Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM
Szukaj Facebook Twitter Youtube
Radio eM

KOŚCIÓŁ

Jezus w internecie. Historia nawrócenia Martyny

poniedziałek, 20 września 2021 11:17 / Autor: Weronika Leszczyńska
Jezus w internecie. Historia nawrócenia Martyny
Jezus w internecie. Historia nawrócenia Martyny
Weronika Leszczyńska
Weronika Leszczyńska

Bóg  jest kreatywny i może pomóc człowiekowi w odnalezieniu właściwej drogi, nawet za pośrednictwem nowoczesnej technologii. Przykładem jest dziewczyna, która dzięki aplikacji odkryła Jezusa na nowo, a On stał się fundamentem jej życia.

Martyna wychowuje się w rodzinie katolickiej, ale niepraktykującej.

– Do kościoła chodziłam jedynie w święta. W domu rodzice opowiadali mi o Bogu, mama nauczyła mnie podstawowych modlitw, ale nie wiedziałam jak wygląda prawdziwa relacja ze Stwórcą. Moje życie zawaliło się, kiedy miałam jedenaście lat. Nie umiałam sobie poradzić z autodestrukcyjnymi myślami. Zaczęłam się samookaleczać, miałam skłonności samobójcze. Jedyne o czym marzyłam, to śmierć. Wiele razy chciałam spróbować skończyć ze sobą, ale za każdym razem brakowało mi odwagi – wspomina Martyna.

CZAS POSZUKIWANIA SZCZĘŚCIA

Mimo pozornej poprawy, Martyna nie czuła się szczęśliwa.

– Zaczęłam szukać spełnienia w toksycznym środowisku. Dawało mi to chwilowe szczęście,  ale ono szybko przemijało. Przez ten długi czas byłam bardzo daleko od Boga. Był mi obojętny. Żyłam bo musiałam, ewentualnie po to, żeby się pobawić – dodaje dziewczyna.

Aplikacja  w telefonie stała się impulsem do nawiązania przyjaźni z Jezusem. Bo wszystko się zmieniło od momentu, kiedy Martyna zobaczyła filmik na tik toku, na którym pewna dziewczyna opowiadała o swojej relacji z Bogiem.

– Mówiła o Nim z wielką radością i spełnieniem, którego jej zazdrościłam. Pamiętam, że pomyślałam wtedy: "Boże, jeśli naprawdę jesteś, to pozwól mi tego doświadczyć". Kilka dni później zobaczyłam na aplikacji filmik, na którym użytkowniczka czytała Pismo Święte. Wzbudziło to we mnie pragnienie, a następnego dnia kupiłam Biblię. Zaczęłam ją czytać. Czułam wtedy wielką radość. Coraz bardziej zaczęłam interesować się Jezusem. Codziennie się modliłam, czytałam Pismo Święte i budowałam relację z Bogiem. W każdej najmniejszej czynności czułam Jego obecność. Trwało to kilka miesięcy, a ja czułam się niesamowicie spełniona i wdzięczna – mówi Martyna.

PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE

– Moja wiara ciągle się rozwijała, ale nie chodziłam do kościoła. Uważałam, że nie ma nic wspólnego z Bogiem. Jednak jakiś czas później zaczęły się przygotowania do bierzmowania. Podczas spotkań przed sakramentem diametralnie zmieniłam swoje zdanie. Poznałam wspaniałych ludzi, w tym księży. Z Mszy Świętej zaczęłam wynosić więcej niż tylko podpis. Czas przygotowań był dla mnie bardzo rozwijający. Poznałam ludzi, którzy rozumieją i odczuwają podobnie – tłumaczy.

Od tego czasu dziewczyna chodzi co niedzielę do kościoła, ale co ważniejsze - stara się, żeby Bóg był fundamentem jej życia.

– Jestem przy Nim spełniona i szczęśliwa. Wiem, że jestem dla Niego ważna i czuję się potrzebna. Znalazłam to, czego szukałam tyle lat. Każdy dzień utwierdza mnie w przekonaniu, że Jezus jest moją prawdą i drogą, za którą chcę iść. Dostałam od Boga tak wielką miłość, o jakiej nawet nie marzyłam – mówi Martyna.

Mimo nawrócenia wciąż zdarzają jej się gorsze chwile. Są  dni, kiedy czuje  się źle i wszystko wydaje się jej bez sensu.

–  Zdarza mi się wrócić do starych grzechów, ale Bóg za każdym razem wybacza mi i przyjmuje z taką samą miłością. Mam też kryzysy wiary. Próbuję skupić się wtedy na relacji z Bogiem, co często w takich momentach jest trudne. Na szczęście za każdym razem udaje mi się, z Bożą pomocą, przezwyciężyć słabość. Wiem, że Jezus wtedy jest bardzo blisko mnie i patrzy na mnie z wielką miłością i czeka tylko, aż podzielę się z Nim moimi problemami – tłumaczy.

NA DOBRE I NA ZŁE

Dziewczyna ma bliskie relacje z rodziną i znajomymi, jednak z trudem przychodzi jej mówienie o swoich emocjach.

– Odkąd poznałam Jezusa jest mi dużo łatwiej, jest dla mnie wielkim oparciem w trudniejszych momentach. Poświęcam dużo czasu na modlitwę, która zawsze koi i dodaje sił. Wiem, że On nigdy nie odejdzie, nieważne jak ciężko będzie.

– Głównym bodźcem do relacji z Jezusem był filmik z aplikacji, ale zmiana myślenia i budowanie przyjaźni z Bogiem jest długim procesem, jednak warto podjąć się ryzyka – przekonuje Martyna.

Nowy numer!

Zapraszamy do nas

TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO