SPORT
Było bardzo blisko. Industria przegrywa w Świętej Wojnie
Industria Kielce przegrała po rzutach karnych 32:31 (28:28) z Orlen Wisłą Płock w 21. serii gier Orlen Superligi.
Żółto-Biało-Niebiescy pojechali do Płocka mocno osłabieni. Decyzją sztabu w Kielcach pozostał Klemen Ferlin, a kontuzjowani są Alex Dujszebajew (uraz mięśnia dwugłowego uda, 6 tygodni przerwy), Dylan Nahi (podkręcona kostka, trwa walka o powrót na spotkanie ze Sportingiem) oraz Piotr Jędraszczyk, który nadal kuruje się po urazie mięśnia dwugłowego uda. Do Płocka nie pojechał również Arkadiusz Moryto, lecz jego występ w środowym spotkaniu ze Sportingiem Lizbona. Natomiast w spotkaniu wystąpił Michał Olejniczak, co nie było do końca pewne.
Początek spotkania był bardzo niemrawy, a drużyny badały swoje siły. Ostrzej zaczęło się robić po kilku minutach. Karą 2 minut został ukarany Theo Monar, a w następnej akcji “dwójki” zarobili Przemysław Krajewski i Kirił Samoiła. Był to też moment, w którym Industria odskoczyła rywalom na dwie bramki. W 9. minucie spotkania czerwoną kartkę obejrzał Michał Olejniczak za pociąganie za koszulkę Zoltana Szity podczas rzutu.
Po tamtym incydencie w obu drużynach brakowało skuteczności ofensywnej. Rzuty Marcela Latosińskiego skutecznie bronił Torbjorn Bergerud, a zawodnicy Wisły popełniali liczne błędy. W 16. minucie Nafciarze ostatecznie nadrobili straty i doprowadzili do remisu w tym meczu, lecz Industria szybko odpowiedziała, a w następnej akcji Adam Morawski dobrze interweniował, co w połączeniu ze skutecznym rzutem Szymona Sićki pozwoliło na powrót do 2-bramkowej przewagi. Jednakże Wisła nie pozwoliła na utrzymanie tej zaliczki i od 19. minuty gra toczyła się punkt za punkt.
Ten stan rzeczy nie utrzymał się jednak długo. W kieleckiej bramce bardzo dobrze wyglądał Morawski, a Industria była skuteczna, co pozwoliło znów odskoczyć rywalowi na 2 trafienia. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa mieli parę okazji, aby powiększać swoją przewagę, lecz popełniali oni błędy, bądź dobrze interweniował w płockiej bramce Bergerud, co doprowadziło do remisu w 26. minucie spotkania.
Końcówka pierwszej połowy była przeciętna w wykonaniu Kielczan, co spowodowało, iż inicjatywę w rzucaniu bramek przejęła Wisła i na pół minuty przed ostatnią syreną pierwszej części spotkania wyszła na prowadzenie 13:12. Wówczas Tałant Dujszebajew wziął czas. Przyniosło to efekt, bo Arciom Karaliok rzucił 13. bramkę. W sukurs Dujszebajewowi poszedł Xavier Sabate i też skorzystał z przerwy, lecz to efektu już nie przyniosło i pierwsza połowa zakończyła się remisem po 13.
Druga połowa rozpoczęła się nienajlepiej dla Kielczan. Co prawda udało się początkowo wyjść na prowadzenie, lecz Wisła trzymała tempo, a błąd Sićki w ataku oraz trafienie Płocczan spowodowało, iż to oni wyznaczali tempo spotkania. W następnej akcji niecelnie trafił Maqueda, lecz mylił się także Fazekas, co pozwalało utrzymywać remis. Następnie dobrze interweniował Morawski, a rzucił Jorge Maqueda, co przywróciło Industrii możliwość wychodzenia na prowadzenie. Potem Jarosiewicz rzucił 19. bramkę i Żółto-Biało-Niebiescy mieli 2 bramki przewagi. Jednakże kielecki skrzydłowy chybił przy rzucie karnym i w 40. minucie był remis po 19.
