W piątek, 14 czerwca, Industria Kielce wygrała 29:26 (14:10) z chorwackim RK Zagrzeb w finale rozegranego na Węgrzech towarzyskiego turnieju Fresh Corner Cup.
Dzień wcześniej Żółto-Biało-Niebiescy w imponujący sposób zwyciężyli w półfinale, pokonując słoweńskie Celje Pivovarna Lasko wynikiem 49:32.
Pierwsze trafienie w tym spotkaniu zanotował były zawodnik kieleckiej drużyny – Igor Karacić. Następnie podopieczni Krzysztofa Lijewskiego szybko rzucili dwie bramki i przejęli inicjatywę na boisku. Kieleccy szczypiorniści wyszli na dwubramkowe prowadzenie w szóstej minucie gry.
Kilkadziesiąt sekund później Aleks Vlah zagrał na prawą stronę do Faruka Yusufa. Nigeryjczyk pewnie wykorzystał sytuację i wyprowadził kielczan na trzybramkowe prowadzenie. Trener mistrzów Chorwacji poprosił wówczas o czas. Nie przyniósł on jednak zbyt dużego efektu, gdyż obie drużyny zaczęły popełniać liczne błędy rzutowe, a mistrzowie Polski utrzymali swoją zaliczkę.
W 14. minucie Adam Morawski popisał się kolejną bardzo dobrą paradą, a Vlah zwiększył przewagę Iskry do czterech trafień. Następnie, drużyna z Chorwacji nie wykorzystała gry w przewadze jednego zawodnika i nie nadrobiła strat.
W 20. minucie podopieczni Krzysztofa Lijewskiego prowadzili już 11:6, do czego walnie przyczyniły się fenomenalne interwencje Morawskiego. Kilka minut później Davor Gavrić minimalnie zmniejszył stratę drużyny z Zagrzebia. Po 30 minutach Industria Kielce prowadziła 14:10.
Kielczanie dobrze rozpoczęli drugą część zmagań. Dylan Nahi pewnie wykorzystał rzut karny po faulu Ivano Pavlovicia i zwiększył zaliczkę Iskry do pięciu punktów.
Kilka minut później Dejan Milosavljev odbił pierwszą piłkę w tym meczu. Piotr Jarosiewicz pewnie trafił do siatki z lewego skrzydła, dzięki czemu Żółto-Biało-Niebiescy wyszli na najwyższe w tym starciu, sześciobramkowe prowadzenie.
Nie potrwało to jednak zbyt długo, gdyż gracze ze stolicy Chorwacji ruszyli do kontrofensywy i zmniejszyli swoją różnicę do dwóch trafień. Jednym z kluczowych zawodników w tym fragmencie potyczki okazał się Igor Karacić, który rzucił dwa z czterech goli.
W 43. minucie trener Krzysztof Lijewski poprosił o przerwę na żądanie. Nie pozwoliła jednak ona na zatrzymanie rozpędzonych rywali, gdyż dwie szybkie akcje Ivana Pavlovicia doprowadziły do wyrównania.
W następnych minutach gra toczyła się na przewagi. W 51. minucie trener chorwackiej drużyny poprosił o czas. Kilkadziesiąt sekund później Dejan Milosavljev odbił piłkę, a Piotr Jarosiewicz skutecznie wykorzystał kontrę. Dzięki temu kielczanie wyszli na dwubramkowe prowadzenie.
Potem mistrzowie Polski zmarnowali okazję na zwiększenie swojej zaliczki. Po przerwie na prośbę trenera rywali Theo Monar ostro faulował Jovicia Nikolicia, przez co obejrzał czerwoną kartkę. Na szczęście, Milosavljev stanął na wysokości zadania i regularnie bronił rzuty przeciwników. Ostatnią bramkę w tej potyczce rzucił Aleks Vlah, ustalając wynik meczu na 29:26.
MVP starcia został fenomenalnie broniący w pierwszej połowie Adam Morawski.
Tak spotkanie podsumował trener Industrii – Krzysztof Lijewski:
- Niezmiernie się cieszymy, że wygraliśmy pierwszy turniej w tym sezonie. Bardzo dobrze zaczęliśmy to spotkanie, szczególnie w obronie. Adam Morawski wykazywał się wysoką i stabilną dyspozycją w bramce, przez co mogliśmy regularnie ruszać z kontratakami i zdobywać łatwe bramki. Jestem pewien, że to nas zbudowało. W drugiej połowie nasz atak pozycyjny przestał poprawnie funkcjonować, gdyż troszkę osiedliśmy na laurach. Niemniej jednak, zawsze będę szukał pozytywów, a takowymi są zachowanie zimnej krwi i odparcie szarży rywala, który doprowadził do wyrównania. Chłopaki wrzucili wyższy bieg i ponownie odskoczyli na dwa-trzy trafienia, co pozwoliło na kontrolę przebiegu wydarzeń do końcowej syreny. Cieszymy się z pierwszego trofeum, zabieramy je bezpiecznie do Kielc, a w poniedziałek zaczynamy realizację misji Santander.
W meczu o trzecie miejsce węgierska MOL Tatabanya wygrała 38:37 ze słoweńskim Celje Pivovarna Lasko.
W środę, 19 sierpnia, Industria Kielce rozegra pierwszy mecz w turnieju towarzyskim ICT Cantabria Infinita, który odbędzie się w hiszpańskim Santander. Rywalem Żółto-Biało-Niebieskich będzie francuska drużyna PAUC Handball.
Industria Kielce – RK Zagrzeb 29:26 (14:10)
Industria: Morawski, Kaleta, Milosavljev – Yusuf 3, Jędraszczyk 1, Klarica 2, Kounkoud 1, Bos 2, Latosiński, Karalek 4, Rabchynski, Vlah 5, Monar 2, Jarosiewicz 5, Nahi 4
Zagrzeb: Meštrić, Suljević – Barbashynski, Topić, Cesko 4, Tskhovrebadze 4, Mamić, Strlek 1, Karacić 3, Gavrić 2, Rauzan, Pavlović 4, Kalarash, Nikolić 4, Bialiauski, Glavas, Tufegdzić 4
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A