PUBLICYSTYKA
Doktor Marzena Grosicka: "Jeszcze w 1989 roku mordowano niewygodnych księży"
Audycja "Historia na fali" w czwartek 12 marca, początek godz. 20 w Radiu eM.
Rozmowa z doktor Marzeną Grosicką, kierownikiem Referatu Edukacji Delegatury IPN w Kielcach.
W latach 80. XX wieku w Polsce dochodziło do morderstw księży dokonywanych przez tzw. "nieznanych sprawców". Symbolem tych zbrodni jest bł. ks. Jerzy Popiełuszko, porwany i zamordowany przez funkcjonariuszy SB w październiku 1984 roku. Jednak kilku księży zmarło w niewyjaśnionych okolicznościach w 1989 roku, kiedy były obrady Okrągłego Stołu i wybory kontraktowe. Przypomnijmy tamte okoliczności.
Jest to zaskakujące, bo w 1989 roku następują przemiany ustrojowe. Tymczasem w nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku doszło do morderstwa ks. Stefana Niedzielaka, który w czasie II wojny był kapelanem Okręgu Armii Krajowej w Łodzi. Jego działalność powojenna skupiona była na walce o prawdę o sprawcach zbrodni katyńskiej, której dokonali sowieci. Ponadto upamiętniał polskie ofiary zesłane, poległe i pomordowane w ZSRR. Działalność księdza przeszkadzała komunistom, dlatego był szykanowany i zastraszany, otrzymywał nawet pogróżki.
Jak zginął ten ksiądz?
Według oficjalnych komunikatów ze śledztwa prowadzonego w 1989 roku, które było zaprzeczeniem rzetelności, wyniki wskazywały na to, że upadł z fotela, łamiąc sobie kręgosłup. Wyniki sekcji wskazały na liczne obrażenia ciała, głowy, twarzy. Późniejsze dochodzenie wykazało, że ksiądz zginął w wyniku ciosu karate, który spowodował złamanie kręgosłupa szyjnego. Musiał być więc wyspecjalizowany zabójca. Morderstwo nie zostało wyjaśnione, nie udało się zatrzymać sprawców, dochodziło do niszczenia dokumentów, nie przesłuchano kluczowych świadków. Mechanizm poszukiwań był taki, aby tych sprawców nie odnaleźć.
Kolejny ksiądz Stanisław Suchowolec z Białegostoku, stracił życie w niewyjaśnionych okolicznościach pod koniec stycznia 1989 roku.
Był też zaangażowany w działalność niepodległościową, m.in. upamiętniał zamordowanego ks. Jerzego Popiełuszkę. On też stał się obiektem szykan komunistycznego aparatu represji i grupy D, czyli wyspecjalizowanej szajki morderców. Pierwsze śledztwo wskazywało, że ksiądz zatruł się czadem. Dopiero rok później okazało się, że ksiądz przed śmiercią został ogłuszony, a pożar powstał w wyniku podpalenia łatwopalnej cieczy. Wersja o nieszczęśliwym wypadku legła w gruzach. Wtedy zaczęła krążyć informacja, że w Polsce działa komando śmierci, które morduje księży.
Był jeszcze ks. Sylwester Zych, który zmarł w lipcu 1989 roku w tajemniczych okolicznościach. Czy później próbowano wyjaśnić te przypadki zgonów księży?
Po czerwcowych wyborach, wybrany z okręgu kieleckiego poseł Tadeusz Kowalczyk, działacz Rolniczej Solidarności, pochodzący z Bielin pod Kielcami był pomysłodawcą utworzenia specjalnej Sejmowej Komisji Nadzwyczajnej do zbadania zbrodniczej działalności MSW. Poseł Tadeusz Kowalczyk z trybuny sejmowej zaatakował ministra spraw wewnętrznych i domagał się utworzenia tej komisji. To doprowadziło do jej utworzenia, a na czele stanął Jan Maria Rokita. Komisja przebadała łącznie 122 przypadki zabójstw księży i świeckich, którzy stracili życie w niewyjaśnionych okolicznościach od wprowadzenia stanu wojennego. Na początku 1991 roku komisja zakończyła prace, powstał tzw. raport Rokity. Ustalono istnienie specjalnej grupy D do walki z Kościołem oraz ujawniono cały system współpracy bezpieki, milicji, prokuratury i sądów, który miał prowadzić do niewyjaśnienia tych zbrodni oraz nie odnalezienia i ukarania sprawców.
Dziękuję za rozmowę.
Katarzyna Bernat
Więcej w audycji "Historia na fali" w czwartek 12 marca, godz. 20 w Radiu eM.





