Rozmowa z ks. doktorem Andrzejem Kwaśniewskim, historykiem, dyrektorem Ośrodka Archiwów, Bibliotek i Muzeów Kościelnych, Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Obchody Milenium Chrztu Polski w 1966 roku odbywały się w Warszawie, Krakowie, Gnieźnie, Poznaniu, to były miejsca kulminacyjne. Ale włączone były też inne miasta i miejscowości Polski. Kardynał Stefan Wyszyński był także w Kielcach i Wiślicy. Jak wyglądał jego pobyt?
W diecezji kieleckiej obchody odbywały się 16 i 17 lipca 1966 roku. Były podzielone na dwie części. Rozpoczęcie było w Kielcach, gdzie zgromadziło się około 40 tysięcy osób. Natomiast główne - odbywały się w Wiślicy. Tam zgromadziło się około 60 tysięcy wiernych.
Jak wyglądała uroczystość z udziałem kardynała Wyszyńskiego w Kielcach?
Na zdjęciach, które zachowały się w Narodowym Archiwum Cyfrowym widać morze głów ludzkich. Na mszę świętą z prymasem przyszli ludzie z Kielc i innych zakątków regionu. Kardynał przybył od strony Krakowa i był witany przez przedstawicieli kurii w miejscowości Zgórsko. Następnie przejechał do kieleckiej katedry. Droga od Zgórska do katedry była wypełniona ludźmi. Msza święta odbywała się na dziedzińcu katedry od strony północnej.
Z Kielc kardynał przejechał do Wiślicy. Na trasie witały go tysiące ludzi.
Prymas był witany przez wiernych w Morawicy, Lisowie, Piotrkowicach. Tak samo było w Chmielniku i Busku. Cała trasa była wypełniona ludźmi. Dostanie się do Wiślicy wówczas nie było takie łatwe. Do Kielc kursowały pociągi, autobusy, a do niewielkiej miejscowości można było się dostać jedynie pieszo lub furmankami, bo samochody i autobusy były bardzo nieliczne. Tam trud dotarcia był więc o wiele większy. Miejscem celebry były pola przed Wiślicą w Gorysławicach. Tam kardynał koronował figurę Matki Bożej Wiślickiej. Pomimo utrudnień i szykan władz komunistycznych wobec księży i wiernych świeckich na uroczystość przybyło około 60 tysięcy ludzi.
Jak bezpieka utrudniała ludziom dotarcie na uroczystości?
Donosy, które oczywiście były złem, dziś są źródłem informacji dla historyka o tym, co ludzie mówili, jak myśleli i co przeżywali. Tego nie ma w dokumentach kurialnych, gdzie jest tylko plan uroczystości. Natomiast z donosów dowiadujemy, że księża nie mogli organizować pielgrzymek, bo musieli uzyskać specjalne zezwolenie od władz. Wiązało się to z dużymi utrudnieniami dla księdza i wiernych. Ludzie udawali się więc prywatnie do Wiślicy. Są na przykład donosy o dwóch grupach. Jedna, licząca około stu kobiet udała się z miejscowości Książnice Wielkie. Druga, była z miejscowości Biskupice. Kobiety wędrowały same, nie było wśród nich księdza, a gdyby zostały zapytane przez władze, miały mówić, że się nie znają. Z miejscowości takich, jak: Sancygniów, Młodzawy, Chroberz, mamy precyzyjne donosy o tym, co ksiądz Bogusław Marcinkowski mówił w ogłoszeniach parafialnych. Mówił on, że jeśli nie uzyska zezwolenia władz na zorganizowanie pielgrzymki, ludzie muszą udać się indywidualnie. Ogłosił też, że trzeba wyruszyć około godziny 5 rano, a jeśli się ktoś spóźni, to na nikogo nie będą czekać. Generalnie proboszczowie nie organizowali pielgrzymek, ale te 60 tysięcy osób dotarło na miejsce celebry do Gorysławic.
Milenium zapoczątkowało późniejsze wydarzenia: wybór Jana Pawła II, ruch Solidarności i pielgrzymki papieskie do Polski.
Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Bernat
Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe.