Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Państwowa Straż Pożarna
Fot. Państwowa Straż Pożarna
Jak przebiegała akcja świętokrzyskich strażaków w Puszczy Solskiej?
autor
Aleksandra Rękas
2026.05.12 14:16

Za świętokrzyskimi strażakami udział w akcji gaśniczej w Puszczy Solskiej, na Lubelszczyźnie. Nasi mundurowi przez dwa dni wspomagali ratowników z województwa lubelskiego w walce z żywiołem, który strawił w sumie ponad 300 hektarów lasu. Na czym polegały ich działania?

Pożar na Lubelszczyźnie wybuchł 5 maja, a dzień później, około godziny 14, nasi strażacy poproszeni zostali o wsparcie.

– Pojechała tam kompania gaśnicza licząca 55 strażaków oraz 18 pojazdów ratowniczo-gaśniczych. Nasze działania skupiały się głównie na gaszeniu zarzewi ognia, także na ograniczaniu rozprzestrzeniania się pożaru, organizowaniu pasów zabezpieczających. Dowoziliśmy wodę, budowaliśmy zaopatrzenie wodne i punkty czerpania wody – wylicza mł. bryg. Kamil Ciepielewski, naczelnik Wydziału Operacyjnego Komendy Wojewódzkiej PSP w Kielcach.

Akcję gaśniczą utrudniały warunki atmosferyczne.

–  Panowała susza, duży stopień zagrożenia pożarem, niska wilgotność ściółki i gleby, chwilami silny i porywisty wiatr. Był to najtrudniejszy rodzaj pożaru: wierzchołkowy, wśród koron drzew. Jest on bardzo dynamiczny, a ogień rozprzestrzenia się niezwykle szybko. Strażacy w początkowej fazie skupiali się na tym by ogień się nie rozprzestrzeniał, ponieważ nie mogli dotrzeć do zarzewi ognia – opowiada Ciepielewski.

To, że pożar był wyjątkowo trudny do opanowania odzwierciedla także fakt, że w akcji wykorzystywano policyjne Black Hawki, śmigłowce i Dromadery Lasów Państwowych. Niestety doszło także do tragedii, a życie stracił pilot jednego z samolotów.

Jak podkreśla st. kpt. Marcin BAjur, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP w Kielcach, działania prowadzone były na olbrzymią skalę.

– Spłonęło ponad 300 hektarów gruntu, a strażacy pracowali na terenie obejmującym aż tysiąc hektarów. To akcja, która wymaga koordynacji i zaangażowania na bardzo wysokim poziomie. Komenda Główna dysponowała strażaków miedzy innymi ze Śląska, Małopolski, Podkarpacia czy Podlasia. Pamiętajmy, że w czasie gdy strażacy walczyli z ogniem w Puszczy Solskiej, w całej Polsce panowało duże zagrożenie pożarowe i było ryzyko, że jednocześnie wybuchną kolejne pożary – podkreśla Bajur.

Jak zaznacza, świętokrzyscy strażacy byli postawieni w gotowość także z  dyżurów domowych. Tak, by móc natychmiast reagować, jeśli doszłoby do pożaru w Świętokrzyskiem.

– I rzeczywiście tak było: ratownicy gasili pożary w lasach, szczególnie powiecie sandomierskim. Na szczęście nie były one tak rozległe jak na Lubelszczyźnie – kwituje.

Jak zaznacza, w sytuacji tak dużego zagrożenia pożarowego z jakim mieliśmy do czynienia na początku maja, pożar mógł zostać wywołany nawet przez iskrę od hamującego pociągu. Oficjalne przyczyny jednak nie są jeszcze znane.

Obecnie teren pożarzyska jest nadal dogaszany przez strażaków PSP i OSP. Mundurowi prowadzą obserwację przy pomocy dronów, które lokalizują miejsca występowania pojedynczych ognisk pożaru. Na miejscu pracuje około 50 pojazdów ratowniczo-gaśniczych oraz 200 strażaków i służb współdziałających.

NAJNOWSZE

OSTATNIA AKTUALIZACJA

95
6,49
98
6,99
ON
7,32
LPG
3,74
ORLEN
Wincentego Witosa 64K, Kielce

CENY PALIW

SPRAWDŹ CENY AKTUALIZUJ

CZYTAJ DALEJ