Reklama Patronat Koncert życzeń Kontakt
Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM | Święty Krzyż 91,3 FM | Włoszczowa 94,4 FM
Tryb Ciemny
eM Radio
WŁĄCZ RADIO
OTWÓRZ NA TELEFONIE
Kod QR
Gorzki czas Korony
autor
Piotr Szczepanik
2026.11.06 17:08

W ostatnich tygodniach Korona Kielce przechodzi przez liczne perturbacje. We wtorek, 20 października, Robert Kolendowicz został nowym trenerem Złocisto-Krwistych. 46-latek zastąpił w tej roli Jacka Zielińskiego, który był szkoleniowcem drużyny przez ostatnie dwa lata. Dziewięć dni później kielczanie odpadli z STS Pucharu Polski, przegrywając 1:2 z pierwszoligową Polonią Warszawa.

Uporządkowując fakty, do zwolnienia Zielińskiego doszło po kompromitującej, wyjazdowej porażce 1:6 z Lechem Poznań w meczu 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy. To, że Zieliński powinien zostać zwolniony, nie ulega wątpliwości. Wiadomym było to, iż to połączenie się wypaliło.

Istotną kwestią jest jednak to, kiedy ono się wypaliło. Początków tego stanu można dopatrywać się już w lutym tego roku i przegranym w absurdalnych okolicznościach spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Już w rundzie wiosennej było widoczne, że drużyna prowadzona przez doświadczonego szkoleniowca prezentowała się po prostu źle.

Istnienia tego faktu nie zmienią starcia z Arką czy Widzewem. Zespół grał zdecydowanie poniżej potencjału, a potyczki w Lublinie czy Szczecinie były bardzo bolesne do oglądania.

W tym sezonie pierwsze niepewności pojawiły się przy okazji meczu z Motorem Lublin, kiedy kielczanie strzelili bramkę i oddali inicjatywę rywalowi. Schemat ten powtarzał się w kilku kolejnych spotkaniach aż do wrześniowo-październikowej przerwy reprezentacyjnej.

Starcia z Pogonią i Lechem zdecydowanie przelały czarę goryczy. Drużyna popełniała proste błędy w defensywie, nie miała pomysłu na konkretne ataki oraz opierała się na indywidualnościach. Ba, indywidualności zdobyły większość punktów Korony w tym sezonie – Fassbender z Widzewem, Jakubczyk ze Śląskiem, Mena z Rakowem.

W tym momencie należałoby sobie zadać pytanie – czy Jacek Zieliński nie powinien się pożegnać wcześniej, jeszcze przed przerwą na kadrę? Uważam, że tak! Już przed nią było wiadome, że zespół się nie rozwija, a ewentualny kierunek, w którym pójdzie, będzie złym.

Nie boję się tego napisać – zmarnowano jedną z najdłuższych pauz w historii ligi! Jacek Zieliński dostał trzy tygodnie spokojnej pracy, z których nic nie wyniknęło. Można pójść nawet o krok dalej i powiedzieć, że zespół wyglądał jeszcze gorzej niż w poprzednich kolejkach.

Wiadomym jest, że Złocisto-Krwiści mierzyli się wówczas z jednymi z najlepszych drużyn w lidze, które były w formie, jednakże od drużyny z taką jakością można, a nawet należy wymagać, aby plan na mecz opierał się na czymś niż mnóstwie dośrodkowań do nikogo oraz pełnym wachlarzu błędów defensywnych.

Co więcej, dyrektor sportowy Korony – Paweł Golański – przyznał po zatrudnieniu Kolendowicza, że klub już od dłuższego czasu przyglądał się różnym kandydaturom trenerów, przygotowując się nie jako do zwolnienia Zielińskiego. Ponadto szef pionu sportowego Złocisto-Krwistych powiedział w jednej z telewizji, że nie toleruje przeciętności. Nie można zaprzeczyć, że ta była bardzo długo tolerowana w Kielcach.

Przechodząc jednak do postaci rzeczonego Roberta Kolendowicza. Przypomnijmy, że objął on drużynę na cztery dni przed meczem z GKS-em Katowice. Trzeba przyznać, że nie był to czas, w którym można było wprowadzić znaczące zmiany w grze zespołu. Pomimo licznych problemów i dysfunkcji spotkanie z GKS-em udało się wygrać.

Głównym problemem początków pracy byłego pomocnika Złocisto-Krwistych jest pucharowe starcie z Polonią Warszawa. W obliczu wpadek innych ekstraklasowych drużyn w tych rozgrywkach, oczekiwania całego środowiska gigantycznie rosły. Zostały one jednak rozwiane przez dwa gigantyczne błędy w defensywie zakończone utratą bramki w defensywie, dwa koszmarne pudła Mariusza Stępińskiego oraz bicie głową o mur w ofensywie.

Napisałbym, że kielczanom po prostu zabrakło konkretów, natomiast nie mogę tego zrobić, bo tak nie było. Żółto-czerwoni zaprezentowali konkrety w postaci prezentów sprawianych przeciwnikowi.

Niesmak pozostawia także szum medialny, który wybuchł po niedzielnym (1 listopada) tekście portalu Weszło. Został on oparty na informacji, jaką przekazał na platformie X jeden z jej dobrze poinformowanych użytkowników – FootballScout. Według jego źródeł w przerwie potyczki w Warszawie Łukasz Maciejczyk miał udać się do szatni i domagać się zmiany Mariusza Stępińskiego. Do tej doszło, a doświadczonego napastnika zastąpił Daniel Bąk.

Wiarygodności wspomnianemu internaucie dodaje fakt, iż był jedną z pierwszych osób, która napisała publicznie o transferze Camilo Meny. Dodając do tego inne różne działania właściciela Korony, o których można usłyszeć w kuluarach, odnosi się nieodparte wrażenie, że w klubie dochodzi do poważnego zaburzenia, o ironio, trójpodziału władzy.

Właściciel, który powinien pełnić funkcje i wyłącznie organizacyjne, wchodzi w kompetencje, które powinny należeć i wyłącznie do trenera. Słuchając takich doniesień, można odczuć niemałe zaniepokojenie, ponieważ ukazują one obraz człowieka, który traktuje prowadzenie organizacji piłkarskiej jak zapis gry Football Manager.

Życie to nie gra i trzeba wiedzieć, kiedy się wycofać oraz oddać część władzy bardziej kompetentnym osobom. Chciałoby się wierzyć, że przykład Widzewa Roberta Dobrzyckiego dobitnie pokazał, czym się kończą takie mało odpowiedzialne zabawy.

Pozostaje mi i wyłącznie mieć nadzieję, że Robert Kolendowicz skutecznie wykorzysta nadchodzącą przerwę reprezentacyjną i będzie mógł choć częściowo wprowadzić swoją wizję gry, a zarząd oraz pion sportowy zachowają zimne głowy i nie będą podejmować żadnych nerwowych ruchów.

Nam, obserwatorom, radzę uspokojenie się oraz spokojną obserwację. Nie są to przyjemne słowa do usłyszenia, lecz chcę powiedzieć, że nowemu trenerowi potrzebny jest czas! Należy mu dać szansę spokojnej pracy, bo tylko ona może doprowadzić do pozytywnych efektów.

Partnerem SPORTU w Radiu eM Kielce 107,9 FM jest Autorud - Omoda Jaecoo. Kielce, Krakowska 297A

CZYTAJ DALEJ