Tomasz Chojnowski, prezes kieleckiej „Korony”, był niedawno w sprawach służbowych w Mediolanie. Ale zanim tam dotarł, przeżył małe przygody komunikacyjne na lotnisku w Pyrzowicach.
Otóż czekał sobie spokojnie w poczekalni, gdy znienacka zaczęto odwoływać kolejne samoloty, a o jego locie nikt się nawet nie zająknął. Okazało się wreszcie, że jedna z maszyn wypadła z pasa startowego – co trafiło później na czołówki mediów – i pana Tomka oraz pozostałych pasażerów trzeba było przetransportować na podkrakowskie Balice, skąd wystartował z kilkugodzinnym opóźnieniem.
Prawdziwy odlot!