Nie wiemy, gdzie spędzał wakacje marszałek Adam Jarubas, ale wiemy, że wybrał się na pielgrzymkę akademicką do Częstochowy.
Szedł z Warszawy i – jak twierdzi – o formę fizyczną by spokojny. Żałował jedynie, że nie udało mu się namówić na pielgrzymkę żony, ale nie będzie ustawał w wysiłkach i spróbuje za rok. A jak małżonka też nie zechce, to może marszałek pójdzie z najstarszym synem. W każdym razie z kimś z rodziny.
No, jak trochę koło tego pochodzi…