Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
FOT. kielce.eu
FOT. kielce.eu
Kielce i co dalej? Inkubator California
autor
Maciej Piętka
2026.09.29 08:59

Na Krakowskiej Rogatce ma powstać nowoczesny inkubator technologiczny Kieleckiego Parku Technologicznego. Projekt, wart ponad 150 mln zł, znajduje się obecnie w fazie projektowania. Tylko czy rzeczywiście postawienie gigantycznego biurowca w centrum miasta to dobry pomysł?

Tekst ukazał się po raz pierwszy w naszym tygodniku eM.

Projekt inkubatora California ma już kilkuletnią historię. Początkowo planowano wybudować go na terenie Kieleckiego Parku Technologicznego przy ulicy Olszewskiego, jednak obecne władze miasta zdecydowały o przeniesieniu inwestycji na Krakowską Rogatkę. W tym momencie przedsięwzięcie wciąż znajduje się na etapie projektowania – w maju podpisano z firmą BBC Best Building Consultants umowę na przygotowanie pełnej dokumentacji, a w przyszłym roku planowane jest wyłonienie wykonawcy robót.

Wedle założeń obiekt ma mieć około 6,5 tysiąca metrów kwadratowych powierzchni użytkowej. Cała inwestycja ma kosztować około 152,4 miliona złotych, z czego ponad 62 miliony stanowi unijne dofinansowanie. Pozostała część ma zostać pokryta ze środków miasta, w tym z kredytu pozyskanego z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Dlaczego warto?

Zdaniem władz miasta California ma przede wszystkim stanowić odpowiedź na problem, którego dziś w Kielcach nie rozwiązują prywatni inwestorzy – czyli brak nowoczesnych przestrzeni biurowych. Jak mówi Łukasz Syska, zastępca prezydenta Kielc, do KPT już teraz zgłaszają się przedsiębiorcy zainteresowani powierzchniami rzędu nawet tysiąca metrów kwadratowych. Takich miejsc w mieście obecnie brakuje.

– Powstanie kilka tysięcy metrów kwadratowych nowoczesnej powierzchni biurowej, która jest poszukiwana przez dużych inwestorów, w tym również kieleckich – zaznacza Syska.

California ma zatem zapewnić dodatkową przestrzeń rozwijającym się przedsiębiorstwom, a jednocześnie stworzyć ofertę dla większych inwestorów. Oficjalnie Kielecki Park Technologiczny wskazuje również na możliwość lokowania w nowym obiekcie startupów oraz firm z sektora informacyjno-komunikacyjnego.

– Na dziś żaden inwestor prywatny nie chciał podjąć ryzyka wybudowania takiego biurowca, więc to ryzyko musi na siebie wziąć miasto Kielce – twierdzi Łukasz Syska.

Argumentem przemawiającym za lokalizacją w rejonie Krakowskiej Rogatki ma być również ożywienie centrum. Według Syski nowy biurowiec oznaczałby dodatkowe osoby, które każdego dnia przyjeżdżałyby do Śródmieścia do pracy.

To jednak nie wszystko. W budynku ma znaleźć się także miejsce doraźnego schronienia, z którego mogliby korzystać nie tylko użytkownicy Californii, lecz również mieszkańcy okolicznych budynków. Projekt zakłada ponadto część konferencyjną, gastronomiczną, handlowo-usługową oraz podziemny parking na około 300 miejsc.

Dlaczego nie warto?

Pytania o sens lokalizowania inwestycji właśnie w tym miejscu stawia wiele osób, chociażby Szymon Mazurkiewicz, wieloletni dyrektor Kieleckiego Parku Technologicznego. Jego zastrzeżenia wynikają przede wszystkim z odejścia od pierwotnej koncepcji. Przypomnijmy bowiem, że budynek miał powstać przy ulicy Olszewskiego i skupiać w jednym miejscu startupy oraz młode firmy. Chodziło o stworzenie środowiska, w którym przedsiębiorcy mogliby ze sobą współpracować i generować nowe projekty.

– Idea całego przedsięwzięcia była taka, żeby konsolidować potencjał innowacyjny, intelektualny i start-upowy w jednym miejscu, bo to wywołuje efekty synergii. To przekłada się na rozwój – twierdzi Mazurkiewicz.

Były dyrektor KPT uważa ponadto, że miasto ma w tym momencie ważniejsze potrzeby.

– Budowanie biurowców to nie jest jego rola. Od tego są inwestorzy prywatni i to oni powinni je budować – zauważa nasz rozmówca.

 

Wątpliwości dotyczą również wpływu Californii na komunikację w tej części Kielc. Kilka tysięcy metrów kwadratowych powierzchni biurowej oznacza przecież setki dodatkowych osób, które każdego dnia dojeżdżałyby w rejon Krakowskiej Rogatki.

O zdanie w tej sprawie poprosiliśmy jedną z osób zawodowo zajmujących się organizacją ruchu. Nasz rozmówca nie chce jednak ujawniać nazwiska ze względu na to, że zdarza mu się współpracować z kieleckim Ratuszem.

– Tak duża inwestycja zdecydowanie obciąży już dziś ruchliwe ulice w tej części miasta. Mówię tu głównie o Krakowskiej, Seminaryjskiej i Ogrodowej. W godzinach porannego i popołudniowego szczytu będzie to oznaczać większe natężenie ruchu i tworzenie się korków – podkreśla nasz rozmówca.

Najostrzej o lokalizacji i sposobie wykorzystania budynku wypowiada się jednak Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS w kieleckiej Radzie Miasta. Jego zdaniem miejski biurowiec z preferencyjnymi stawkami może nieuczciwie konkurować z prywatnymi właścicielami powierzchni biurowych.

– To z kolei może przyśpieszyć wymieranie centrum miasta, w którym lokale pustoszeją od lat – mówi Stępniewski.

Jeszcze większe wątpliwości ma co do tego, kto miałby korzystać z Californii. Jak pisaliśmy wcześniej, do KPT zgłaszają się firmy zainteresowane powierzchnią nawet około tysiąca metrów kwadratowych. Zdaniem Stępniewskiego trudno jednak mówić w takim przypadku o typowych odbiorcach inkubatora.

– Jeśli ktoś na dzień dobry potrzebuje takiej powierzchni, to śmiem twierdzić, że nie są to nowe firmy, które wymagają wsparcia i preferencyjnych stawek – dodaje przewodniczący klubu PiS.

***

Projekt ma więc zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Pytanie o to, w jaki sposób wpłynie on na gospodarczy krajobraz Kielc, pozostaje więc otwarte i być może… zbędne. Władze nie ukrywają bowiem, że do realizacji inwestycji potrzebują wkładu własnego, o który może być trudno bez konsolidacji kredytu, o co zabiegają już ponad rok. A do niej na razie próżno jednak szukać potrzebnej większości w Radzie Miasta.

CZYTAJ DALEJ