No cóż, czas wakacyjny, więc bądźmy konsekwentni i pozostańmy przy rzekach i wszelkich akwenach. Janusz Koza, sekretarz miasta, jest znanym piechurem, zdobył wszystkie najważniejsze szczyty polskich gór, ale tym razem go podkusiło do zupełnie innych przygód. Otóż w zeszły weekend wyruszył brzegami Sufragańca, mniej więcej na wysokości Niewachlowa II, w kierunku jego ujścia do Bobrzy. – Kurczę, to nie był spacerek. Czasem trzeba było przedzierać się przez niezłe chaszcze i z nurtem rzeki. Ale doszedłem! – wyznał Plotkarzowi.
I tak oto wypłynął na szerokie wody.