Rynek mieszkaniowy w województwie świętokrzyskim od początku 2026 roku pozostaje dość stabilny cenowo. Jednak mimo braku gwałtownych wzrostów cen dla wielu osób własne „cztery kąty” nadal są marzeniem, które trzeba odłożyć na bliżej nieokreśloną przyszłość.
Tekst ukazał się pierwotnie na łamach naszego Tygodnika eM
Na początku XXI wieku średnia cena metra kwadratowego mieszkania w Polsce oscylowała wokół 2–2,5 tys. zł. W 2013 roku przekroczyła już 4 tys. zł, w 2023 roku – 6 tys. zł, a obecnie w wielu miastach wojewódzkich ceny, które znajdziemy w ofertach, regularnie przekraczają 10 tys. zł/m². Jak na tym tle wypada region świętokrzyski?
W Kielcach stabilnie, ale drogo
W stolicy województwa sytuacja pozostaje stosunkowo spokojna. Jak podkreśla Wojciech Rusin, właściciel biura nieruchomości PROPERCO, od początku roku nie doszło do znaczących zmian cen. Stawki na rynku wtórnym i pierwotnym utrzymują się na zbliżonym poziomie.
– Na rynku wtórnym mieszkania w starszym budownictwie, wymagające generalnego remontu, kosztują obecnie od około 6 do 7 tys. zł za metr kwadratowy. Lokale po remoncie lub utrzymane w dobrym standardzie osiągają ceny na poziomie 8–8,5 tys. zł/m². Znacznie więcej trzeba zapłacić za mieszkania w nowych inwestycjach. W stanie deweloperskim ceny zaczynają się od 9 tys. zł, a średnia oscyluje wokół 9,5–10,5 tys. zł za metr kwadratowy – mówi ekspert.
Najwyższe ceny osiągają mieszkania w prestiżowych lokalizacjach. Na czele znajduje się Baranówek – osiedle cenione za dużą ilość zieleni, spokojny charakter oraz dobre skomunikowanie z pozostałymi częściami miasta. Do droższych adresów należą również nowoczesne apartamentowce, takie jak inwestycje przy ulicy Zagnańskiej, w tym Plaza, czy nowe wysokościowce w centrum. Tam ceny potrafią przekraczać nawet 12–13 tys. zł/m².
W Kielcach mediana cen transakcyjnych, czyli kwot, za które faktycznie sprzedaje się mieszkania, w czerwcu 2026 roku wyniosła około 8900 zł za metr kwadratowy. Z kolei w ogłoszeniach ceny najczęściej mieszczą się w przedziale 9,5–11 tys. zł/m². Oznacza to, że jeżeli chcemy kupić przykładowe 50-metrowe mieszkanie, musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 450–550 tys. zł.
A jak w regionie?
Oczywiście poza Kielcami ceny są wyraźnie niższe. W Skarżysku-Kamiennej, Ostrowcu Świętokrzyskim czy Starachowicach mieszkania z rynku wtórnego można kupić już za 5–7 tys. zł za metr kwadratowy, a w wielu przypadkach nawet poniżej tej dolnej granicy – szczególnie lokale starsze lub wymagające remontu. W mniejszych miejscowościach województwa świętokrzyskiego, np. w Busku-Zdroju, Jędrzejowie, Końskich, Sandomierzu i ich okolicach, stawki potrafią spaść jeszcze niżej, często do poziomu 4–5,5 tys. zł/m².
Choć mieszkania w tych miastach potrafią być znacznie tańsze, oferta jest jednak uboższa – zarówno pod względem liczby dostępnych lokali, jak i ich różnorodności. Dominują bloki z wielkiej płyty z lat 70. i 80., natomiast znacznie mniej jest nowych inwestycji deweloperskich. Mimo to dla części osób, szczególnie pracujących zdalnie lub ceniących spokój, wyprowadzka do mniejszego miasta może być rozsądnym i korzystnym finansowo rozwiązaniem.
Kogo na to stać?
Na końcu warto szczerze odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule, szczególnie że dla większości mieszkańców województwa zakup mieszkania na własność bez kredytu jest dziś praktycznie niemożliwy.
– Planując zakup nieruchomości, należy w pierwszej kolejności zweryfikować swoją zdolność kredytową. Singiel zarabiający 3600 zł netto może liczyć na kredyt w wysokości około 190 tys. zł. Para zarabiająca łącznie 6500 zł netto – na 400–450 tys. zł. Natomiast małżeństwo z jednym dzieckiem, przy dochodach na poziomie 10 000 zł netto, ma szansę na kredyt rzędu 550–650 tys. zł – wyjaśnia Michał Sieczka, ekspert kredytowy.
Do tego dochodzi problem wkładu własnego. Banki wymagają zwykle minimum 10–20 proc. wartości nieruchomości. Przy mieszkaniu za 450 tys. zł oznacza to konieczność odłożenia od 45 do 90 tys. zł. Dla młodych osób często właśnie to jest największą przeszkodą.
Czy będzie lepiej?
Skoro ceny w regionie się ustabilizowały, to czy w najbliższych latach dostępność mieszkań może się poprawić?
– Szersza analiza gospodarki pokazuje, że wysokie ceny nieruchomości sprawiają, iż dostępność mieszkań dla młodych jest coraz gorsza. W warunkach czysto rynkowych ta sytuacja raczej się nie zmieni. Potrzebne byłoby szersze zaangażowanie państwa – programy budowy mieszkań komunalnych lub lokali na wynajem, z realnym udziałem sektora publicznego. Nabycie nieruchomości na własność jest dużym wyzwaniem nie tylko w Polsce, ale również w wielu innych krajach świata. Nie widzę w najbliższej perspektywie realnych szans na to, aby dostępność zakupu lokum dla przeciętnego młodego mieszkańca województwa świętokrzyskiego znacząco wzrosła – komentuje prof. Marek Leszczyński, ekonomista z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
W praktyce oznacza to, że decyzja o zakupie mieszkania coraz częściej zależy nie tylko od zarobków, ale także od tego, czy można liczyć na pomoc rodziny, wcześniej zgromadzone oszczędności albo… spadek. Dla wielu osób właśnie te czynniki przesądzają dziś o tym, czy własne mieszkanie znajduje się w ogóle w ich zasięgu.