SPORT
Jurecki: co mnie nie zabije to mnie wzmocni
- Jak pech to pech. Ale co mnie nie zabije to mnie wzmocni - napisał Michał Jurecki na swoim fanpeage’u na Facebooku kilka godzin po pechowym dla niego pojedynku z Orlenem Wisłą Płock. Popularny „Dzidziuś” w 15. minucie hitowego starcia PGNiG Superligi doznał złamania trzeciej kości śródręcza. Uraz wykluczy go z gry na kilka tygodni.
- Po rzucie poczułem ból w ręce, który z każdą chwilą stawał się coraz mocniejszy. Poprosiłem sędziego o przerwę i zszedłem z parkietu. Po meczu pojechałem na badania do szpitala, które potwierdziły podejrzenia. Do końca tygodnia czeka mnie operacja, po której będzie wiadomo, ile potrwa przerwa - powiedział zawodnik cytowany przez oficjalną stronę Mistrzów Polski.
- Złamanie Michała wymaga zabiegu operacyjnego. Przerwa potrwa kilka tygodni jednak za wcześnie na mówienie o dokładnym terminie powrotu zawodnika na parkiet. Zrost kostny powinniśmy osiągnąć w ok. 6 tygodni - tłumaczył doktor Marcin Baliński.
Michał Jurecki dopiero co uporał się z urazem stopy, którego doznał podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Jurecki wrócił na parkiet po czterech miesiącach i zagrał zaledwie kilkanaście minut w niedzielnym starciu z Vardarem Skopje oraz kilka minut z Orlenem Wisłą Płock. - Bardzo szkoda Michała, ale taki jest sport i życie. W marcu i kwietniu będziemy mogli oglądać ponowny powrót „Dzidziusia” na parkiet - mówił po meczu trener Tałant Dujszebajew.
Michała Jureckiego na pewno zabraknie na styczniowych Mistrzostwach Świata 2017 we Francji.