Szpiedzy donieśli nam o niesamowitej historii. Otóż Małgorzata Stanioch, szefowa Powiatowego Urzędu Pracy, podczas urlopu na Lazurowym Wybrzeżu postanowiła w jednym ze sklepów w Monako nabyć piękny zabytkowy pistolet.
Nie przypuszczała jednak, że z jego powodu będzie miała takie perturbacje przy powrocie: gdy wsiadała do samolotu na lotnisku w Nicei, zatrzymali ją celnicy, bo na bramce urządzenie pistolet wykryło, a pani dyrektor nie przyszło do głowy, że ochrona może zainteresować się zabytkową bronią. – Zostałam potraktowana prawie jak terrorysta, ale pistolet mi zwrócono – wyznała pani Stanioch naszej czujce. Czyli zakup nie był strzałem w stopę…