Plotkarz uciął sobie ostatnio pogawędkę z dyrektorem Wojewódzkiego Domu Kultury Jarosławem Machnickim. Opowiedział on Plotkarzowi, jak to będąc chłopakiem chadzał z przyjacielem (dziś dyrektorem ważnej kieleckiej instytucji kulturalnej) „na wagony” na dworzec PKP.
– Najmowaliśmy się tam do rozładunku. Czego się dało. Natyraliśmy się nieziemsko. Ale bywało, że kolejarz uraczył nas jakimś prezentem prosto z wagonu – westchnął w zadumie pan Jarosław.
Ale czy miało to wpływ na p o c i ą g do pracy?