W sobotę, 8 sierpnia, Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie 1:1 z Legią Warszawa w meczu trzeciej kolejki PKO BP Ekstraklasy.

W kadrze meczowej kielczan na to spotkanie zabrakło dwóch piłkarzy. Głównym nieobecnym był Tamar Svetlin, który przeniesie się do francuskiego AS Saint-Etienne, o czym pisaliśmy tutaj. Złocisto-Krwiści musieli także poradzić sobie bez Dawida Błanika, który mierzył się z drobnym urazem mięśnia dwugłowego uda.
Pierwsze kilkanaście minut starcia było stosunkowo spokojnie, a obie strony badały przeciwnika. W 13. minucie gry pierwszy mocny cios wyprowadzili gospodarze. Marcel Pięczek rozegrał akcję na lewej stronie boiska do spółki z Morganem Fassbenderem. Lewy defensor płasko dośrodkował w pole karne. Simon Gustafson znalazł się przy piłce i instynktownie odegrał ją piętką do Kamila Jakubczyka. Młody pomocnik oddał bardzo dobry, techniczny strzał z okolic 18. metra, lecz Otto Hindrich popisał się fenomenalną paradą.
Kilka minut później Koroniarze przeprowadzili kolejną akcję lewą flanką. Pięczek uruchomił dłuższym podaniem Fassbendera. Niemiec odnalazł wchodzącego w pole karne Jakubczyka, lecz nie był w stanie czysto zgrać futbolówki. Rafał Augustyniak zablokował zagranie, jednakże zrobił to poza placem gry. Mimo to sędzia pozwolił kontynuować zawody, nie dyktując rzutu rożnego.
W następnych minutach na boisku nie działo się zbyt wiele. W 28. minucie, zgodnie z nowymi przepisami, Ariel Mosór musiał opuścić plac gry na okres jednej minuty. Legioniści bezlitośnie to wykorzystali. Augustyniak podał z okolic linii środkowej na prawą stronę do Kamila Piątkowskiego. Niepilnowany stoper przebiegł ok. 25-30 metrów z piłką i dośrodkował ją na pole karne. Tam znalazł ją niepilnowany Łukasz Zjawiński, który pewnym uderzeniem głową pokonał bezradnego Xaviera Dziekońskiego.
Kilka minut później Wojskowi mogli podwyższyć prowadzenie za sprawą gigantycznego błędu bramkarza Korony. Po rozegraniu w defensywie, pod wpływem pressingu piłka została wycofana w własne pole karne do Dziekońskiego. Przy próbie odegrania piłki golkiper trafił w Zjawińskiego, jednakże futbolówka dość wolno turlała się w kierunku bramki, co pozwoliło na opanowanie sytuacji.
Pod koniec pierwszej połowy podopieczni Jacka Zielińskiego mogli doprowadzić do wyrównania. Pięczek wyprowadził piłkę z defensywy podaniem do Mariusza Stępińskiego. Napastnik dobrze się zastawił i wykonał długie zagranie do wychodzącego na wolne pole Fassbendera. Niemiec przebiegł kilkadziesiąt metrów i uderzył na bramkę, lecz piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Warto dodać, iż po strzale skrzydłowego piłka trafiła jeszcze w nienaturalnie ułożoną rękę Roberta Deziela Juniora, jednakże sędzia Jarosław Przybył nie podyktował rzutu karnego.
Na pomeczowej konferencji prasowej trener Jacek Zieliński nie ukrywał frustracji spowodowanej brakiem “jedenastki”:
- W przypadku przerwy Ariela Mosóra sędzia liczył upływający czas co do sekundy. Szkoda, że nie był tak skoncentrowany, jak trzeba było sprawdzić sytuację z rzutem karnym i to jest najgorsze w tym wszystkim. Po mundialu wszyscy jesteśmy niezdrowo podekscytowani nowymi przepisami, pięcioma sekundami dla bramkarzy, a dalej mierzymy się z ogromnymi niejasnościami w ocenie zagrania ręką. Jestem tym głęboko zmartwiony i zaniepokojony, bo dawno nie widziałem bardziej ewidentnego rzutu karnego.
Po przerwie na boisku dominowali Złocisto-Krwiści, lecz brakowało im konkretów, które pozwoliłyby wyrównać stan rywalizacji. Te nadeszły dopiero w 70. minucie gry. Wiktor Długosz oddał mocny strzał z rzutu wolnego z okolic 30. metra. Piłka poleciała prosto w Hindricha, lecz jej siła spowodowała, iż Rumun musiał przenieść ją ponad poprzeczkę. Chwilę później skrzydłowy podszedł do rzutu rożnego i pewnie dośrodkował w pole bramkowe. Tam do piłki wyskoczył ustawiony na piątym metrze Stępiński. 31-latek oddał dobry strzał głową i trafił do siatki, tym samym doprowadzając do wyrównania.
