobry lubi biegać do przodu. Wyeliminowaliśmy to i nas to cieszy. Wydaję mi się, że bramkarze też zrobili swoje, więc cieszymy się, że ten mecz jest wygrany i trzy punkty zostają w Kielcach. Teraz jest przerwa na kadry i będzie to czas odpoczynku dla tych, którzy na reprezentację nie jadą. Tym, którzy jadą, życzymy wszystkiego dobrego i liczymy, że zrealizują swoje cele. - dodał 42-latek.
Następnymi spotkaniami Industrii będą te w dwumeczu fazy play-off Ligi Mistrzów z Pickiem Szeged. Pierwsze z nich zostanie rozegrane na Węgrzech 2 kwietnia (czwartek) o godzinie 18:45, a rewanż odbędzie się 8 kwietnia (środa) w Hali Legionów także o godzinie 18:45. Sprzedaż biletów na drugie z tych starć ruszy w poniedziałek, 16 marca, o godzinie 12. Informacje o procesie sprzedażowym można znaleźć pod tym linkiem.