Skoro jesteśmy przy jedzonku: donosimy uprzejmie, że nasze czujki namierzyły kilka dni temu Mateusza Jachlewskiego, piłkarza ręcznego Vive Tauronu Kielce, w sklepie firmowym jednej ze znanych kieleckich firm masarskich. Zapowiadało się na solidne zakupy, bo zanim szczypiornista został obsłużony, uważnie obserwował szklane gabloty z przetworami mięsnymi. Lewoskrzydłowy reprezentacji Polski poprosił jednak o kilka filetów z indyka, nieco polędwicy i trochę krakowskiej suchej.
No nic. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.