W sobotę, 29 sierpnia, Industria Kielce przegrała 24:27 (13:13) z Orlen Wisłą Płock w meczu o Superpuchar Polski.
Trener Krzysztof Lijewski nie mógł skorzystać z aż czterech kontuzjowanych szczypiornistów. Są nimi Milorad Bakić, Arkadiusz Moryto, Michał Olejniczak oraz Szymon Sićko.
Pierwszą bramkę w tym spotkaniu rzucił zawodnik Wisły – Leon Susnja. Następnie obie drużyny nie mogły rozegrać skutecznej akcji. Ponadto próby rzutowe Industrii były odbijane przez Mirko Alilovicia. Nafciarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie w szóstej minucie gry po rzucie Gergo Fazekasa.
Kilka minut później kielczanie nadrobili straty po jednej z obron Dejana Milosavljeva oraz trafieniu Arcioma Karalioka. Chwilę później mistrzowie Polski po raz pierwszy wyszli na prowadzeniu dzięki bramce Dylana Nahiego.
W następnych akcjach podopieczni Krzysztofa Lijewskiego mogli stworzyć sobie przewagę dwóch trafień, lecz ich rzuty były odbijane przez Alilovicia.
W 27. minucie starcia szkoleniowiec Iskry poprosił o przerwę na żądanie. Przyniosła ona skutek, ponieważ tuż po niej kielczanie wyszli na dwubramkowe prowadzenie.
W ostatnich sekundach pierwszej połowy rzut Piotra Jędraszczyka został zablokowany, a piłka wpadła w ręce Michała Daszka. Mistrzowie Polski grali wówczas bez golkipera, przez co reprezentant Polski mógł trafić do pustej bramki, wyrównując stan rywalizacji. Do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 13:13
Na początku drugiej połowy Żółto-Biało-Niebiescy ponownie stworzyli sobie dwupunktową zaliczkę dzięki trafieniom Aleksa Vlaha. Chwilę później Piotr Jędraszczyk sprytnie zmylił płocką obronę i pewnie trafił do bramki, jednakże ten gol nie został uznany.
Następnie płocczanie stosunkowo szybko doprowadzili do wyrównania, a tempo zdobywania bramek znacznie spadło, ponieważ obie defensywy wspięły się na wyżyny swoich umiejętności.
W 47. minucie podopieczni Xaviego Sabate wykorzystali pomyłkę Iskry w rozegraniu akcji, rzucili bramkę i wyszli na dwupunktowe prowadzenie.
Kilkadziesiąt sekund później mistrzowie Polski popełnili kolejny, nonszalancki błąd w ataku. Nafciarze szybko zagrali piłkę do wychodzącego do kontry Frederika Bjerre. Duńczyk pokonał Dejana Milosavljeva bez większych problemów, a Wisła prowadziła już trzema trafieniami.
Wówczas trener Krzysztof Lijewski poprosił o drugi czas w tym spotkaniu. W sukurs poszedł mu trener płocczan, który poprosił o przerwę chwilę później.
W 53. minucie spotkanie zostało przerwane ze względu na zasłabnięcie jednego z kibiców płockiej drużyny. Po sprawnej interwencji służb medycznych szczypiorniści powrócili do gry.
W 55. minucie Faruk Yusuf rzucił prosto w Milana Vujovicia, a Melvyn Richardson pewnie wykorzystał siódemkę, dzięki czemu Wisła prowadziła już czterema trafieniami. W następnej akcji Vujović po raz kolejny wykazał się dobra interwencją, broniąc rzut Aleksa Vlaha. Nafciarze nie wykorzystali jednak tej okazji na powiększenie swojej zaliczki.
Wicemistrzowie Polski dopięli jednak swego. Kolejny rzut Vlaha ponownie został obroniony przez jego kolegę z reprezentacji, a Siergiej Kosorotow pewnie trafił do siatki.
Ostatecznie starcie zakończyło się wynikiem 27:24 dla Wisły.
Podsumowując spotkanie, trener Krzysztof Lijewski przyznał, że w ostatnim kwadransie spotkania drużynie Industrii zabrakło sił, a rywale mogli rotować zawodnikami:
- Wisła zagrała dobre spotkanie w obronie, więc nie wyszczególniałbym tego ostatniego kwadransa. My natomiast opadliśmy w nim z sił i to była jedyna różnica pomiędzy nami. Trener Sabate ma do dyspozycji zdrową, szeroką kadrę, a ja muszę układać skład, mogąc skorzystać z czterech-pięciu rozgrywających, z czego trzech z nich dołączyło do nas latem. Dopóki chłopaki mieli siły i byli spokojni, to było dobrze, jednakże potem wszystko zaczęło się sypać. Popełniliśmy zbyt dużo prostych błędów technicznych, oddawaliśmy piłkę przeciwnikowi prosto w ręce. Jako błędy należy także zaliczyć faule w ataku pomimo tego, że mam wątpliwości, czy niektóre z nich rzeczywiście były faulami. Nie jesteś w stanie wygrać z rywalem takiej klasy, popełniając 17 błędów technicznych. Niemniej jednak jestem naprawdę zadowolony z chłopaków, bo dali z siebie wszystko, walczyli do końca i jestem za to wdzięczny.
Rozgrywający kielczan – Piotr Jędraszczyk – zaznaczył, że o porażce nie zadecydowało i wyłącznie zmęczenie w ostatnich minutach meczu:
- Myślę, że o naszej porażce zdecydowało wiele czynników. Popełniliśmy dużo błędów technicznych, nie wykorzystaliśmy wielu klarownych sytuacji. Możliwe, że takim czynnikiem była także krótka ławka, jednakże nie chciałbym szukać wymówek. Oczywiście, bardzo żałujemy, że nie udało się wygrać pierwszego trofeum w tym sezonie. Mam jednak nadzieję, że podniesiemy się po tym, wyciągniemy wnioski i będzie tylko lepiej.
Industria Kielce rozpocznie ligowe zmagania w sobotę, 5 września, o godzinie 20:15. Wówczas Żółto-Biało-Niebiescy zmierzą się na wyjeździe z Netland MKS-em Kalisz.
Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 24:27 (13:13)
Industria: Morawski, Kaleta, Milosavljev – Yusuf 1, Jędraszczyk 2, Klarica, Kounkoud 1, Bos 1, Latosiński, Karaliok 6, Rabczyński 1, Vlah 5, Monar, Jarosiewicz 2, Nahi 5
Wisła: Vujović, Alilović – Daszek 3, Janc 4, Susnja 1, Rey, Szita 1, Richardson 2, Zarabec, Fazekas 2, Krajewski, Dawydzik 1, Mihić 1, Ilić 1, Bjerre 6, Kosorotow 5
Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A