Kolejne kilka minut obfitowało w pomyłki po obu stronach parkietu, lecz w 44. minucie celnie z siedmiu metrów trafił Jarosiewicz i Kielczanie wyszli na prowadzenie, lecz gra nadal toczyła się punkt za punkt, mimo wielu okazji do stworzenia sobie przewagi. W 49. minucie spotkania Nafciarze wykorzystali dwa błędy gości i z wyniku 21:22 zrobiło się 23:22. Jednakże mecz nadal był wyrównany. W 51. minucie spotkania trzecie kary 2 minut otrzymali Kirił Samoiła oraz Arciom Karaliok, co oznaczało czerwone kartki i koniec spotkania dla obu zawodników.
W 53. minucie Industria odskoczyła na dwie bramki, lecz pojawił się większy problem. Nieprzepisowej blokady dokonał Theo Monar, za co został ukarany trzecią karą 2 minut, co w konsekwencji oznaczało czerwoną kartkę. Wówczas Industria została tylko z jednym obrotowym, którym był Łukasz Rogulski. W 57. minucie gospodarze wyrównali stan rywalizacji, po czym Tałant Dujszebajew skorzystał z przerwy.
Na minutę przed końcem meczu to goście z Kielc prowadzili 28:27. Wicemistrzowie Polski mieli fantastyczną okazję na zakończenie tego meczu. Piłkę obronił Adam Morawski, później zagrano długie podanie do Daniela Dujszebajewa, lecz Hiszpan znalazł się w niekorzystnej pozycji i chcąc za szybko skończyć akcję, oddał piłkę w ręce Płocczan. Na 5 sekund przed końcową syreną rywala ostro sfaulował Jorge Maqueda, za co otrzymał czerwony kartonik, a Melvyn Richardson podszedł na 7. metr. Francuz się nie mylił i wyrównał stan rywalizacji, doprowadzając do rzutów karnych.
Pierwsze trzy serie były bezbłędne po obu stronach, natomiast w czwartej serii Przemysław Krajewski rzucił prosto w twarz Bekira Cordaliji, co dało przewagę Żółto-Biało-Niebieskim. Jednakże i Torbjorn Bergerud interweniował przy rzucie Łukasza Rogulskiego. W piątej serii bliski obrony był Cordalija, lecz rzut Fazekasa wpadł do bramki. Do ostatniego rzutu karnego podszedł Daniel Dujszebajew, lecz jego próba skończyła na nogach Bergeruda, dzięki czemu Wisła wygrała ten mecz.
Tak spotkanie podsumował trener Industrii - Tałant Dujszebajew:
- Myślę, że przez całe 60 minut mecz przebiegał w atmosferze walki. Oba zespoły grały bardzo walecznie, chciały wygrać. Przyjechaliśmy do Płocka z jednym celem, którym była jak najlepsza walka. Szkoda, że nie wszyscy mogli dzisiaj zagrać. Nie utrzymaliśmy zimnej krwi do samego końca i przegraliśmy po rzutach karnych. Trudno byłoby nadrobić 5 bramek, którymi przegraliśmy w Kielcach - byliśmy tego świadomi. Gratulacje dla Orlen Wisły Płock! My gramy dalej.
Tak natomiast wypowiedział się lewy rozgrywający Kielczan - Szymon Sićko:
- Myślę, że był to bardzo ciekawy mecz do oglądania dla kibiców. Było to, czego wszyscy oczekiwali po naszym ostatnim zwycięstwie w Berlinie i remisie Wisły z Magdeburgiem, co też pokazało, w którym miejscu są obie drużyny. Mecz walki przez 60 minut i ciągle wyrównany wynik. Z naszej strony jest nam szkoda tego spotkania. Bardzo ciężko było odrobić te 5 bramek straty z pierwszego meczu, natomiast myślę, że możemy być zadowoleni ze swojej postawy. Gramy dalej, życzymy Płockowi powodzenia w Lidze Mistrzów i miejmy nadzieję, że widzimy się w finale Pucharu Polski.
Następne spotkanie Industria rozegra w środę, 4 marca, o godzinie 20:45. Jej rywalem w Hali Legionów w spotkaniu Ligi Mistrzów będzie Sporting Lizbona.
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A





