Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Fot. Paula Duda/Korona Kielce
Fot. Paula Duda/Korona Kielce
Smolarczyk i Pięczek po GKS-ie: Po raz kolejny straciliśmy bramkę przez naszą "bezjajeczność"
autor
Piotr Szczepanik
2 godzin temu

Po sobotnim, zremisowanym przez Koronę 1:1 meczu z GKS-em Katowice na pytania dziennikarzy odpowiadali Bartłomiej Smolarczyk i Marcel Pięczek.

Bartłomiej Smolarczyk:

- Mieliśmy sytuacje na 2:1 czy na 1:0. Na dobrą sprawę, w pierwszej połowie po raz kolejny straciliśmy bramkę przez naszą "bezjajeczność". Zachowaliśmy się w karygodny i dziecinny sposób. Jeżeli piłka spada i staje się bezpańska, a my jako obrońcy boimy się mocniej wsadzić stopę, to powinniśmy ją od razu wybić głową – czy na rzut rożny, czy na aut – to nie ma znaczenia. Byleby nie spadła, bo jeśli to się wydarzy, wówczas rodzi się problem. Moja ogólna ocena tego meczu jest taka, że jeśli nawet straciliśmy tego gola, to mieliśmy wystarczającą ilość sytuacji, aby go wygrać. Poza tym trafieniem GKS miał jeszcze jedną, może dwie dobre okazje, a my mieliśmy ich pięć czy sześć.

- Nie powiedziałbym, że brakuje ostatniego podania, co samej decyzji o strzale lub takiego uderzenia, które będzie dostatecznie groźne. Dzisiaj było sporo sytuacji po stałych fragmentach czy z akcji. Po prostu brakowało tej kropki nad “i” i nie jest to pierwszy mecz, w którym tak się dzieje.

- Na tę chwilę nie chciałbym dokonywać oceny swojego występu. Chcę, żeby drużyna wygrywała. To, co zrobiłem na boisku, przeanalizuję sobie prywatnie. Jeżeli remisujemy mecz i ciągle jesteśmy wplątani w walkę o utrzymanie, to nie jest taktownym, abym opisywał czy zagrałem dobrze, czy nie. Niemniej jednak cieszy mnie mój powrót do wyjściowej jedenastki, bo każdy z nas trenuje po to, żeby grać i nie oszukam nikogo, mówiąc, że byłem uśmiechnięty, siedząc na ławce rezerwowych.

- Zrobimy wszystko, żeby po meczu z Piastem móc już myśleć o spokojnym utrzymaniu, bo może już nie być więcej szans lub będą one zdecydowanie mniejsze. Mamy nadzieję, że w piątek zamkniemy ten temat.

Marcel Pięczek:

- Nie widziałem powtórki swojego trafienia. W mojej opinii to było proste – wrzutka, strzał i bramka.

- Kontrolowaliśmy cały mecz. Uważam, że zagraliśmy dobrą pierwszą połowę, ale po co ta kontrola, jeżeli rywal strzela bramkę. Na pewno mamy nad czym pracować w tym aspekcie. Cieszę się, że zdążyliśmy wrócić, ale szkoda, że nie zdobyliśmy trzech punktów.

- Trzeba będzie spokojnie przeanalizować, z czego wynikała ta strata punktów. W pierwszej połowie utrzymywaliśmy piłkę, stwarzaliśmy okazje, ale czasem to nie wystarczy. Trzeba dodać do tego trochę cwaniactwa i doświadczenia, żeby tych bramek nie tracić, a je zdobywać. Myślę, że ciężko nam zagrozić sytuacją z akcji, jednakże musimy popracować nad obroną stałych fragmentów gry. Zostały nam cztery finały.

- Nie patrzyłbym na tabelę, oceniając siłę przeciwnika. Każda drużyna gra o wszystko, są to cztery finały dla każdego. Ważne jest to, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Gramy u siebie, więc tylko to się liczy.

Korona Kielce zajmuje obecnie dwunaste miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem 38 punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie w piątek, 1 maja, o godzinie 17:30. Ich rywalem na Exbud Arenie będzie Piast Gliwice. Transmisja w Radiu eM Kielce i na emkielce.pl.

CZYTAJ DALEJ