PUBLICYSTYKA
Kampania ruszyła
Marta Nawrocka miała spokój przez osiem miesięcy. Taki długi miesiąc miodowy. On właśnie się skończył za sprawą jednego wywiadu w TVN24 oraz dwóch materiałów prasowych. W tych drugich Pierwsza Dama została zmieszana z błotem na dwa sposoby: wyrafinowany i prostacki. Dlaczego ?
Myślę, że atak na nią wynika z wielu przyczyn, ale nieostatnią jest zwykła wściekłość, a zwłaszcza bezsilność obozu tych, którzy przegrali wybory prezydenckie. Już sam fakt, że zwyciężył w nich nie ten kandydat co trzeba był wystarczającym powodem do nabawienia się ciężkiej traumy. A ona rośnie, bo Karol Nawrocki świetnie sobie radzi, co wyraźnie pokazują sondaże, zaś jego ministrowie bezlitośnie obnażają (przynajmniej wobec ludzi samodzielnie myślących) kolejne absurdy i uzurpacje działań rządu Donalda Tuska. Skoro więc nie udaje się z prezydentem, zohydźmy przynajmniej prezydentową. To zawsze coś. Więc kampania rusza.
Mechanizm jest prosty: najpierw skoordynowany atak w mediach mainstreamu. Powód jest nieważny, choć w tym wypadku był oczywisty, przynajmniej jeśli chodzi o tekst w „Wysokich Obcasach”: wywiad Pierwszej Damy w TVN 24, nieudany - przyznajmy. Tak, to prawda, Marta Nawrocka wypadła w nim źle. Moim zdaniem nawet bardzo źle. Nikt jej nie przygotował. Jednak wyciąganie na tej podstawie przez autorkę wniosków na temat osobowości pani Marty, jej klasy, predyzpozycji intelektualnych i wielu innych rzeczy, jest dość żałosne. Zwłaszcza, iż czynione z pozycji moralnej i intelektualnej wyższości w stosunku do zwykłej prostaczki.
Tekst w „Newsweeku” autorstwa Renaty Kim, która już dawno przestała udawać obiektywną, jest już totalnie odklejony od faktów i nie będę się nim zajmował, bo nie warto na niego czasu. Wszak zwrot „Nawrocka przybrała pozę Świętej Matki Narodu” mówi chyba wszystko o stanie umysłu pani Renaty, a dalej jest jeszcze ciekawiej.
Ale nie w tym rzecz, bo to nie obydwie panie wykonały najważniejszą brudną robotę. A kto? Oczywiście głoszący tolerancję i walczący z mową nienawiści postępowi użytkownicy mediów społecznościowych. To do nich jest skierowany przekaz obu autorek i to oni otwierają tamę, by ruszyła właściwa Niagara pomyj. Choć w przypadku niektórych wpisów słowo „pomyje” jest wręcz pieszczotliwie.
I tak oto Marta Nawrocka, za swój wywiad w TVN24, doczekała się takich oto wpisów (przytaczam wyłącznie te bez ciężkich obelg): „Zero klasy, zero obycia – i to coś ma reprezentować Polskę?” „Ktoś powinien jej powiedzieć, żeby się jraz na zawsze zamknęła” „Widać, że to tylko chory dodatek do męża” „Ta głupia baba to jest wstyd dla kraju,.” „Głupota wylewa się uszami i to na żywo” . I tak dalej.
Skąd wiem, że to ci progresywni? Bo sprawdziłem. Przescrollowałem wcześniejsze wpisy wielu z nich. Powtarza się w nich taki oto schemat: deklaracje potrzeby wrażliwości, empatii, tolerancji. Także odmiennych poglądów. Niezgoda na wykluczenie oraz oczywiście mowę nienawiści, zwłaszcza u osób o odmiennych poglądach. Jednym słowem: czysta miłość. Tyle, ze teoretyczna.
Więc czy to z Martą Nawrocką jest coś nie tak?





