12:12 – takim wynikiem zakończyło się głosowanie w sprawie zaciągnięcia przez miasto Kielce pożyczki konsolidacyjnej na 354,5 mln złotych, co oznacza, że projekt nie zostanie wprowadzony w życie. Konsolidację radni odrzucili już po raz trzeci w tej kadencji.
Najważniejszym efektem pożyczki konsolidacyjnej miało być zmniejszenie obciążenia budżetu w najbliższych latach. Od 2027 do 2031 roku spłata zadłużenia miałaby być niższa o kilkadziesiąt milionów złotych, a zaoszczędzone w ten sposób środki – przeznaczone na inwestycje.
Ubocznym efektem takiego działania jest jednak znaczny wzrost rat w kolejnych latach, na co uwagę zwracała dziś (23 lipca) opozycja.
– Próbujecie rozciągnąć ten problem w czasie na rzecz przyszłych pokoleń kielczan. To nie jest tak, że ta operacja finansowa pozwoli nam przeznaczyć zaoszczędzone środki na jakiekolwiek inwestycje. Ona zostanie wykorzystana do zaciągnięcia kolejnych zobowiązań w następnych latach – argumentował Marcin Stępniewski, przewodniczący klubu PiS w Radzie Miasta.
Po ewentualnej zgodzie na pożyczkę konsolidacyjną władze chciały zadłużyć miasto w Banku Gospodarstwa Krajowego na 120 mln złotych i zrealizować za te środki trzy inwestycje: budowę miejsc doraźnego schronienia, budowę łącznika ulic Orkana i Witosa oraz zwiększenie cyberbezpieczeństwa w Ratuszu. I ten pomysł był jednak krytykowany przez część radnych, którzy zauważali, że inwestycje te – choć potrzebne – nie wygenerują dodatkowych przychodów do budżetu.
– Miasto nie działa jak firma. Każda z tych inwestycji będzie przynosić pozytywne efekty w różnych obszarach miasta. Są jednak projekty, które też są naszym priorytetem, a które bezpośrednio przełożą się na większe wpływy do budżetu. To uzbrojenie nowych terenów inwestycyjnych czy budowanie siatki drogowej – odpowiadała Agata Wojda, prezydent Kielc.
Tego punktu widzenia bronili również radni Koalicji Obywatelskiej.
– Ulga na kolejne lata jest potrzebna właśnie po to, żeby inwestować. Robią to samorządy i przedsiębiorstwa. Biorą nowe zobowiązania, by się rozwijać. Jak będziemy stać w miejscu, to inni po prostu nas prześcigną – zaznaczał Michał Piasecki, przewodniczący klubu KO w Radzie Miasta.
Języczkiem u wagi byli oczywiście radni niezrzeszeni, których głosy zadecydowały o tym, że magistratowi nie udało się przeforsować swojej koncepcji.
– Głosowanie przeciw tej uchwale nie oznacza, że jestem przeciw poprawie sytuacji finansowej miasta. Nie oznacza również, że neguję potrzebę restrukturyzacji zadłużenia. Oznacza natomiast, że nie jestem przekonana, iż przedstawiony jako najlepszy z możliwych wariant jest dobry – tłumaczyła Monika Kowalczyk, przewodnicząca Komisji Rozwoju, Urbanistyki i Nieruchomości.
W głosowaniu, które zakończyło się remisem, udział wzięło 24 radnych (nieobecna była Natalia Rajtar).
„Za” zagłosował 10-osobowy klub Koalicji Obywatelskiej, a także Anna Mazur-Kałuża i Dariusz Gacek.
Przeciwko był 9-osobowy klub Prawa i Sprawiedliwości oraz Maciej Bursztein, Maciej Jakubczyk i Monika Kowalczyk.