Kilkadziesiąt sekund później gospodarze mogli wyjść na prowadzenie. Wiktor Długosz wznowił grę od rzutu wolnego w okolicach linii środkowej i rozegrał dwójkową akcję z Martinem Remacle’m. Na wysokości 20. metra 26-latek zszedł z lewej strony do środka i kąśliwie uderzył w kierunku bramki Legii, lecz piłka pofrunęła tuż obok dalszego słupka.
Kwadrans później goście mogli przechylić szalę triumfu na własną korzyść. Jakub Żewłakow dośrodkował w pole karne, lecz ani Rafał Adamski, ani Mileta Rajović nie byli w stanie dojść do futbolówki.
W końcówce kielczanie usilnie starali się trafić do siatki po raz drugi. W 89. minucie Nono wykonał długi wrzut z autu na pole karne. Jego zagranie przedłużył Konstantinos Soteriou, a Slobodan Rubezić zbił piłkę pod nogi Pięczka. Wychowanek Startu Łódź oddał strzał na bramkę, lecz został on zablokowany przez Augustyniaka.
W doliczonym czasie gry Patrik Hellebrand odebrał piłkę na własnej połowie i wykonał przerzut na lewą stronę boiska do Fassbendera. Niemiec przebiegł kilkadziesiąt metrów, położył Piątkowskiego na murawę, wpadł w pole karne i oddał strzał, lecz na drodze uderzenia stanął Augustyniak.
Tak spotkanie podsumował trener Korony – Jacek Zieliński:
- Może to, co powiem, będzie dziwne, ale w szatni czujemy spory niedosyt, mimo że graliśmy z naprawdę dobrym zespołem. Uważam, że mogliśmy i powinniśmy ten mecz wygrać, natomiast możemy mieć pretensje tylko do samych siebie. Jednakże jestem zadowolony z gry oraz postawy drużyny. Cierpliwie realizowaliśmy nasz plan na to spotkanie. W trakcie gry ze względu na chorobę Ariela Mosóra zostaliśmy zmuszeni do zmiany systemu, ale to zdało egzamin i wyglądało naprawdę dobrze. Zabrakło nam detali, które ważą o sukcesie. Szkoda, ale to jest dla nas dobry prognostyk przed następnymi starciami, ponieważ ten zespół pokazał, że potrafi grać w piłkę i wyjść z ciężkiej sytuacji. Jestem tym niezmiernie zbudowany.
Doświadczony szkoleniowiec przyznał, że pomysłem na sobotnie spotkanie była intensywna gra skrzydłami:
- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że Legia jest groźna w strefie środkowej, ponieważ są tam mocno zagęszczeni. Przy trójce środkowych obrońców, trójce środkowych pomocników i dwójce dobrze pressujących napastników trudno było się tym środkiem przedrzeć, dlatego chcieliśmy grać skrzydłami.
- Myślę, że Morgan Fassbender zaliczył bardzo przyzwoity występ, patrząc na to, że po raz pierwszy wyszedł w podstawowym składzie. Gdyby wykorzystał sytuację z doliczonego czasu gry, to byłby bohaterem w Kielcach, ale i tak jestem z niego zadowolony, ponieważ dodał naszej trochę takiej nieoczywistości. Z drugiej strony wyglądało to trochę słabiej, bo mieliśmy pomysł na uruchomienie Wiktora Długosza, ale ta współpraca nie wyglądała tak jak powinna. Myślę, że po zmianach taktycznych uwydatniających typowych skrzydłowych zaczęło to wyglądać lepiej, ale zabrakło nam czasu – dodał 65-latek.
Korona Kielce zajmuje obecnie 14. miejsce w ligowej tabeli z dorobkiem jednego punktu. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie w sobotę, 15 sierpnia, o godzinie 20:15. Wówczas zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Transmisja na antenie Radia eM Kielce i na naszej stronie internetowej – emkielce.pl.
Korona Kielce – Legia Warszawa 1:1 (0:1)
Bramki: Stępiński 70’ – Zjawiński 28’
Żółte kartki: Jakubczyk 60’ – Adamski 51”
Korona: Dziekoński – Rubezić, Soteriou, Mosór (Davidović 62’), Pięczek – Jakubczyk (Remacle 71’), Hellebrand, Gustafson (Nono 85’) – Długosz, Fassbender – Stępiński (Bąk 85’)
Legia: Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel Jr. – Szymański – Wszołek (Reca 88’), Urbański (Żewłakow 67’), Kapustka (Arreiol 88’), Vinagre – Zjawiński (Rajović 67’), Adamski
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A
Autorem zdjęć w galerii jest Paweł Jańczyk