Donosimy, iż jeden z naszych wywiadowczych asów o mało nie przejechał w ubiegłym tygodniu… marszałka Adama Jarubasa! I to z jego winy!
Marszałek wychodził właśnie z budynku Centrum Kultur, był mocno zaaferowany, a w dodatku rozmawiał przez komórkę.
No i, cóż tu dużo mówić, wkroczył na jezdnię! Nasz dzielny szpieg zahamował w ostatniej chwili! Pan marszałek nawet tego nie zauważył i pomaszerował dalej. Z komórką przy uchu.
Niezły numer by wykręcił, nie ma co...