W piątek, 28 sierpnia, Korona Kielce wygrała na wyjeździe 2:0 z Wisłą Płock w spotkaniu szóstej kolejki PKO BP Ekstraklasy.

Trener Jacek Zieliński nie mógł skorzystać w tym meczu z trzech podstawowych zawodników – Dawida Błanika, Simona Gustafsona i Huberta Zwoźnego.
Złocisto-Krwiści chcieli rozpocząć to starcie z “wysokiego C”. Po rozegraniu akcji na lewej stronie boiska Morgan Fassbender podał piłkę do Patrika Hellebranda. Czech odnalazł ustawionego na 16. metrze Martina Remacle’a i zagrał tam futbolówkę. Pomimo niewielkiej ilości miejsca Belg zdołał się obrócić w kierunku bramki i oddać na nią strzał, który wpadł jednak w rękawice Rafała Leszczyńskiego.
Koroniarze stworzyli następne zagrożenie dopiero w 21. minucie gry, jednakże zrobili to w najlepszy możliwy sposób. Remacle zagrał długą piłkę do biegnącego prawą stroną murawy Norberta Barczaka. Młody obrońca przyjął futbolówkę w polu karnym i zgrał ją do Mariusza Stępińskiego. Doświadczony napastnik wycofał grę do ustawionego na wysokości 25. metra Wiktora Długosza.
Wychowanek Korony wykonał mocne, przeciągnięte dośrodkowanie na “szesnastkę”, znajdując nim Fassbendera. Pomimo krycia Zana Rogejla Niemiec zdołał oddać nietypowy strzał barkiem, którym pokonał wyraźnie zaskoczonego golkipera Nafciarzy. Po wideoweryfikacji polegającej na sprawdzeniu ewentualnej pozycji spalonej skrzydłowego bramka została uznana.
Gospodarze nie złożyli broni po straconym golu, ruszając do kontrofensywy. W 38. minucie potyczki Adam Radwański wykonał długi wrzut z autu na pole karne. Spory chaos w polu karnym Korony próbował wykorzystać Said Hamulić. Bośniak wszedł w próbę dryblingu z Długoszem, jednakże został zablokowany przez defensora kielczan. Piłkarze płocczan dopatrzyli się w tym zagraniu faulu i domagali się rzutu karnego, lecz Wojciech Myć nie użył w tym wypadku gwizdka i pozwolił na kontynuowanie gry.
W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Morgan Fassbender próbował podwyższyć prowadzenie gości, lecz jego uderzenie z woleja było bardzo niecelne. Nafciarze także podjęli próbę trafienia do siatki, jednakże sytuacyjny strzał Afonso Silvy zdecydowanie minął bramkę Xaviera Dziekońskiego.
Koroniarze rozpoczęli drugą połowę od bardzo mocnego uderzenia determinującego dalszy przebieg wydarzeń. W 49. minucie gry Remacle przeciął nieudane podanie Diona Gallapeniego i instynktownie wyprowadził piłkę do przodu, do wychodzącego prawą stroną Długosza. 26-latek przedłużył głową zagranie kolegi i ruszył z całych sił w pole karne.
Po wbiegnięciu w “szesnastkę” obrońca zauważył oskrzydlającego akcję Stępińskiego i podał do niego. 31-latek nie zwlekał z podjęciem decyzji i natychmiastowo oddał strzał. W drodze do bramki futbolówka odbiła się jeszcze od nogi wykonującego wślizg Haglinda-Sangre, dzięki czemu zyskała nietypową rotację i wylądowała tuż pod poprzeczką bramki Leszczyńskiego. Od tego momentu Korona prowadziła już 2:0.
Kilkanaście minut później Morgan Fassbender mógł ustrzelić drugi dublet w żółto-czerwonych barwach. Barczak bardzo dobrze dośrodkował na pole karne z prawej strony boiska, lecz główka Niemca wpadła prosto w ręce bramkarza Nafciarzy.
Po 60. minucie spotkania podopieczni Jacka Zielińskiego zdecydowanie się cofnęli, co nie umknęło uwadze przeciwników, którzy wywierali zdecydowany nacisk i presję na kielecką drużynę.
W 67. minucie Patryk Kun wykonał rajd lewą stroną boiska, wpadł w pole karne i miękko dośrodkował na pole bramkowe. Ariel Mosór wybił futbolówkę głową, lecz ta spadła pod nogi Radwańskiego. Pomocnik mocno uderzył z pierwszej piłki, natomiast na szczęście tor lotu piłki ponownie przecinał Mosór, który zablokował strzał nogą.
Chwilę później kielczanie po raz kolejny mogli trafić do siatki po raz trzeci. Mariusz Stępiński zagrał bardzo długą, mocną piłkę w głąb boiska. Do samotnej kontry ruszył Morgan Fassbender, spokojnie przyjmując futbolówkę i wbiegając z nią w pole karne. Niemiec zatrzymał grę na wysokości piątego metra i poczekał na wracającego do ataku kapitana gości. 31-latek spróbował uderzenia z pierwszej piłki, lecz było ono bardzo nieudane i pofrunęło w trybuny.
Następnie Mosór popełnił katastrofalny błąd, próbując przyjąć podanie Kamila Jakubczyka. Wykorzystał to Zan Rogejl, który bardzo szybko doskoczył do futbolówki i ruszył w kierunku bramki kielczan. Słoweniec oddał płaski strzał, jednakże Xavier Dziekoński wykazał się w tej sytuacji gigantycznym kunsztem. Golkiper Korony skutecznie i drastycznie skrócił kąt strzału, dzięki czemu piłka odbiła się od jego ud.
Trzy minuty później Złocisto-Krwiści cudem uniknęli straty gola. Dośrodkowanie z rzutu rożnego swobodnie spadło w pole bramkowe gości. Piłka zaczęła odbijać się od nóg zawodników, aż w końcu trafiła do Antonio Silvy. Portugalczyk oddał strzał, lecz został on sparowany przez Dziekońskiego. Stoper gospodarzy ponowił swoją próbę, lecz i tym razem górą z tego pojedynku wyszedł bramkarz Korony, parując futbolówkę za linię końcową.
W końcówce potyczki obie drużyny intensywnie próbowały strzelić bramkę, lecz ta sztuka nie powiodła się żadnej z nich.
Korona Kielce zajmuje obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli, mając na koncie osiem punktów. Złocisto-Krwiści rozegrają następne spotkanie ligowe w sobotę, 5 września, o godzinie 17:30. Wówczas podejmą na Exbud Arenie Wisłę Kraków.
Ponadto w środę, 2 września, o godzinie 20:30 podopieczni Jacka Zielińskiego zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź w meczu pierwszej rundy STS Pucharu Polski. Transmisja z obu starć na antenie Radia eM Kielce i na naszej stronie internetowej – emkielce.pl.
Wisła Płock – Korona Kielce 0:2 (0:1)
Bramki: Fassbender 21’, Stępiński 49’
Żółte kartki: Gallapeni 46’
Wisła: Leszczyński – Haglind-Sangre, Kamiński, Silva – Rogejl, Radwański, Pomorski (Jurić 82’), Gallapeni (Kobacki 56’) – Jime (Hiszpański 67’), Hamulić (Sekulski 56’), Kun
Korona: Dziekoński – Długosz, Rubezić, Mosór, Pięczek – Remacle (Nono 76’), Hellebrand, Jakubczyk – Barczak (Soteriou 88’), Stępiński (Bąk 76’), Fassbender (Ciszek 85’)
Sędzia: Wojciech Myć (Włodawa)
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A