Jacka Kowalczyka, dyrektora Departamentu Promocji, Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego, pech nie opuszcza.
Niedawno zdradził w Wywiadzie bez krawata, że na przestrzeni lat aż siedem razy łamał nogę, a ostatnio, podczas przejażdżki rowerowej wpadł na jakiś kamień, przeleciał pięknym łukiem przez kierownicę i dotkliwie się potłukł. - Noga jest znów mocno kontuzjowana i muszę chodzić o kuli. Na szczęście marszałek Świercz też niedawno kuśtykał, więc mi pożyczy swojego sprzętu, przynajmniej na galę Vive – zdradził naszej czujce cierpiący pan dyrektor…
Miejmy nadzieję, że szybko stanie na nogi…