Jakieś wirusy niemiłosiernie szaleją w Kielcach, dziesiątkują zdrowotnie Bogu ducha winnych ludzi i dezorganizują im życie.
Ofiarą złośliwych mikrobów padła między innymi cała familia znakomitego kieleckiego archeologa Waldemara Glińskiego. Choruje on, jego małżonka oraz dzieci i z jakiejkolwiek roboty nici. Oczywiście gorąco życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Tym bardziej, że z powodu niedomagań powstał powstał pewien kłopot natury kynologicznej: ktoś musi wychodzić na spacer ze zdrowymi jak byki pieskami państwa Glińskich.
Przecież nie można im powiedzieć: pies z wami tańcował.