Wakacje nad wodą to czas wzmożonej aktywności młodych ludzi, ale również okres, w którym dochodzi do wielu niebezpiecznych zdarzeń. Ratownicy wodni apelują o rozwagę i przypominają, że skoki do nieznanych akwenów mogą prowadzić do tragicznych konsekwencji, w tym poważnych urazów kręgosłupa.
Jak podkreśla Piotr Molesa, prezes ŚWOPR, problem niebezpiecznych skoków do wody powtarza się każdego sezonu, szczególnie w miejscach rekreacyjnych i na zbiornikach otwartych, gdzie widoczność dna jest ograniczona.
– Pierwsze skoki to już są od miesiąca, bo regularnie zwracamy uwagę nad zbiornikiem, gdzie wypożyczamy rowery wodne i tam młodzież skacze. Zawsze podpływamy i zwracamy uwagę, że na takich akwenach mogą być płycizny, kłody, gałęzie czy inne przeszkody. Uderzenie w nie może skończyć się tragicznie, nawet trwałym uszkodzeniem kręgosłupa i niepełnosprawnością – mówi Piotr Molesa.
Ratownicy podkreślają, że otwarte zbiorniki wodne nie są miejscem do wykonywania skoków na głowę.
– Na wodach otwartych nie powinno być żadnych skoków na głowę. Woda jest nieprzejrzysta, a ryzyko jest zbyt duże. Jeśli ktoś chce skakać, powinien korzystać z basenów, gdzie są oznaczenia głębokości i obecni są ratownicy. Tam w razie wypadku można szybko uzyskać pomoc, czego na dzikich akwenach często brakuje – dodaje prezes ŚWOPR.
Służby przypominają również, że nawet doświadczeni pływacy powinni korzystać z kamizelek asekuracyjnych podczas korzystania ze sprzętu wodnego. Dobre nawyki i przestrzeganie zasad bezpieczeństwa mogą uratować zdrowie, a nawet życie.