Z takimi włosami się urodziłam. Z opowieści nieżyjącej już niestety mojej mamusi wynikało, że po powrocie z porodówki miałam na czubku głowy wielkiego, zakręconego loka - wspomina Małgorzata Muzoł, świętokrzyski kurator oświaty
- Młody wiek, zawsze nienaganny wygląd… Oczy przecierałem ze zdumienia, gdy przeczytałem, że ma Pani już wnuki. Czy czuje się Pani babcią?
- To jeszcze nie czas, aby przywiązywać wagę do wieku. Poza tym dla mnie to kwestia nie metryki, a stanu ducha. Muszę powiedzieć, że odziedziczyłam dobre geny po przodkach. One pozwalają mi wciąż pozytywnie patrzeć na życie. Mimo chwil, w których często mam pod górkę i pod wiatr, optymizm konserwuje mnie i oszczędza zmarszczek. A częste pobyty w szkołach sprawiają, że mam kontakt z młodzieżą, dlatego wiek mi nie przeszkadza i nie przeraża. Potrafię mieć do siebie dystans. Bo musimy zaakceptować ten nieuchronny upływ czasu, a młodym duchem można być mając nawet sto lat i więcej. Mam nadzieję, że w moim przypadku też tak będzie.
- Wywiad nazywa się bez krawata i co prawda nie jest to część garderoby zbyt często używana przez kobiety, ale Panią rzadko można spotkać inną niż niezwykle elegancką… Czy kiedykolwiek wygląda Pani nieatrakcyjnie?
- (Śmiech). To jest akurat rzecz gustu, z tą opinią wiele osób mogłoby się nie zgodzić. Daleko szukać, pamiętam, że byłam krytykowana przez dziennikarkę jednej z kieleckich gazet, bo miałam zapleciony warkoczyk. Trudno o tym zapomnieć, ponieważ nie zostawiła na mnie suchej nitki. Było mi przykro, bo uważam, że są rzeczy ważniejsze niż mój wygląd. Staram się jednak zachować jakieś kanony elegancji, w końcu jestem urzędniczką i osobą publiczną, zatem powierzchowność ma w mojej pracy dość duże znaczenie. Strój powinien być przyzwoity i schludny. W odpowiedniej długości i rozmiarach zarówno spódnic, jak i dekoltów. Uczę też i uczyłam, jak ubranym należy wybrać się na piknik, do teatru, do kościoła. Wracając do mnie: wydaje mi się, że się staram, ale ocenę zostawiam czytelnikom i słuchaczom.
- Czy zawsze tak pięknie kręciły się Pani włosy?
- (Śmiech) Oj tak… Z takimi włosami się urodziłam. Z opowieści nieżyjącej już niestety mojej mamusi wynikało, że po powrocie z porodówki miałam na czubku głowy wielkiego, zakręconego loka. Obecny kolor moich włosów nie jest naturalny, ale muszę przyznać, że lubię siebie w tych jesiennych odcieniach. Poza tym moje pierwsze przezwisko nadane przez uczniów ze szkoły w Tarnawie brzmiało „Wiewiórka”. Nie mogę ich zawieźć, zostanę wiewiórką i tej barwie włosów będę wierna.
- A jaki jest naturalny kolor?
- Jestem ciemną szatynką…
- Lubi Pani eksperymentować z kolorami swoich ubrań?
- Zaryzykuje pan i odgadnie kolor mojej sukienki? Bo wiem, że mężczyźni, jeśli chodzi o barwy, patrzą wyłącznie przez pryzmat czarnego i białego…
- Stawiam na rubin…
- Blisko. Biskupio-bordowy (śmiech). Nie lubię czarnego. Jeśli coś w tym kolorze wkrada się do mojej garderoby, zawsze rozjaśniam to apaszką albo biżuterią. Czarny kojarzy mi się z okresem żałoby po mamusi, której śmierć bardzo przeżyłam. Potem była niestety kolejna żałoba i teraz nie chcę zapeszać, wkładając ciemne elementy stroju. Kolory mają dla mnie duże znaczenie i ogromny wpływ na mój nastrój i samopoczucie.
- Ukończyła Pani Liceum Ekonomiczne w Olkuszu i zdobyła tytuł technika ekonomisty, ale okres licealny to także przygoda z… piłką ręczną i mistrzostwo województwa katowickiego w lidze okręgowej. Nie chciałaby Pani nieraz pomóc kieleckim szczypiornistkom?
- Oglądam wszystkie ich mecze, kibicuję, zawsze jestem duchem z nimi. Popularyzuję szczypiorniaka w szkołach. Staram się podkreślać w kontaktach z młodzieżą jak ważny jest ruch, jakikolwiek. Jako kuratora przerażają mnie zwolnienia z wuefu i brak u dzieci i młodzieży ochoty do ćwiczeń. To jest duży problem, który skutkuje dziecięca nadwagą. Baza sportowa w świętokrzyskich szkołach jest rozbudowana, jednak pomimo tego wciąż istnieje opór ze strony uczniów. Ja, dzięki aktywności fizycznej jestem sprawna i zdrowa, z czego się bardzo cieszę.
- Czy w latach szkolnych, na studiach była Pani obiektem westchnień swoich kolegów?
- (Śmiech) Ojej, należałoby spytać o to kolegów…
- W Pani głosie wyczuwam, że tak…
- Dokuczali mi często, ciągnęli mnie za warkocze, a nosiłam kucyki aż do czasów liceum. Myślę, że mnie lubili, bo chyba byłam dobrą i pomocną koleżanką.
- Dziękuję za rozmowę.
Robert Majchrzyk
Dlaczego Pani kurator zmieniła swoje plany i nie została pielęgniarką? Jak wspomina swoje taneczne podboje z wójtem gminy Zagnańsk, Szczepanem Skorupskim? Dlaczego nie lubi spóźnialskich i sama nie znosi się spóźniać? Na te i inne pytania znajdziecie Państwo odpowiedź słuchając Radia Plus Kielce już w najbliższą sobotę między godziną 12 a 15.